Cześć wszystkim w kolejny piątek! Dziś wracam do Was z tematem biznesowym: 5 błędów, które każdy popełnia na początku. Każdy. Ja też. Ja się z resztą głównie uczyłam na własnych błędach… 4 lata temu mój tata wrzucił mnie i mojego brata na głęboką wodę, zanim sprawdził czy na pewno umiemy pływać. Tak się zaczął rollercoaster, który nazywa się ANIA KRUK, a tutaj macie 5 biznesowych błędów, o których się przekonałam na własnej skórze.

REKLAMA
błąd 1: Mówisz: jeszcze nie jestem gotowy.
Zakładasz firmę. Albo przygotowujesz się do ważnego spotkania. Chcesz wystartować z własną kolekcją butów. Chcesz pracować jako profesjonalny fotograf, a nie tylko co jakiś czas robić zdjęcia znajomym. Ale myślisz sobie: nie, jeszcze zanim wystartuję muszę dopracować stronę. Zanim komukolwiek powiem o mojej kolekcji, chcę, żeby była gotowa. Z projektem logo, opakowań i kampanią marketingową. Zanim zacznę działać, muszę mieć rozpisaną strategię.
I tak, to wszystko są ważne rzeczy, i trzeba być dobrze przygotowanym do każdego nowego projektu.
Ale zdradzę Tobie odkrycie roku: nigdy nie będziesz CZUĆ SIĘ gotowy. Zawsze będzie Ci się wydawać, że mogłeś coś zrobić lepiej, dopracować detale, przygotować jeszcze to i tamto. Zapiąć projekt na ostatni guzik. I przewiązać wstążką. I nigdy nie będziesz mieć na to czasu :) Ważniejszym jest – po prostu działać. I uczyć się w trakcie, na żywym organizmie. Testować. Bo dopiero wtedy widzisz wszystkie błędy. Strona, z którą wystartowałeś nie była idealna? To co, i tak za rok zrobisz nową. A przynajmniej wprowadzisz poprawki. Rynek zmienia się tak szybko, że i tak musimy na bieżąco reagować, ciągle wprowadzać zmiany. Kto stoi w miejscu, ten tak naprawdę się cofa. Nie byłeś idealnie przygotowany na pierwsze spotkanie z dziennikarzami? Teraz masz już doświadczenie, wiesz, czego oczekują, o co pytają. Następnym razem zrobisz to lepiej.
Nikt nigdy nie jest w pełni gotowy. Działaj, nie czekaj.
logo
Instagram
logo
Instagram
błąd 2: Nie lubisz exela i tabelek.
Co tu dużo tłumaczyć. Musisz polubić. Nie wyobrażam sobie prowadzenia firmy, bez analiz sprzedaży, czyli tabelek w exelu. W najlepszym razie: wydrukowanych raportów, z elementami exela. Nie wyobrażam sobie prowadzenia firmy bez analizy kosztów. Znów exel. Nie wyobrażam sobie jak można coś zaplanować, podjąć jakąś strategiczną decyzję, bez wglądu w cyferki.
I piszę to do Was ja, po klasie humanistycznej, olimpijka z polskiego, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych. Po 4 latach prowadzenia firmy, uwielbiam tabelki. To one dają mi wiedzę o moich klientach. W cyfrach widzę ludzi. W analizie sprzedaży widzę klientki, które pokochały moją biżuterię, które kupiły ją sobie lub na prezent dla mamy. W danych z Google Analytics widzę ludzi – o, ten długo szukał czegoś na stronie, a tamten wpadł tylko na chwilę, kliknął w link na facebooku i od razu kupił. W analizie kosztów, w stosie faktur wprowadzonych do systemu, widzę gdzie budżet przecieka nam przez palce, a gdzie jest dobrze wykorzystany. Mogę uporządkować procesy, zaplanować nowe kolekcje, zbudować strategię.
Podpowiedź dla estetów? Moje tabelki i raporty zawsze są kolorowe, ładne i dopracowane pod względem graficznym. Jedno drugiego nie wyklucza :)
logo
Instragram
błąd 3: Nie umiesz mówić NIE.
Zaczynasz, jeszcze nie idzie jakoś świetnie. Dlatego chcesz robić wszystko. Pojawiają się oferty, propozycje – akceptujesz każdą. Planujesz sesję zdjęciową, budujesz nową stronę. Myślisz sobie: „X ma to zrobione świetnie, ja też tak chcę!”. A w następnym sezonie podoba Ci się Y, i wtedy zmieniasz wszystko, żeby być w stylu Y. Pracujesz nad Twoim produktem. Masz kilka pomysłów, nie wiesz, który jest najlepszy. Realizujesz wszystkie, i w efekcie Twoja kolekcja to 100 różnych modeli, dla ludzi z zewnątrz: bardzo do siebie podobnych.
Tak się nie da. Z czasem nauczysz się, że trzeba mówić „NIE”. I sobie, i innym. Szanować swój czas. Wybierać jeden projekt i robić go dobrze, a nie kilka po łebkach. Mieć jasną wizję kim jesteś, co robisz. Jaka jest Twoja marka. Spójność i konsekwencja są szalenie istotne, jeśli chcesz zbudować przekaz, który naprawdę dotrze do twoich odbiorców.
logo
Instagram
błąd 4: Nie słuchasz swoich klientów.
Masz pomysł na aplikację, na firmę, projektujesz ciuchy. Twój projekt jest po prostu genialny. Jest tak super, że najpierw boisz się komukolwiek o nim powiedzieć (żeby nie skopiowali). A kiedy już masz pierwsze projekty, i ktoś je skrytykuje, ktoś powie szczerze „Fajne, ale zmieniałabym to i to” – myślisz sobie „nie znają się”. Wrzucasz swoją kolekcję na duży portal zakupowy, ale nic się nie sprzedaje. Myślisz: „Ludzie w Polsce nie mają gustu”, „Muszą dopiero dojrzeć do prawdziwej mody”.
Nie, nie i jeszcze raz nie. Jeśli chcesz robić biznes, a nie sztukę – to Twoim Panem i Wyrocznią jest Klient. Artysta realizuje swoją wizję, opowiada poprzez obrazy lub dźwięki, o rzeczach, które go poruszyły. Projektant czy ktokolwiek kto tworzy i sprzedaje jakiś produkt, usługę – musi się zastanowić: czy są ludzie, którzy ten produkt kupią? Którzy z tej usługi skorzystają? Czy ten produkt spełnia ich wymagania, pozwala realizować potrzeby, trafia w ich gust. Ich gust. Nie Twój. Ok, możesz założyć, że projektujesz dla ludzi takich jak Ty. To nawet fajne i praktyczne: bo wtedy dobrze rozumiesz swojego klienta. Ale pytanie: czy takich ludzi jest wystarczająco dużo, żebyś się z tego utrzymał? Czy jest ich dużo tu i teraz, tam gdzie sprzedajesz lub oferujesz swoją usługę? Czy wegańska knajpa utrzyma się w małym miasteczku? Może jest grupa, której podobają się robione przez Ciebie ciuchy, ale ta grupa nie ma dużego budżetu, a Twoje rzeczy są drogie?
Musisz wiedzieć kim jest Twój klient, czego potrzebuje, co mu się podoba, jakie ma nawyki. Jak się tego dowiedzieć? Obserwować, analizować, testować, podglądać, słuchać.
logo
Instagram
błąd 5: Mylisz PR z tym, co naprawdę ważne.
Myślisz „sukces” i co widzisz? Okładki magazynów. Wywiady. Twoje projekty we wszystkich gazetach. Gwiazdy na czerwonym dywanie w Twoich sukienkach. Tysiące lajków pod zdjęciem na facebooku. Błysk fleszy, wielki pokaz mody. Tak, to jest jeden z elementów układanki pod tytułem „sukces”. Ten element nazywa się PR. Ale nie myl go z biznesem. Chyba, że mówimy o agencji PR’owej - wtedy gratulacje, poszło świetnie!
Ale jeśli mówimy o sukcesie Twojego produktu czy usługi, to wizerunek, a sprzedaż to dwie różne rzeczy, uwierz mi na słowo. Duża liczba fanów na facebooku to nie jest duża liczba klientów. Pokazy mody w Polsce są możliwe tylko jeśli marka znajdzie dwudziestu sponsorów, którzy pomogą je sfinansować. Sukienki są wypożyczone, a nie kupione. Większość rzeczy z wybiegu to pojedyncze sztuki, na pokaz, a nie do sprzedaży.
Proszę, nie idź tą drogą! Nie daj sobie wmówić, że to takie ważne, najważniejsze! Że wyznacznikiem Twojego sukcesu ma być zdjęcie na ściance i lajki na facebooku! Wyznacznikiem Twojego sukcesu jest zadowolony klient. Ktoś, kto zdecydował się wydać swoje ciężko zarobione pieniądze na Twój produkt. Nie założył go raz, tylko kilka. Nosi, lubi i dobrze się w nim czuje. Polecił Ciebie siostrze, mamie, przyjaciółce. To klient, który ciągle wraca do Twojej restauracji. To stały czytelnik Twojego bloga, książek, programu w radiu. To użytkownik, który dzięki Twojej aplikacji lepiej zorganizował swoją pracę, ma więcej czasu dla siebie. To dziewczyny, które mają już pełną szufladę mojej biżuterii, a nadal czekają na nowe kolekcje i piszą do mnie na Instagramie i Facebooku.
To jest prawdziwa miara Twojego sukcesu. Tamto nazywa się PR i jest ważne, miłe i przydatne, ale nie może stać się celem samym w sobie.
logo
Instagram
logo
Instagram
Popełniłam jeszcze milion innych błędów, ale dziś piątek wieczór (dziś rzutem na taśmę zdążyłam z wpisem, jeśli mnie śledzicie na Snapie, to wiecie, że miałam szalony tydzień) – i więcej grzechów nie pamiętam!
Ściskam Was,
Ania.