Przygotowuję się do nowej roli w „Operetce” Witolda Gombrowicza. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że mój bohater, Mistrz Fior, jest mężczyzną. Szukając klucza do mojej postaci zastanawiam się, co kiedyś skłaniało kobiety do tego by wejść w męskie role, męski świat. A dziś? Dlaczego kobiety decydują się wejść w męskie buty? Czy pragną poczucia bezpieczeństwa, czy wręcz przeciwnie, chcą prowokować, buntować się przeciw obowiązującym normom? Czy kobieta w garniturze jest szpiegiem w męskim świecie? A może w spodniach jest jej po prostu wygodnie? Czy jest gotowa stanąć do walki z mężczyznami, czy pragnie ich uwodzić? Kim jest? Emancypantką, pilotem, żołnierzem, fotografem, aktorką, symbolem swojej epoki, czy może tylko ofiarą mody? Czy w epoce równouprawnienia i tolerancji jest w stanie kogokolwiek zszokować lub zdziwić?
W teatrze kobiety przebierające się za mężczyzn to nic nowego. Jest to motyw znany od czasów Szekspira. W „Jak wam się podoba” i „Wieczorze trzech króli” męskie przebranie zapewnia kobiecie bezpieczeństwo, gdy znajduje się poza spokojnymi murami swojego domu, lub gdy los rozdziela ją z jej opiekunem, bratem czy rodzicem. Oczywiście jest to zabieg pozwalający mnożyć sytuacje komediowe, a gdy intryga zostaje rozwiązana, przebrana kobieta może znów założyć piękną suknię, i poślubić ukochanego mężczyznę, który zapewni jej opiekę.
