O autorze
Ekspertka równościowa, socjolożka, publicystka. Felietonistka "Dziennika Opinii". Współorganizatorka III Europejskiego Kongresu Kobiet. Autorka "Pocztu przeciwników praw kobiet" wystawionego w Muzeum Sztuki w Łodzi. Napisała pracę dyplomową o matce socjologii, Harriet Martineau. Interesuje się polityką, herstorią i social media. Miłośniczka dobrej kawy i muzyki Beatlesów. Twittuje.

Ściąga partyjna Wiem Kogo Wybieram przed wyborami do Parlamentu Europejskiego

opracowanie własne na podstawie sejm.gov.pl
opracowanie własne na podstawie sejm.gov.pl Wiem Kogo Wybieram
Wielkimi krokami zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego. Partie oraz kandydaci i kandydatki próbują (z naciskiem na: próbują) zachęcić nas do udziału w głosowaniu 25 maja (niedziela). Zastanawiając się nad udzieleniem poparcia poszczególnym kandydatkom i kandydatom warto przyjrzeć się, pod jakim sztandarem startują. Partie nierzadko próbują bowiem wywieść nas w pole, wstawiając na jedynki osoby niereprezentatywne dla ich orientacji ideowej, licząc na to, że pociągną za sobą innych, konserwatywnych kandydatów, którzy w PE z zapałem zajmą się ograniczaniem naszych praw obywatelskich i praw człowieka (zwłaszcza praw kobiet). Sprawdźmy więc co o partiach mówią czyny, a nie słowa.


Wzięłam pod uwagę sześć głosowań obecnej, VII kadencji Sejmu (2011-2015). Są to głosowania nad wiernopoddańczą uchwałą wobec głowy Kościoła rzymskokatolickiego, głosowania w sprawie związków partnerskich, oraz głosowania dotyczące praw reprodukcyjnych kobiet. Na czerwono zaznaczyłam głosowania zgodne z linią konserwatywną, na zielono głosowania w których partie zostawiają wyborczyniom i wyborcom wolność światopoglądową, a na pomarańczowo głosowania mieszane. Liczba po lewej to udział osób głosujących w dany sposób wśród wszystkich głosujących w danej partii, natomiast w nawiasie umieściłam udział głosujących w dany sposób wśród wszystkich posłów danej partii w Sejmie.


Dlaczego uwzględniłam głosowania sejmowe, a nie głosowania z PE? Dlatego że statystyki obliczane dla 460 posłów są znacznie bardziej wiarygodne niż te dla 51 osób, a do PE startują partie, które obecnie mają w nim nikłą reprezentację. Poza tym obecna praktyka wskazuje na to, że nasi reprezentanci w PE głosują zgodnie z liniami partyjnymi.


Nie jest zaskoczeniem że w sposób liberalny światopoglądowo głosują Twój Ruch i Sojusz Lewicy Demokratycznej, choć do tego ostatniego można mieć zastrzeżenia. Np. podczas niedawnego składania hołdu papieżowi posłowie i posłanki wyszli z sali (pewnie na złość TR) zamiast głosować przeciw. Niezwykle interesująca jest jednak kolumna z głosowaniami Platformy Obywatelskiej. Na przykład pod koniec kwietnia Platforma i PiS jako POPiS zagłosowały przeciw pracom nad ustawą o edukacji seksualnej - 97,5% PO w porównaniu do 100% PiS. To (nie)wielkość rzędu błędu statystytycznego!


I taka właśnie jest różnica między Platformą a PiS-em - to błąd statystyczny. Przy czym PiS przynajmniej ma na tyle uczciwości, by nie udawać że jest europejski i nowoczesny. Nie leje krokodylich łez jak premier Donald Tusk, ze chce, ale nie może.

Głosowanie 25 maja w wyborach do PE to sprawa najwyższej wagi. Nie ma co udawać, że Agnieszka Grzybek (Zieloni), Jan Hartman (Twój Ruch) i Joanna Senyszyn (Sojusz Lewicy Demokratycznej) będą nas, osoby liberalne światopoglądowo, reprezentować tak samo jak Jarosław Gowin, Beata Kempa czy Jacek Kurski. Dlatego zamiast 25 maja zabierać babci dowód, zabierz ze sobą na głosowanie liberalnych światopoglądowo znajomych. Tylko tak, a nie przez bezproduktywne narzekanie, coś w Polsce może się zmienić na lepsze.

Polub Wiem Kogo Wybieram na Facebooku
Dołącz: 25 maja wyjmujemy Europarlament z konserwy!