Polska to państwo, w którym polityką rządu jest przyzwolenie na torturowanie kobiet. Polska to państwo, w którym kobiety są uważane za systemy podtrzymujące funkcjonowanie świętych macic. Polska to państwo, gdzie ideologia watykańska znaczy więcej niż prawo, godność oraz zdrowie i życie ludzi płci żeńskiej.
REKLAMA
Dlaczego w naszym państwie nie może być normalnie? Edukacja seksualna dla wszystkich, by dzieci i młodzież mogły zdobywać wiedzę, a nie wyciągać egzotyczną średnią ze zderzenia katechizmu i internetowego porno. Realny dostęp do antykoncepcji, by kobiety i mężczyźni mogli zapobiec niechcianej ciąży. Rzetelna opieka medyczna dla kobiet, które są w ciąży. Aborcja jako opcja dla tych kobiet, które zaszły w niechcianą ciążę. Badania prenatalne dostępne wszystkim ciężarnym kobietom. Dostęp do opieki ginekologicznej dla kobiet z niepełnosprawnościami. In vitro dla tych, którzy nie mogą zajść w ciążę choć latami próbowały już wszystkiego. Niezwłoczna pomoc medyczna dla kobiet, które zgłaszają się do szpitala, by powstrzymać poronienie. Godne traktowanie kobiet, które były w chcianej ciąży i poroniły, by nie leżały na jednej z sali z kobietami, które wkrótce będą rodzić. Poród, podczas którego kobiety nie będą upokarzane i ubezwłasnowolnione przez personel medyczny. Znieczulenie porodowe dla wszystkich chętnych, a nie tylko dla tych, które mają szczęście trafić na ludzki personel szpitalny lub pomachają wypchaną łapówką kopertą.
Odpowiedzią na to pytanie jest postępująca watykanizacja państwo polskiego, której głównym objawem jest systemowe łamanie prawa i sumienia kobiet, przy cichej aprobacie premiera Tuska i rządu, ze szczególnym uwzględnieniem ministra Arłukowicza. Panowie są teraz bardzo zajęci sprawą platformerskich taśm, gdy tymczasem kolejne kobiety zgłaszające się do publicznej służby zdrowia, by uzyskać zakontraktowane świadczenia, są bezprawnie odsyłane z kwitkiem. Pan minister miał rację, państwo polskie funkcjonuje jedynie teoretycznie.
Ten problem nie zaczął się dzisiaj, ani wczoraj. Kobiety w Polsce od ponad dwudziestu lat natykają się na władców macic - misjonarzy w kitlach lekarskich - którzy poświęcają ich autonomię, godność, zdrowie i życie w imię swojej ideologii, co wytrwale dokumentuje Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Deklaracja watykańskiego sumienia lekarzy była posunięciem, które ujawniło pola konfliktu niedostrzegane przez osoby, które uwierzyły w tak zwany “kompromis aborcyjny”.
Polub fanpage: Opieka medyczna, a nie watykańska
NIE MA I NIE BYŁO ŻADNEGO KOMPROMISU. W 1993 roku skrajnie konserwatywni panowie - posłowie i biskupi katoliccy - wbrew woli społeczeństwa ubili polityczny interes kosztem kobiet. A fundamentaliści sięgają po coraz więcej. Czy skończymy jak państwa Ameryki Łacińskiej, w których kobiety zgłaszające się do szpitali z poronieniem przykuwane są kajdankami do łóżek przez milicję wyznaniowo-ginekologiczną? Zaaprobowany przez premiera wiceminister sprawiedliwości Królikowski, z zapałem oddający się skrytemu kombinowaniu przy przepisach dotyczących narządów kobiet, wskazuje kierunek, w którym zmierzamy.
Potrzebna nam szczera rozmowa o tym, jak wyglądają nasze doświadczenia w korzystaniu z opieki ginekologicznej, gdzie fundamentalistyczne watykańskie sumienie przeplata się z wymuszaniem łapówek i ogólną niewydolnością publicznej służby zdrowia.
W tym całym bagnie motywowanej watykańskim sumieniem mizoginii są przecież porządni lekarki i lekarze, którzy traktują kobietę jak człowieka i nie narzucają jej swojej ideologii, respektują jej decyzje. To jest ostatni moment, by ich głos zabrzmiał wyraźnie, gdy staną po stronie pacjentek i pacjentów. “Przede wszystkim nie szkodzić” dotyczy osób, którym udziela się pomocy, a nie kolegów z misją katolickiego fundamentalizmu.
Nie dajmy sobie wmówić, że deklaracja watykańskiego sumienia to konflikt pomiędzy katolikami i całą resztą, skoro lwią część kobiet korzystających z antykoncepcji stanowią katoliczki. Nie dajmy przyzwolenia na to, by lekarz był misjonarzem okłamującym, oszukującym i manipulującym pacjentką by ta stała się służebnicą jego watykańskiego sumienia. Nie gódźmy się na to, by za nasze podatki utrzymywano szpitale, które nie zapewniają dostępu do zakontraktowanych usług antykoncepcji i aborcji.
I przede wszystkim nie zapominajmy, że odpowiedzialność za zapewnienie nam dostępu do świadczeń medycznych spoczywa na NFZ i Ministerstwie Zdrowia (podpisz petycję). Niemrawe działania ministra Arłukowicza dowodzą, że jest gotów poświęcić godność, zdrowie i życie kolejnych kobiet, a one lub ich bliscy mogą później ewentualnie po fakcie poskarżyć się ministerstwu. Tymczasem każda publiczna placówka medyczna powinna gwarantować realny i bezzwłoczny dostęp do świadczeń zatrudniając dostateczną liczbę lekarzy i lekarek, którzy na pierwszym miejscu stawiają dobro, godność, prawa i sumienie kobiet. A lekarze z watykańskim sumieniem? W sytuacji będą mogli kontemplować pustki pod swoim gabinetem, gdy do ich koleżanek i kolegów będą ustawiać się kolejki.Prawem człowieka jest dostęp do opieki medycznej, a nie to by lekarze - misjonarze mogli zarabiać na pacjentkach.
To czego teraz potrzebujemy jako społeczeństwo, to czego zawsze potrzebowaliśmy, to solidarność. Nie, nie ta wąsata i fundamentalistycznie katolicka “Solidarność”, której męskie władze w 1991 r. rozwiązały Sekcję Kobiet, by nie mogła skutecznie protestować przeciwko planom zakazu aborcji. Potrzebna nam solidarność kobiet dobrze sytuowanych, które kupią sobie prawa reprodukcyjne nawet w Polsce, z tymi którym gorzej się wiedzie i są zdane na łaskę misjonarzy w publicznej służbie zdrowia. Potrzebna nam solidarność mężczyzn z kobietami i kobiet z mężczyznami, zwłaszcza że kolejnym po ginekologii obszarem ekspansji fundamentalistów będzie transplantologia. Potrzeba nam solidarność ludzi wszystkich wyznań i tych, którzy nie wierzą w bóstwo, by przeciwstawić się inwazji katolickiego fundamentalizmu. Potrzebne nam wspólne działanie i nacisk na Ministerstwo Zdrowia i NFZ. Nikt inny za nas - obywatelki i obywateli Polski - tego nie zrobi.
