Ponad 200 milionów kobiet na świecie nie ma dostępu do antykoncepcji. Co roku 100 tysięcy kobiet, które zaszło w niechcianą ciążę, umiera podczas porodu, a miliony rodzin w których kobiety nie mają kontroli nad własną płodnością, wegetują na granicy przetrwania. Melinda Gates postanowiła to zmienić. Znana przedsiębiorczyni i filantropka, żona Billa Gatesa, rozpoczyna wielką akcję na rzecz praw reprodukcyjnych kobiet. Jej warta 34 miliardy dolarów Fundacja ma zapewnić kobietom na całym świecie dostęp do antykoncepcji.
REKLAMA
Wiele lat intensywnej pracy charytatywnej i rozmowy z setkami kobiet z krajów rozwijających się, pozwoliły Melindzie Gates przekonać się, że podstawową potrzebą kobiet na całym świecie jest możliwość dokonania wyboru czy, kiedy, ile i w jakich odstępach czasowych mieć dzieci. Jest to kluczowa kwestia dla redukcji śmiertelności kobiet i ich dzieci oraz poprawy sytuacji ekonomicznej rodzin. Statystyki są przerażające. Obok dramatycznie wysokiego odsetka śmiertelności kobiet, co roku 600 tysięcy niechcianych dzieci umiera w pierwszym miesiącu swojego życia.
Plan Melindy Gates jest ambitny: chce, by do 2020 roku dostęp do antykoncepcji zyskało 120 milionów kobiet. Poza tym zainwestuje w badania nad nowoczesną antykoncepcją, która nie zawierałaby hormonów, co zmieniłoby życie kobiet także w państwach rozwiniętych.
Gates chce, by kwestia dostępu do antykoncepcji stała się sprawą o randze globalnej. Przywołuje przykład Bangladeszu, gdzie ta część populacji, której - w ramach eksperymentu - zapewniono dostęp do antykoncepcji, po 20 latach cieszy się lepszym zdrowiem, poziomem edukacji i lepszym statusem ekonomicznym niż ta, która nie miała dostępu.
Tymczasem od lat 80-tych globalny dostęp kobiet do antykoncepcji jest ograniczony ze względu na odcięcie finansowania przez Stany Zjednoczone w wyniku ofensywy ideologicznej fundamentalistów religijnych, należących lub sympatyzujących (głównie) z Partią Republikańską. Wielu z nich postrzega stosowanie antykoncepcji jako grzech, towarzyszący grzechowi rozwiązłości, prowadzący wprost do kolejnego grzechu, czyli aborcji. Melinda Gates, zdeklarowana katoliczka, odrzuca taki tok myślenia wskazując na to, że miliardy ludzi na całym świecie nie przestaną uprawiać seksu i że to właśnie skuteczne zapobieganie niechcianym ciążom redukuje liczbę ciąż przerywanych.
Gates podkreśla również, że powszechny dostęp kobiet do antykoncepcji jest też podstawowym warunkiem równouprawnienia płci. Dzięki kontrolowaniu własnej płodności kobiety mogą po pierwsze żyć, a po drugie kształtować swoje życie: zdobywać edukację, pracować, wykształcić swoje dzieci, zainwestować w ich lepszą przyszłość.
Obecnie smutną rzeczywistością krajów rozwijających się jest wielokrotne obciążenie ubogich kobiet niechcianymi ciążami oraz codzienną harówką nieodpłatnej pracy na rzecz męża, rodziny i gospodarstwa domowego (kolejne badania OECD potwierdzają, że we wszystkich państwach świata kobiety wykonują znacznie więcej nieodpłatnej pracy niż mężczyźni). A wszystko to w warunkach skrajnej biedy i powszechnej przemocy mężczyzn wobec kobiet, włączając w to przemoc seksualną.
W tym kontekście dobre rady fundamentalistów religijnych, którzy zalecają kobietom abstynencję seksualną, brzmią jak wyjątkowo perfidny żart. Tam, gdzie na porządku dziennym są gwałty mężczyzn na kobietach, w tym gwałty wojenne (męska rozrywka wojowników), małżeńskie (postrzegane jako egzekwowanie prawa męża do seksu na żądanie) i naprawcze (usprawiedliwiane przekonaniem, że lesbijka / biseksualistka to tak naprawdę heteroseksualistka, która "prawdziwego chłopa nie miała"), zalecanie kobietom abstynencji wydaje się być trochę nie na miejscu.
Melinda Gates dostrzegła prostą zależność, że pomoc humanitarna nie uwzględniająca praw reprodukcyjnych kobiet może być tylko doraźna i mało skuteczna. Co więcej przedsiębiorczyni dysponuje wszystkimi kluczowymi zasobami: kompetencjami, energią i pieniędzmi, które mogą poprawić jakość życia ludzi, a zwłaszcza kobiet, na całym świecie.
W centrum swoich starań Gates stawia prawo kobiety do dokonywania samodzielnych wyborów. Na stronie internetowej akcji, filantropka zachęca kobiety i mężczyzn do opisania, jak antykoncepcja zmieniła ich życie.
Poza tym Gates chce, by państwa - zarówno bogate jak i biedne - aktywnie włączyły się z zapewnienie kobietom dostępu do antykoncepcji. Nie będzie to jednak łatwe zadanie. Część władz nie chce pozbyć się kontroli nad kobietami: jedne chcą zdelegalizować antykoncepcję (Honduras), inne za to przymusowo sterylizują kobiety po porodzie (Uzbekistan). W innych z kolei pojawiają się pomysły o ograniczeniu dostępu kobiet do antykoncepcji, poprzez tzw. klauzulę sumienia dla farmaceutów (Polska). Wspólnym mianownikiem tych działań jest pozbawienie kobiet kontroli nad płodnością przez państwo.
Czy Melindzie Gates uda się uczynić prawo do antykoncepcji kwestią w centrum światowej debaty i udostępnić środki antykoncepcyjne dziesiątkom milionów kobiet? Czas pokaże. Jeśli tak, przeszłaby do herstorii.
Wystąpienie Melindy Gates (wideo): Let's put birth control back on the agenda
******
Więcej o prawach reprodukcyjnych kobiet:
- w Polsce: Przychodzi Polka do weterynarza
- w USA: Debata po republikańsku, czyli knebel dla szmaty
- w USA: Debata po republikańsku, czyli knebel dla szmaty
