Prace nad projektem ustawy bezwzględnie zakazującej przerywania ciąży. Klauzula sumienia dla farmaceutów, by mogli odmówić sprzedaży leków antykoncepcyjnych. Nieudolne lawirowanie w sprawie konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Odrzucenie projektu ustawy o związkach partnerskich i rzeczniku ds. przeciwdziałania dyskryminacji. Oto owoce POPiS-owej, nieformalnej koalicji, której programem jest katechizm Kościoła katolickiego. Różnice między PO i PiS w podejściu do praw człowieka mają charakter wyłącznie kosmetyczny.

REKLAMA
Gdy PiS zaprezentował ostatnio pomysł penalizacji in vitro, internet zawrzał oburzeniem. W czoło pukała się nawet część twardego elektoratu Prawa i Sprawiedliwości, która uważa inicjatywę za szkodliwą ze względów PR-owych. Paweł Olszewski, rzecznik prasowy KP PO, skwapliwie podchwycił temat nazywając inicjatywę PiS-u głupotą. Być może powinien jednak zachować większą powściągliwość, skoro nawet minister sprawiedliwości Platformy twierdzi, że słyszy głosy zarodków i nie jest w tym w PO osamotniony?
Nieodmiennie dziwi mnie zdumienie części moich znajomych i nieznajomych, którzy szokiem i niedowierzaniem reagują na kolejne antyobywatelskie, w tym często antykobiece czy homofobiczne inicjatywy i zachowania Platformy Obywatelskiej.
Przecież w lipcu 2011 prace nad projektem ustawy, która odebrałyby kobietom chorym i zgwałconym prawo do przerwania ciąży, były możliwe właśnie dzięki mocnemu poparciu Platformy. Pomysł ograniczenia dostępności antykoncepcji dla kobiet pod nazwą “klauzula sumienia dla farmaceutów” wyszedł od posła Platformy. Kompromitujące Polskę ociąganie się z podpisaniem konwencji przeciwko przemocy (zrobiło to już 21 państw), to też dzieło Platformy.
Proponowana przez PiS kara więzienia za zapłodnienie in vitro, jest zgodna z zapatrywaniami części posłów Platformy i zasługuje na więcej uwagi, niż wzruszenie ramionami czy zbycie tematu emocjonalnymi wykrzyknikami o stanie umysłu PiS-owskich pomysłodawców.
Tak naprawdę nie mamy do czynienia z głupotą, ani z szalonymi pomysłami “PiS-lamistów”. Nie ma co zwalać tego choćby w warstwie retorycznej na radykalny islam: Polska ma własnych, swojskich, fundamentalistów katolickich. W tym rzekomym "szaleństwie" jest metoda: część posłów PO i większość posłów PiS-u zjednoczyło się w realizacji ideologii zapisanej w katechizmie Kościoła katolickiego. Wywołuje to silny sprzeciw również ze strony katoliczek i katolików. Jaki jest sens wolnej woli, jeśli egzekwowanie nakazów i zakazów religijnych ma się odbywać za pomocą państwowych paragrafów? Pomińmy już taki drobiazg jak zasada bezstronności światopoglądowej państwa.
Wczoraj (28.06.2012) święta koalicja antyobywatelska PO i PiS-u odrzuciła projekt ustawy o związkach partnerskich. Nie i amen. Tak jakby heteroseksualist/k/om miało czegoś ubyć dlatego, że homoseksualna sąsiadka czy homoseskualny kolega z pracy, będą mogli zarejestrować swój związek, normalnie uregulować kwestie notarialne i nie żebrać w szpitalu o możliwość podejmowania decyzji o zdrowiu partnera / partnerki, jeśli ten/ta będzie w stanie krytycznym. Trzeba chronić heteroseksualne małżeństwo! Przecież prawa dla heteroseksualistów wykluczają prawa dla osób homoseksualnych, podobnie jak prawa zwierząt dla psów wykluczają prawa zwierząt dla kotów. Proste i logiczne. A tak w ogóle to katech... konstytucja!
Podobnie katech... konstytucja stanęła na drodze posłom PO i PiS-u, członkom Komisji Ustawodawczej, w dopuszczeniu do sejmowych prac nad rzecznikiem ds. przeciwdziałania dyskryminacji. Nic to, że konstytucja jakoś nie przeszkadza istnieniu rzecznika praw pacjenta czy praw konsumentów itp., a Polska z kieszeni podatniczek i podatników będzie wkrótce płacić słone kary za brak implementacji dyrektyw unijnych. Posłowie świętej antyobywatelskiej koalicji są gotowi zapłacić taką cenę za uniemożliwienie dyskryminowanym dochodzenia swych praw (gwarantowanych konstytucją), zwłaszcza, że pieniądze nie będą płynąć z ich kieszeni.
Rządu PO nie stać za to na znieczulanie kobiet rodzących. W przeciwieństwie do kobiet z innych krajów europejskich, Polki mają cierpieć, o ile taki jest kaprys lekarza. Co ciekawe, w innych krajach europejskich przeciwskazania medyczne do podania znieczulenia występują niezwykle rzadko, ale w Polsce są powszechne, natomiast zbyt często bywa, że magicznie znikają, gdy w kieszeni nieuczciwego lekarza pojawi się koperta. Podobnie zresztą z rzadko praktykowanym w Europie i rutynowo stosowanym w Polsce, nacinaniem krocza kobiet rodzących (w Polsce rzecz jasna bez znieczulenia). Dziwne, że nikt jeszcze nie wpadł na pomysł klauzuli sumienia dla katolickich lekarzy położników, w końcu w Bliblii napisano "w bólach rodzić będziesz". Święta koalicja antyobywatelska z pewnością pochyliłaby się nad taką inicjatywą.
O ile w zachodnioeuropejskich demokracjach państwo stara się nie przeszkadzać ludziom w życiu zgodnym z ich wartościami, nie zakazując, nie nakazując, lecz oferując możliwość dokonywania wyborów, o tyle w Polsce Platforma stosuje się do zasady kompromisu z katechizmem Kościoła katolickiego.
Kompromis z katechizmem polega na tym, by zakazać z wyjątkami, albo nakazać nie we wszystkich przypadkach. Święta koalicja antyobywatelska w sprawie in vitro może osiągnąć katechizmowy kompromis tak jak w przypadku przerywania ciąży. W 1993 roku ponad głowami kobiet i pomimo silnego sprzeciwu społecznego, panowie z Sejmu zawarli kompromis z katechizmem w sprawie aborcji, choć wówczas również nie wierzono, że wprowadzenie restrykcyjnej ustawy jest możliwe.
Dlatego nie należy bagatelizować nawet najbardziej absurdalnych, antyobywatelskich pomysłów Prawa i Sprawiedliwości - o ile są zgodne z duchem katolickiego fundamentalizmu, znajdą zwolenników w "liberalnej", straszącej konserwatywnym PiS-em Platformie.

******

Więcej o katolickim fundamentalizmie w polskiej polityce: