Poseł PO już nie chce zaostrzać ustawy antyaborcyjnej - informuje Wyborcza.pl. Poseł Godson (Łódź), który kilka dni temu zagłosował za pracami nad ustawą odbierającą kobiecie prawo do przerwania ciąży gdy płód jest ciężko uszkodzony, teraz wycofuje się ze swojego stanowiska. Taki sam manewr poseł Godson wykonał w 2011 roku, gdy zagłosował za pracami nad całkowitą delegalizacją aborcji. Wtedy również po kilku dniach "zmienił zdanie".

REKLAMA
Od kilku dni pracuję nad prostą stroną www.wiemkogowybieram.blogspot.com, by wyborczynie i wyborcy liberalni światopoglądowo mogli odświeżyć sobie pamięć przed wyborami.
Jej zadaniem jest odnotowanie kluczowych głosowań posłów i posłanek w kwestiach takich jak prawa człowieka, w tym prawa kobiet i mniejszości seksualnych.
Pan poseł Godson jest tu szczególnym przypadkiem - rok po roku głosował za pracami nad zaostrzeniem jednej z najbardziej skrajnych ustaw antyaborcyjnych (2011 - całkowita delegalizacja, czyli także w przypadku gwałtu i zagrożenia dla życia i zdrowia kobiety; 2012 - zmuszenie kobiet do kontynuowania ciąży, gdy płód jest ciężko uszkodzony), a następnie dwukrotnie się z tego wycofywał.
Oto fragmenty jego oświadczeń w tej sprawie:
13.07.2011 (po głosowaniu 01.07.2011):
(...) Dyskusja otworzyła mi oczy na to, jak bardzo jest podzielone społeczeństwo. Tak jak już wcześniej napisałem, nie miałem nigdy takich wątpliwości i dylematów moralnych podczas głosowań, jak w tym przypadku. Po analizie oraz po wysłuchaniu wszystkich argumentów, podjąłem decyzję. Moje stanowisko brzmi, jak następuje: Jestem za utrzymaniem obecnego kompromisu ustawowego! (...) Jeżeli kogoś zawiodłem, to najmocniej przepraszam (źródło).
14.10.2012 (po głosowaniu 10.10.2012):
Zapoznałem się uważnie z każdym komentarzem i opinią, na tej podstawie dochodzę do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem jest pozostawienie obecnych zapisów bez zmian (Wyborcza.pl).
Nie wiem, czy pan poseł Godson ma kłopoty z pamięcią, czy po prostu jest tak cyniczny (być za, a nawet przeciw). Może istnieje jeszcze inna odpowiedź na pytanie dlaczego dwa lata z rzędu poseł głosuje, a potem się wycofuje w tej samej, ważnej dla praw kobiet sprawie. Nie interesuje mnie to. Liczą się czyny, a nie słowa.
Wiem, że takie głosowania i "wycofania" trzeba udokumentować, nawet na tak prostej technicznie stronie jak moja. Jest to ważne tym bardziej, że media informujące dziś o "zmianie zdania" przez posła, nie umieszczają informacji w kontekście tego, co działo się zaledwie rok temu!
Mam serdecznie dość tego, że niektórzy posłowie i posłanki uważają nas za przypadkowe społeczeństwo idiotów.