Gdy w wyniku katastrofy kolejowej ginie 16 osób, prezydent ogłasza żałobę narodową, a politycy i polityczki zawzięcie dyskutują o potrzebie systemowych rozwiązań problemu bezpieczeństwa transportu. Gdy w wyniku zjawiska, które można nazwać katastrofą społeczną ginie 150 osób nie dzieje się nic. Po prostu - NIC.

REKLAMA
W Polsce 150 kobiet rocznie ginie z rąk mężczyzn. Umierają one w wyniku obrażeń zadanych podczas aktów przemocy domowej. Tylko w 2010 roku policja przeprowadziła ponad pół miliona interwencji związanych z tym przestępstwem.
Bite i gwałcone są nasze siostry, koleżanki, znajome, sąsiadki. Niejednokrotnie nikt nie ma lub nie chce mieć pojęcia o dramacie, który latami toczy się za zamkniętymi drzwiami. Kobiety się wstydzą.
Czasami, zwłaszcza w mniejszych miastach lub na wsiach, przemoc domowa jest tak powszechna, że sprawca nawet nie zamierza jej ukrywać, bo przecież nie ma się czego wstydzić. "Jak się baby nie bije, to jej wątroba gnije", głosi polskie przysłowie. Tradycja.
Bywa, że dla prokuratury złamany nos kobiety nie jest powodem dla którego warto oskarżyć mężczyznę, który ją pobił. Obdukcja lekarska kobiety często przestaje być dowodem, gdy sprawcą jest jej mąż lub konkubent. Najmniejsze szanse na i tak wątpliwą sprawiedliwość mają kobiety związane z policjantami - koledzy lubią stanąć murem za kumplem, który pobije kobietę tak, że ta musi być hospitalizowana.
Kobiety, zwłaszcza jeśli były bite już jako dzieci, mają trudność z wyrwaniem się z przemocowego związku. Zaczynają myśleć, że to normalne, to ich wina, nie chcą rozbijać małżeństwa i wbrew wszystkiemu wierzą, że "on się zmieni". Często kobiety nie mają środków do życia, gdy po urodzeniu dzieci przestały pracować. A nawet jeśli znajdą w sobie siłę do walki to okazuje się, że muszą walczyć również z instytucjami państwa polskiego: policją, prokuraturą i sądem.
Polska przez rok nie zdążyła ratyfikować konwencji o zwalczaniu i przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet, przyjętej przez Radę Europy w kwietniu 2011 roku. Jak wyjaśnia Pełnomocniczka Rządu ds. Równego Statusu, min. Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, "są rozbieżności pomiędzy treścią konwencji i polskim prawem". Zapewne rząd miał mnóstwo ważniejszych spraw, którymi należało się zająć.
Kobietom nie jest potrzebna żałoba narodowa po 150 śmiertelnych ofiarach przemocy domowej. Kobiety nie potrzebują opowieści o wzniosłej roli Polek w narodowej wspólnocie, w czym tak lubuje się konserwatywna obyczajowo część sceny politycznej. Polki potrzebują energicznych działań polskiego rządu na rzecz przeciwdziałania przemocy wobec kobiet. Z okazji 8 marca min. Jarosław Gowin mógłby opracować strategię na rzecz przestrzegania istniejącego prawa antyprzemocowego i ratyfikacji wspomnianej konwencji. Mógłby - gdyby tylko on i premier Donald Tusk chcieli to zrobić.
******
Fundacja Feminoteka prowadzi telefon interwencyjny dla kobiet doświadczających przemocy domowej. Pod numerem 789 306 566, czynnym od poniedziałku do piątku w godzinach 13:00 - 19:00 kobiety mogą umówić się na bezpłatną konsultację z prawniczką i psycholożką. Konsultacje odbywają się w warszawskim biurze Feminoteki lub telefonicznie (dla kobiet spoza Warszawy i okolic).