Międzynarodowy Dzień Kobiet to dobra okazja dla polityków, by w świetle kamer cmoknąć kilka kobiecych dłoni i uśmiechnąć się w kierunku "drogich pań". Tymczasem ważne są czyny, a nie słowa, prawdziwe działania, a nie gesty i deklaracje. Kobiety i mężczyźni, którzy popierają prawa kobiet, mają wiele powodów, by z okazji Dnia Kobiet manifestować na ulicach. Wymieniam tylko kilka z nich.

REKLAMA
Dlaczego warto pójść na Manifę?
1) 33% wyroków dla mężczyzn, którzy zgwałcili kobiety to wyroki w zawieszeniu.
2) Od 15% do 30% mniej niż mężczyzna zarabia w Polsce kobieta na tym samym stanowisku i z tym samym doświadczeniem.
3) Kobiety stanowią zaledwie 15% gości programów publicystycznych - w mediach mężczyźni dyskutują o "męskich" tematach z męskiej perspektywy. Tematy dotyczące kobiet bardzo rzadko mają okazję się przebić do polityczno-medialnego dyskursu.
4) Od ponad 20 lat brakuje żłobków i przedszkoli. Kobiety często nie mogą płynnie wrócić do pracy, są zmuszone do kilkuletniej opieki nad dziećmi w domu co obniża ich (już i tak niższe niż mężczyzn) emerytury.
5) Kobiety nie mają prawa do decyzji o kontynuowaniu lub przerwaniu ciąży - w roku 1993 panowie z Sejmu poszli w tej kwestii na kompromis z panami z Episkopatu ponad głowami Polek, pomimo silnego sprzeciwu społecznego.
6) Kobiety, które są w ciąży i chcą być matkami nie mają zapewnionej odpowiedniej opieki medycznej, zwłaszcza w zakresie badań prenatalnych. Ból porodowy, który może być równie silny jak ból amputacji, nie jest znieczulany. Kobiety mogą cierpieć.
7) 150 kobiet rocznie umiera w wyniku obrażeń zadanych im przez mężczyzn podczas aktów przemocy domowej. Wiele tysięcy kobiet na co dzień doświadcza przemocy, a kolejne rządy nic, albo prawie nic z tym nie robią.
8) Politycy nadal nie chcą wpuszczać polityczek na listy wyborcze - gdy zostali do tego zmuszeni obywatelską ustawą kwotową (min. 35% miejsc dla kobiet i mężczyzn), to przydzielają kobietom mniejsze niż mężczyznom środki finansowe na kampanię wyborczą, eksponują je w mediach znacznie mniej niż mężczyzn i wreszcie przydzielają im znacznie gorsze miejsca na listach wyborczych.