“Nie odczuwam żadnej presji ze strony Kościoła” - mówi minister Michał Boni w odpowiedzi na raport Instytutu Spraw Publicznych, wykazujący nieprzestrzeganie niezależności i autonomii Państwa i Kościoła katolickiego. Minister zamierza przedyskutować tę kwestię na najbliższym posiedzeniu Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu. Być może lepiej by było, gdyby najpierw poczytał. Nakładem Wydawnictwa Sejmowego ukazała się niedawno książka Pawła Boreckiego i Czesława Janika, zbierająca dokumenty związane z pracami Komisji Wspólnej: notatki, stenogramy, protokoły, komunikaty. Jest to bardzo interesująca lektura: nie bez powodu arcybiskup Stroba chciał utajnienia prac Komisji, a biskup Pieronek nalegał, by w materiałach z posiedzeń nie można było zidentyfikować autorów poszczególnych wypowiedzi.
Lektura dokumentów z kolejnych posiedzeń Komisji Wspólnej to smutne świadectwo watykanizacji życia publicznego. W miejsce niechętnych, lub wrogich stosunków na linii Państwo-Kościół z okresu PRL-u, zapanowały relacje oparte na poddaństwie, usłużnych domysłach i spełnianiu coraz dalej idących roszczeń, tak, jakby nie można było przyjąć zasady godnej autonomii. Taktyka salami, przyjęta przez biskupów katolickich, była (jest?) bardzo skuteczna. Nieliczne, ale tym bardziej godne odnotowania, są słabe głosy sprzeciwu, oporu czy choćby wątpliwości ze strony rządowej.
