Redaktor naTemat.pl, Krzysztof Majak, uważa, że córka polskiego premiera jest "pod ostrzałem” prawicy i lewicy. Tymczasem ani portal wPolityce.pl, ani tygodnik Przekrój nie celują w Kasię Tusk, tylko w kogoś i coś innego. Tusk obrywa rykoszetem.
REKLAMA
Strona dziennikarza Jacka Karnowskiego, wPolityce.pl, kilka dni temu ogłosiła jako aferę fakt, iż na blogu córki premiera pojawiają się reklamy spółki skarbu państwa, PLL LOT.
O tym dlaczego zarzut jest strzałem kulą w płot i jak bardzo dobitnie świadczy o próbie wprowadzenia w błąd lub nieznajomości specyfiki reklamowej internetu, wyczerpująco napisały już inne komentatorki i komentatorzy. Dość kiepska to rekomendacja dla prawicowego portalu, który opisuje się słowami: najsilniejszy portal po stronie prawdy. Oglądalność i opiniotwórczość, niezależność i powaga, rozwój i konkurencja.
Dla każdej osoby, która choćby trochę zna się na polskiej polityce i przejrzy zawartość tego (sympatyzującego z PiS) portalu jasne jest, że celem ostrzału nie jest tu Kasia Tusk, lecz jej ojciec, szef PO, premier Donald Tusk. Aż dziwne, że przy okazji tej wielkiej reklamowej afery nie padło ani słowo o Smoleńsku: w końcu i tu samolot i tam samolot.
W przypadku artykułu w tygodniku Przekrój pod ostrzałem jest konsumpcyjna popkultura, w którą wpisuje się i promuje blog Kasi Tusk. Z tej perspektywy zjawisko podlegałoby krytyce niezależnie od tego, czy Kasia nosiłaby nazwisko Tusk, Kaczyńska, Pawlak, Miller czy Palikot.
Kwitowanie tekstu terminem - wytrychem “atak na celebrytkę” jest dużym nieporozumieniem. Autorki - politolożka Marta Karaś i kulturoznawczyni Ilona Witkowska - stawiają kilka ważnych pytań, które Krzysztof Majak zbywa, biorąc w cudzysłów umowy śmieciowe, będące jak najbardziej problemem wartym poważnej debaty. Dlaczego Kasia Tusk stała się bohaterką masowej (głównie kobiecej) wyobraźni, skoro tak wiele Polek musiałoby przeznaczyć aż połowę swoich dziennych zarobków, by pozwolić sobie na kawę i muffina, jedną z jej zwykłych przyjemnostek? Ta kwestia nie została przez autora uznana za wartą dyskusji.
Niestety brakuje pogłębionych analiz naTemat sytuacji przeciętnych Polek (i Polaków) na rynku pracy, konsumpcjonizmu i stereotypów kobiecości. Wiele za to pustego hałasu z celebryt(k)ami w tle.
