Zawsze wolałam rurki z kremem od kremówek. Przepraszam za obrazę uczuć kulinarnych, ale tak właśnie jest. Uważam jednak, że lekką przesadą byłoby, gdyby Sejm przyjął słodką uchwałę honorując moje gusta. Dlatego ze zdumieniem przyjmuję uchwałę niższej izby parlamentu, która najwyraźniej nie wie, że w Europie - do której rzekomo aspirujemy - już dawno doszło do rozdziału Państwa od Cukierni.
REKLAMA
Wielki Mistrz Kremówkarzy Najlepszym Cukiernikiem Był i nikt kto ma choć odrobinę cukru we krwi nie powinien mieć co do tego żadnych wątpliwości. Nawet postulujący zdrowy tryb życia dziennikarze uznają, że oddawanie pokłonów największej w Polsce korporacji cukierniczej nikomu by nie zaszkodziło, a przecież byłoby tak słusznym i słodkim gestem. Ci sami ludzie będą potem załamywać ręce nad tym, że obżeranie się słodyczami nie wychodzi nam jednak na zdrowie, a wszystko wokół jakoś dziwnie się lepi.
Osobom, które wolą landrynki, rurki, ptysie a nawet makaron, lub dla zdrowia nie spożywają ich wcale, pozostaje wewnętrzna emigracja wobec zmasowanej, kremówkowej propagandy. Polskie media z pełnym uniżenia poświęceniem będą wbrew zdrowemu rozsądkowi przekonywać, że cukier krzepi. Kremówkowi politycy będą prześcigać się w popisach, by zapewnić sobie poparcie kremówkarzy. Czy z tej mdlącej, lukrowanej drogi da się jeszcze zawrócić?
Pierwszym krokiem powinno być zaserwowanie politycznym słodziakom figi z makiem. Jest jeszcze szansa na uniknięcie cukrzycy.
