Dzięki protestom opiekunów dzieci i pozostałych opiekunów osób niepełnosprawnych minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz poczuł się zobligowany do działania. 30 kwietnia odbył się w ministerstwie „okrągły stół” - debata "Jak wspierać osoby niepełnosprawne?" Sprawa jest gorąca, a wybory na karku. Minister wie przecież, że marka „polskiego okrągłego stołu” daje ludziom nadzieję i uspokaja. „Okrągły stół” - dobry sposób. Niestety, w wydaniu ministerstwa dobry jedynie dla PR-u i propagandy, a nie dla wdrożenia podpisanej i ratyfikowanej przez Polskę Konwencji ONZ o Prawach Osób Niepełnosprawnych, ani dla istotnej zmiany sytuacji w postaci mądrego wsparcia osób z niepełnosprawnościami.

REKLAMA
I to wcale nie z tego powodu, że stół ministra nie był okrągły a taki, jak zawsze: „kanciasty”, ale dlatego, że zabrakło woli rozwiązania problemu. Zabrakło poważnego kompetentnego podejścia do jednego z najpoważniejszych problemów społecznych, z jakim - obok bezrobocia i wyzysku pracowników - boryka się Polska od lat.
Przesadzam?
No…! Może trochę. Wszak pewnie kilka gorących spraw jakoś PR-em się zagłaska. Może – mam nadzieję - osiągną swoje cele opiekunowie osób z niepełnosprawnościami. To byłoby już wiele. Ale tak się nie robi polityki społecznej. To nie jest rozwiązanie problemu.
Gdyby dobra wola była, to:
1. nie doszłoby do sytuacji, w jakiej doprowadzeni do rozpaczy opiekunowie musieli tak dramatycznie protestować. A jeśli już by się tak stało, to minister usiadłby z protestującymi, aby wspólnie z nimi te gorące problemy po prostu rozwiązać;
2. w imieniu rządu przedstawił do szerokiej konsultacji kompleksową koncepcję wsparcia dla różnych grup osób niepełnosprawnych. Uczyniłby to choćby właśnie w formule okrągłego stołu, do którego zaprosiłby wszystkich zainteresowanych, a nie tylko wybranych tak, jak to faktycznie uczynił. Przedstawił, choćby w ogólnym zarysie, wizję spójnego systemu pomocy państwa w perspektywie budżetu 2015 roku i unijnej perspektywie 2014-2020;
3. nie opowiadał o środkach finansowych jakimi na pomoc aktualnie dysponuje resort jako granicy możliwości, tylko wcześniej zbadał rzetelnie potrzeby poszczególnych środowisk, zaproponował stworzenie odpowiednich efektywnych mechanizmów instytucjonalnych i narzędzi finansowych celem ich rozwiązania. Bo w tym przypadku najpierw trzeba poznać kompleksowo potrzeby wszystkich niepełnosprawnych, żeby przymierzyć je do możliwości finansowych państwa - a nie odwrotnie;
4. po konsultacji społecznej zaprezentowanej koncepcji powołał zespoły z udziałem ekspertów środowisk osób niepełnosprawnych i ministerstwa celem ich doprecyzowania.
5. stworzył i zaproponował odpowiednie rozwiązania ustawowe i przedstawił Sejmowi jako projekt rządowy;
6. i to wdrażał.
Ale wobec braku dobrej woli tak się nie stało i … nie stanie zbyt wiele. Będziemy mieli okazję oglądać ten „okrągły stół” jako kolejną ścianę płaczu, wzajemne przepychanki pobudzane zasadą „dziel i rządź” i propagandowe występy ministra. W tym rządzie nie ma dobrej woli. Nakłady NFZ na ochronę przed niepełnosprawnością, leczenie niepełnosprawności i rehabilitację, a potem wsparcie osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów uważa się za koszt państwa, a nie inwestycję. Nie zmienimy już chyba w ich głowach tej zatrutej „filozofii”, ale jako społeczeństwo obywatelskie, jako wyborcy, możemy zażądać zmiany paradygmatu pomagania. Dopóki będziemy dawali się rozgrywać, dopóki udawać się będzie rządzącym nas dzielić, dopóki nie poczujemy i zrozumiemy, że tylko solidarność daje siłę - marazm będzie trwał, a każdy „okrągły stół” okaże się w praktyce „kanciasty”.
Wszyscy zainteresowani – niepełnosprawni, ale nie tylko oni – wszyscy, którzy mają dość dyskryminacji, dość braku polityki społecznej państwa, dość olewania przez rząd podpisanych konwencji międzynarodowych i łamania zasad praw człowieka, a także dość ignorowania Konstytucji RP powinni wreszcie podnieść głowy i ZAŻĄDAĆ. Jeśli jeszcze działa tu demokracja musimy zażądać państwa działającego w interesie i w imieniu społeczeństwa. Wierzę, że będzie to możliwe, jeśli uda się nam spełnić jeden mały warunek. Działać solidarnie razem w imię wspólnych wartości i celów. W imieniu nas wszystkich i w imię sprawiedliwości. W nadziei na państwo i społeczeństwo działające fair.