Jestem fanką obecnych Wiadomości. Oglądam niemal z wypiekami na twarzy. Od jakiegoś czasu głównie o finansowaniu rozmaitych organizacji w tonie aferalnym.
REKLAMA
Co prawda takie informacje są jawne i obowiązkowe, art. 4a Ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie mówi o tym jasno, że organizacje pozarządowe oraz podmioty wymienione w art. 3 ust. 3 (organizacje kościelne, spółdzielnie socjalne i spółki non-profit.), z wyłączeniem stowarzyszeń jednostek samorządu terytorialnego, które:
1) wykonują zadania publiczne, lub
2) dysponują majątkiem publicznym
- udostępniają informację publiczną na zasadach i w trybie określonym w niniejszej ustawie.
…ale kto by to czytał.
1) wykonują zadania publiczne, lub
2) dysponują majątkiem publicznym
- udostępniają informację publiczną na zasadach i w trybie określonym w niniejszej ustawie.
…ale kto by to czytał.
Ale wracając do tematu, czyli „pieniążków”. Tak szczerze mówiąc nie chce mi się grzebać kto, ile i za co zarabia w organizacjach pozarządowych. Bardziej istotne dla mnie jest to, czy odbywa się to z pożytkiem dla mnie/dla nas. Koszula bliższa ciału, przyznaję egoistycznie.
Obie, wraz z Elżbietą robimy to w Lubartowie, co robimy od jakichś ośmiu lat, za darmo. Jednak pragnę zapewnić, że jeśli pojawi się taka możliwość, będziemy ciągnąć dotacje, jak prządka nitki. Dlaczego? Bo jest to dla nas szansa na rozwój.
Póki co inni na nas zarabiają. W sensie, że biorą pensje (mam nadzieję) za to, że służą nam wsparciem. Bo żaden społecznik nie przetrwa wyłącznie na szczawiu i mirabelkach. Zwłaszcza, że aura już niekorzystna.
Takie organizacje, które nie zajmują się planowaniem wydarzeń sportowych, kulturalnych itp. są także potrzebne. Przekonanych nie przekonam, a nieprzekonani niechże się sami zastanowią, czy nie zabrakło przyzwolenia? Czy w medialnej batalii chodzi o prawdę na temat finansowania funkcjonowania i celów, czy może o same cele? Bo tu nie chodzi o lokowanie ich wśród wrogów, a raczej o strach, że może im – nam się udać. Że może udać się zbudować w końcu to społeczeństwo obywatelskie. To są działania profilaktyczne. Pomimo wszystko te ataki, to dobry znak. Gdyby się nie bali, to lekceważyliby. Nasza działalność, jak żadnych innych organizacji, nie jest odbierana jednoznacznie. Sportowe dbają o kulturę fizyczną, kulturalne dbają o kondycję duchową, a my pracujemy na delikatnej materii – władzy – a jej posiadacze mają do niej bardzo osobisty stosunek. Poczucie własności.
Za co powinni mieć utrzymanie ludzie, którzy dla nas, czy na nas pracują?
Za to, że w ramach Akcji Masz Głos, Masz Wybór Fundacja Batorego zapłaciła za szkolenie o dostępie do informacji publicznej, budżecie obywatelskim i kilku innych.
Za to, że w ramach Akcji Masz Głos, Masz Wybór Fundacja Batorego zapłaciła za szkolenie o dostępie do informacji publicznej, budżecie obywatelskim i kilku innych.
Z kolei Stowarzyszenie61 płaci ludziom za to, że prowadzimy swój lubartów.mamprawowiedziec.pl I za niemal całodobowy (no, sorry) kontakt w sytuacjach awaryjnych.
Sieć Obywatelska Watchdog zapracowała na pensje dla ludzi za to, że mogłyśmy brać udział w warsztatach dziennikarskich, prowadzonych przez Maszynę do pisania, czy udział w treningu medialnym w Akademii TVP. I kilku innych.
A wszystkie trzy za to, że mamy możliwość spotykać się gdzieś w Polsce z ludźmi, którzy robią to samo, co my tutaj.
Dlatego, że mam(y) się za elementy kapitału ludzkiego, kapitału społecznego – jestem, jako człowiek inwestycją. Między innymi tych wspomnianych organizacji. Daleko bardziej to dla mnie istotne, niż n-ty kurs zawodowy, po którym nie mam żadnej możliwości zatrudnienia.
Można różne rzeczy robić hobbistycznie, po godzinach. Ale jeśli się człowiek chce czemuś poświęcić całkowicie, to niestety z czegoś utrzymywać się musi. Nie wiem, dlaczego powodem do wstydu, miałoby być to, że człowiek musi coś jeść.
Dlatego, że mam(y) się za elementy kapitału ludzkiego, kapitału społecznego – jestem, jako człowiek inwestycją. Między innymi tych wspomnianych organizacji. Daleko bardziej to dla mnie istotne, niż n-ty kurs zawodowy, po którym nie mam żadnej możliwości zatrudnienia.
Można różne rzeczy robić hobbistycznie, po godzinach. Ale jeśli się człowiek chce czemuś poświęcić całkowicie, to niestety z czegoś utrzymywać się musi. Nie wiem, dlaczego powodem do wstydu, miałoby być to, że człowiek musi coś jeść.
