O autorze
Jak ja bardzo lubię podróżować! Lubię wyjazdy, przeróżne, ale kocham powroty. Powroty do domu. Bo na szczęście zawsze mam do czego i kogo wracać. A to jest najważniejsze. Rodzina, dzieci, szczęśliwy dom. Jeszcze kilka lat temu powiedziałabym, Boże, jaki banał! Teraz tak nie myślę, po prostu wiem, ze tak jest - i już.
Podróże kocham. Myślę, że i pod tym względem mam wiele szczęścia. Jeżdżę od lat, we wspaniałe miejsca, ze wspaniałymi ludźmi - rodziną i przyjaciółmi. Planujemy wspólnie, spieramy się, dyskutujemy, wybieramy kolejne miejsca, szukamy biletów, przeglądamy hotele. Uwielbiam to.
Wspaniale jest mieć możliwość pokazywania świata swoim dzieciom. Podróżowaliśmy po wielu krajach, bliższych i dalszych. Pokochaliśmy dalekie podróże. Wspaniałe, niezapomniane Indie, niesamowite Zjednoczone Emiraty Arabskie, cudowny Wietnam, a przed chwilą Birma i Tajlandia. Podróż magiczna. Oby było ich jak najwięcej!

Prawdziwa magia

Fot. Anna Myrcha
Żadna wizyta w Myanmarze ( dawniej Birma) nie jest kompletna bez odwiedzin Pagody Shwedagon. Uważa się, że została wybudowana ok. 2500 lat temu na zlecenie króla Okkalapy.



Chociaż w jej nazwie jest słowo "pagoda", to jako budowla sakralna jest typowa stupą. Uważana powszechnie za jedno z najświętszych i najważniejszych miejsc Myanmaru.

Tym, co czyni tę stupę wyjątkową pośród tego rodzaju sakralnych budowli jest to, że złożone są w niej Sandaw ( włosy z Głowy) Buddy Gotemy ( ponoć 8 włosów). Przechowywane są one razem z niezliczoną ilością skarbów, złota i kosztowności wewnątrz stupy.

Pagoda Shwedagon usytuowana jest na szczycie góry " Thein Gottara", które jest najwyższym wzniesieniem w okolicy Rangunu. Całkowita waga zebranego tutaj złota może dzisiaj dochodzić do 9 ton. Jej zwieńczeniem jest korona, której czubek jest przyozdobiony diamentami - 4351 małych i jeden naprawdę imponujących rozmiarów, 76 karatowy.


Do świątyni prowadzą 4 wejścia, przy których znajdują się liczne sklepiki z pamiątkami oraz podarkami dla Buddy - kwiatami, świecami, ceremonialnymi parasolkami itd.

Pagoda lśni i mieni się złotem. Gdy mijaliśmy ją po raz pierwszy, przemierzając ulice Rangunu wczesnym wieczorem, już z daleka widać było piękną, błyszczącą kopułę. Wspaniale podświetlona, skrzyła się tysiącami barw.

"To nasza duma"- poinformował nas Mr Moe, przewodnik, który obwoził nas po mieście. Jak się później okazało absolwent Wydziału Fizyki Rangunskiego Uniwersytetu, całkiem nieźle władający językiem angielskim. Z braku pracy w swoim zawodzie został przewodnikiem. Dysponował samochodem, wolnym czasem i dużą wiedzą o swoim mieście. Polubił swoje zajęcie. Od 3 lat oprowadza turystów po Rangunie z werwą i zapałem opowiada o zabytkach, pokazując i nam zabytkowe świątynie, pagody i najwspanialsze miejsca byłej stolicy Birmy.

Następnego dnia Mr Moe przywiózł nas do Świątyni Shwedagon.

W blasku słońca, na tle błękitnego nieba Pagoda wyglądała jeszcze piękniej niż wieczorem. Widok zapierał dech w piersiach.

Pagoda ma prawie 100 m wysokości i otoczona jest dziesiątkami mniejszych stup, dużym kompleksem świątynnym. Wizerunków Buddy są setki. Wszystko to, przyprawia o zawrót głowy. Rozmach i uroda tego miejsca wręcz powala. Widziałam różne sanktuaria buddyzmu na świecie, od świątyń w Indiach, poprzez wspaniałe budowle w Tajlandii, Wietnamie, ale to co zobaczyłam tu, w Rangunie, magia Shwedagonu rzuca na kolana wyznawcę każdej religii.
Przez wiele godzin przechadzaliśmy się wśród świątyń, w palącym słońcu, podziwiając kolejne wizerunki Buddy. Odpoczywaliśmy w podcieniach, obserwując modlących się wiernych, chłonąc niesamowitą atmosferę tego miejsca.


Wiernych jest bardzo wielu, przyjeżdżają do tego świętego miejsca nie tylko z całej Birmy, ale również z wielu zakątków Azji. Patrzyliśmy na modlących się mnichów buddyjskich odzianych w malownicze bordowe szaty, medytujących w zaciszu świątyń, ale również przechadzających się swobodnie, chętnie dyskutujących, nawiązujących rozmowy z nielicznymi przybyszami z Europy.
Turystów z Europy było mało. Nie spotkaliśmy nikogo z Polski. Grupy Japończyków i Chińczyków przemykały pomiędzy świątyniami, pstrykając szybkie zdjęcia, kryjąc się pod kapeluszami, szalami, umykając przed słońcem.

Całkowicie poddaliśmy się magii tego miejsca. Chłonęliśmy atmosferę wyciszenia i medytacji.
Gdy teraz, po kilku tygodniach od wizyty, wspominam te chwile, jestem szczęśliwa, ze mogłam tam być. Wracają obrazy, przeżycia, odżywa ten wspaniały czas...

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0"Widzę histerię". To on forsuje zakaz edukacji seksualnej, który tak bulwersuje Polaków

DADHERO.PL

0 0Nie masz pojęcia, jak wychować swoją córkę? Tato, oto 10 złotych rad specjalnie dla Ciebie
0 0Dobry zegarek nie musi być "Swiss Made". Fajne czasomierze powstają i w innych krajach Europy
Jaguar 0 0Duży, dostojny i w świetnej cenie. Tego SUV-a kupisz już za 1452 zł netto miesięcznie

NA ŚWIECIE

0 0Podobno w domu jest spokój. Do nowego Sejmu weszli ojciec oraz syn – i są w różnych partiach!
0 0"Jestem skłonny startować w wyborach na szefa PO". Pierwszy polityk rzuca wyzwanie Schetynie
MOTO 0 0Czy McLaren naprawdę jest tak kosmiczny, jak wygląda? W środku od razu zaskakuje jedna rzecz
POPKULTURA 0 0Zepsuliście mi serial, na który czekałam! "Batwoman" miała być hitem, a jest porażką