O autorze
Anna Omielan - ur. 14. maja 1993r. w Dąbrowie Białostockiej pływaczka. Mistrzyni świata, wielokrotna mistrzyni Polski. Zawodniczka białostockiego Podlaskiego Stowarzyszenia Sportowego Osób Niepełnosprawnych „Start”. Pływa od dziecka. Pierwszy sukces osiągnęła w wieku 10 lat, zdobywając na zawodach jeden złoty i dwa srebrne medale. Następnie zdobywała laury na wielu imprezach w Polsce i zagranicą. Za swój największy dotychczasowy sukces uważa medale mistrzostw świata i występ na Paraolimpiadzie w Pekinie. Prowadzi liczne spotkania z młodzieżą podczas których uświadamia słuchaczy, że niepełnosprawność nie jest życiowym kalectwem, motywuje do szukania pasji i do działania. Ciężko pracuje i dąży do perfekcji. Najważniejszym celem sportowym jest dla niej teraz występ na Paraolimpiadzie w Rio de Janeiro.

Motywacja - jak walczę ze sobą, gdy nie mam już siły

Anna Omielan
Anna Omielan
Trenuję pływanie już 11 lat. To może zmęczyć. Odkąd jako dwulatka straciłam nogę w wypadku, każdego dnia staram się przełamywać bariery. Czasem jest naprawdę ciężko, ale w dążeniu do celu największym ograniczeniem jestem sama dla siebie. Ale nie poddaję się.



To tata zabrał mnie w wieku czterech lat pierwszy raz na basen. To była i rehabilitacja i właściwie psychoterapia. Spotkałam tam inne niepełnosprawne osoby. Dzięki temu chyba znalazłam sposób na walkę z własnymi słabościami. Dążenie do perfekcji świetnie mnie motywuje. Porażka potrafi podciąć skrzydła, ale wiem, że muszę szybko wstać. Nikt nie zrobi tego za mnie.


Byłam najmłodszą reprezentantką Polski na Paraolimpiadzie w Pekinie w 2008 roku, miałam 15 lat. To była trudna, ale i bardzo ważna lekcja. Na 200 metrów stylem zmiennym byłam ósma. Byłam przeszczęsliwa, kiedy okazało się, że jestem zdyskwalifikowana. Przed skokiem poruszyłam się niestety na słupku. Byłam załamana, ale wyciągnęłam też szybką naukę – nie wolno się poddawać.


I staram się nie poddawać. Mam nawet takie motto życiowe: Dopóki oddycham, nie tracę nadziei :-) I tego staram się trzymać, chociaż przychodzą gorsze dni. W życiu pływaka zdarza się tak, że pływanie oraz wszystkie obowiązki związane z tym sportem zaczynają męczyć, stają się monotonne i mało ekscytujące. Każdy sportowiec radzi sobie z takimi sytuacjami po swojemu. Zmiana ćwiczeń wyrywa z monotonii na jakiś czas, ale chwile zwątpienia i obniżenia motywacji wracają. To chyba zresztą stan, który dotyczy każdej pracy wykonywanej dzień w dzień, latami. Nawet ta najbardziej ukochana potrafi w końcu zmęczyć.


Ja znalazłam swój sposób na wychodzenie z tego stanu - najprostszym przepisem na odzyskanie energii, motywacji i siły do działania jest po prostu dobra rozmowa z kimś bliskim. Często wracam do rodzinnego domu, by po prostu odpocząć od życia w biegu i od otaczającego mnie świata. Potrzebuję na chwilę zwolnić tempo i pomyśleć o sprawach błahych, nic nieznaczących. Weekend w domu świetnie oczyszcza umysł, nabieram energii.

Niestety czasem to nie wystarczy i potrzebuję więcej odpoczynku, by wrócić do formy. Wtedy skutecznie pomaga wyjazd ze znajomymi, albo rodziną. Wybieram miejsce, którego nigdy nie widziałam, robię coś czego wcześniej nie robiłam. Nowe ekscytacje i radości to idealny sposób na nabranie na nowo pozytywnego nastawienia do działania.

Nie wyobrażam sobie życia bez pływania. Mimo że nie mam tyle czasu na treningi, co kiedyś, to pływanie jest wielką (jeśli nie większą) częścią życia. Nie mam wątpliwości, że bez tego bym zwariowała :-) To sport, pod który trzeba podporządkować życie. Trening poranny o 6, zajęcia, czasem siłownia i popołudniu drugi trening. Czasem brakuje siły na naukę.

Wtedy czytam. Jestem molem książkowym. Motywację czerpię z biografii innych sportowców, czy ludzi, którzy osiągnęli sukces, staram się brać z nich przykład i nie poddawać się przy najmniejszej porażce. Często czytam też różne poradniki psychologiczne, które pomagają mi uporać się z bałaganem w mojej głowie. Motywująco działa na mnie również energetyzująca muzyka, dobry film, słoneczny dzień. Jednak najważniejszą motywacją są ludzie, którzy mnie otaczają. Często gdy nie chce mi się iść na trening, to właśnie oni tłumaczą mi, jak ważny jest każdy przepracowany dzień i jak wiele mogę zyskać dzięki ciężkiej pracy. Wsparcie bliskich jest bezcenne i to niezwykle piękne, że kiedy ja nie mam siły, oni walczą o mój sukces. Pchają do przodu, dodają otuchy.

W pływaniu ogromnie ważna jest wytrwałość i psychika, więc walczę ze słabościami każdego dnia. Woda daje mi poczucie wolności, moje problemy i niepełnosprawność przestają się wtedy liczyć. Najszczęśliwsze chwile to te, w których ścigam się sama ze sobą i pokonuję samą siebie. A nie łatwo ze mną wygrać :-)