REKLAMA
Wybory do Parlamentu Europejskiego są dla ludzi nieważne. W opublikowanym właśnie przez CBOS badaniu wynika, że 60 procent ankietowanych postrzega je jako wydarzenie o małym i znikomym znaczeniu. Dla porównania – najważniejsze z perspektywy Polaków są wybory samorządowe, dalej prezydenckie i parlamentarne ( źródło: Zainteresowanie wyborami do Parlamentu Europejskiego, CBOS, luty 2014).
W tym roku możemy spodziewać się najniższej dotychczas frekwencji – według badań zaledwie 32 procent ankietowanych deklaruje zainteresowanie wyborami do PE. Spada znaczenie tych wyborów – w 2003 roku, kilka miesięcy przed wstąpieniem do Unii Europejskiej, zainteresowanie europejskim głosowaniem deklarowało około 55 procent ankietowanych. Cztery lata później już pięć procent mniej.
Skąd bierze się tak nikłe zainteresowanie Parlamentem Europejskim, przy jednocześnie utrzymującym się bardzo wysokim poparciu Polaków dla członkostwa w UE? Diagnoza jest dość prosta: ludzie mają coraz bardziej dość polityki, nisko oceniają pracę i jakość całej klasy politycznej. Brak zainteresowania majowymi wyborami potęguje fakt, że Parlament Europejski jest „gdzieś tam daleko”, panuje przekonanie, że jego decyzje nie mają większego wpływu na życie codzienne. Sam Parlament zazwyczaj trafia na pierwsze strony gazet przy okazji wyskoków eurodeputowanych czy niezrozumiałych dla ludzi decyzji, jak choćby uznania papki z marchewki za dżem.
Specjaliści głowią się, jak wpłynąć na frekwencję i polepszyć znajomość Parlamentu Europejskiego. Lada moment ruszy kampania koalicji organizacji pozarządowych „Masz głos, masz wybór”, która od lat promuje aktywność wyborczą Polaków. Kilka tygodni przed wyborami sam Parlament Europejski zintensyfikuje działania informacyjne, działa już strona dedykowana kampanii.
Stowarzyszenie61 uruchomi kwestionariusze kandydatów, mające pomóc wyborcom podjąć świadomą decyzję wyborczą. Temat frekwencji wyborczej w wyborach do PE regularnie podejmuje w swoich badaniach warszawski think-tank ISP. Fundacja Schumana, podobnie jak Centrum Studiów Wyborczych, prowadzą działania skierowane do tzw. „first voters” , czyli młodych osób które w maju tego roku po raz pierwszy będą miały możliwość głosowania w wyborach.
Stowarzyszenie61 uruchomi kwestionariusze kandydatów, mające pomóc wyborcom podjąć świadomą decyzję wyborczą. Temat frekwencji wyborczej w wyborach do PE regularnie podejmuje w swoich badaniach warszawski think-tank ISP. Fundacja Schumana, podobnie jak Centrum Studiów Wyborczych, prowadzą działania skierowane do tzw. „first voters” , czyli młodych osób które w maju tego roku po raz pierwszy będą miały możliwość głosowania w wyborach.
Wszystkie te działania okażą się kulą w płot, jeśli sami kandydaci nie wezmą sprawy w swoje ręcę. Kampania europejska, która zaczyna się z mozołem rozkręcać nie wróży jak na razie odwócenia tendencji słabej frekwencji.
