
Musiała być dumna, kiedy Roman Giertych ze swoimi antyunijnie nastawionymi kolegami obnosili jej kukłę po ulicach Warszawy. Gdyby była córką robotników zrobiłaby z nich bohaterów podręczników historii. Róża Thun kończy dzisiaj sześćdziesiąt lat i ma bardzo dużo do zrobienia.
REKLAMA
Ludzie często mnie pytają o to, jaka jest Róża Thun. Posłanka do Parlamentu Europejskiego, matka czworga dzieci, zakochana po uszy w swoim mężu. Poznałyśmy się dawno temu, kiedy przyjmowała mnie na wolontariat do Fundacji Schumana. Pracowałam z nią przy wprowadzaniu Polski do Unii i dziś, z perspektywy dziesięciu lat mogę z czystym sumieniem stwierdzić, jest także matką - założycielką naszej Europy. Dziś o Róży słów kilka:
Przed referendum akcesyjnym Stanisław Tyczyński, ówczesny szef radia RMF FM zaproponował Róży Thun, wówczas szefowej Fundacji Schumana wspólną kampanię na rzecz członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Wymyślił, że cała Polska obklejona będzie wizerunkami znanych ludzi, deklarujących "Tak, jestem Europejczykiem". Przewrotnie chciał by na plakatach pojawił się opozycyjny wobec członkostwa ks. Tadeusz Rydzyk deklarujący, że także czuje się Europejczykiem. Nie zgodziła się, nie chciała iść na konfrontację. Kampania ruszyła, ale bez Rydzyka.
Musiała być dumna, gdy Roman Giertych ze swoimi antyunijnie nastawionymi kolegami obnosili jej kukłę po ulicach Warszawy. Bo to znaczyło że jej postać działaczki organizacji pozarządowej ma w tym wszystkim znaczenie.
Róża Thun nie obnosi się ze swoim arystokratyczno-inteligencko-artystycznym pochodzeniem. Jest oczywiście z przodków dumna, ale gdyby była córką robotników zrobiłaby z nich bohaterów podręczników historii. Dzieli się tym co ma: pozostają na długo w pamięci kolacje na które zapraszała nas wolontariuszy, by przy pierogach gaworzyć z Janem Nowakiem-Jeziorańskim i Danutą Huebner, wówczas ministrem ds. europejskich. Kiedyś, przy okazji jakiejś konferencji, jako prelegentka miała zagwarantowany pokój w hotelu. Ponieważ wtedy nie mieliśmy w fundacji na nic w pieniędzy, rezygnując ze swojego komfortu przygarnęła nie tylko mnie na nocleg. Jeszcze kolegę, który miał zarezerwowany nocleg w schronisku pod miastem, i żeby nie włóczył się po nocach umościła mu spanie w kącie hotelowego pokoju.
Szanował ją i bardzo lubił Tadeusz Mazowiecki, założyciel Fundacji Schumana. Gdy fundacja obchodziła dwudzieste urodziny bardzo mu zależało aby z tej okazji to właśnie ona dostała naszą jubileuszową nagrodę europejską.
Róża kolorowa. Kolorowe chusty, marynarki, buty. Tego stroju nauczyła się w Nepalu. Nie znosi malkontenctwa. Nie mamy sensownych księży? Nie dziwne skoro nikt z naszego otoczenia nie zachęca synów do kapłaństwa - mówi. Źle się czujesz? Nie marudź, idź do domu i nie zawracaj nam sobą głowy. Rok temu miałyśmy spotkać się na Cyprze przy okazji posiedzenia Ruchu Europejskiego. Ledwo wylądowała dowiedziała się, że jej ojciec nie żyje. Jo Leinen, szef Ruchu, który widział się z nią w przelocie usłyszał od niej: Teraz ojciec pije drinka przy barze gdzieś tam, na górze z resztą naszej rodziny. Typowe dla Róży, nic chciała obciążać faceta swoimi uczuciami.
W lodówce w mieszkaniu w Brukseli ma zazwyczaj zamrożone pierogi z Polski. Żyje między Krakowem, Warszawą, Brukselą i Strasbourgiem. Tajemnic nie ma ma, bo zazwyczaj prosto z mostu wali o co jej chodzi.
Uwielbiana i nienawidzona. Jak to z wybitnymi osobowościami bywa. Dzisiaj kończy sześćdziesiąt lat. Ubiega się o reelekcję do Parlamentu Europejskiego i może to już czas aby zostać nowym Van Rompuyem?
Wszystkiego najlepszego Różo!
- - -
Polecam:
Róża. Róża Thun.Współpraca Joanna Gromek-IIIg. Znak 2014
Róża. Róża Thun.Współpraca Joanna Gromek-IIIg. Znak 2014
