REKLAMA
Media coś nie mają u nas szczęścia do polityków i decydentów (w tym przypadku raczej "niezdecydentów"). Co pewien czas któryś coś bąknie, a potem kręci, coś niby planuje ale zawile kombinuje.
Powszechny brak jaj!
Publiczne radio i telewizja muszą mieć zapewnione finansowanie. Kropka.
Rząd, konstruując budżet ma to ZAPEWNIĆ według jasnych reguł - żadnej uznaniowości i manipulacji politycznej.
Rząd ma znaleźć metodę by te pieniądze były (za mało miejsca żeby tu przywoływać przykłady z różnych państw) ale to jest INNY TEMAT! (podobnie jak finansowanie służby zdrowia, czy oświaty). Płacimy już wystarczająco duże podatki.
O finansowaniu publicznych mediów winno stanowić prawo rangi KONSTYTUCYJNEJ, nie do podważenia bez udziału opozycji. Prawo uchwala sejm. Daliby radę. Ale nie dadzą, bo się nie dogadają. Każda partyjna ekipa, rządząca bądź licząca na przejęcie władzy, chiałaby media kontrolować więc nie jest zainteresowana ich ochroną przed politykami.
Obecna ekipa czasem twierdzi, że dla dobra ogólnego... itd , nie będzie kierowąć się interesem partyjnym, że gotowa jest na reformy uzdrawiające Państwo. Więc mogliby wystąpić z daleko idącą, jednoznaczną regulacją systemową.
Ale nie wystąpią z niczym odważnym.
Bo nie mają jaj.
Piszczy minister, że naszego państwa nie stać, więc bez reklam się nie uda.
Zmienić ministra!
Żeby marzyć o abonamencie, trzeba najpierw uzasadnić jego płacenie.
Ściąganie abonamentu jeśli będą reklamy uważam za oszustwo!.
Albo – albo!
Reklama szkodzi! Nie tylko te irytujące 15 minut co godzina. Reklama stanowi dla publicznych mediów alibi do obniżania poziomu, bo słupki oglądalności, bo reklamodawcy, więc trzeba stawać do konkurencji z populistyczną tandetą stacji komercyjnych.
Jesli w modelu zaproponowanym przez rząd pozostanie reklama – będę namawiał, kogo się da, do obywatelskiego nieposłuszeństwa. I chyba będzie nas więcej.
Obawiam się, że nawet jak ten abonament zniknie, to pojawi się jakiś mechaniczny sposób ściągania pieniędzy, które następnie wpadną do wora budżetowego i – hulaj dusza, wszystko zostanie po staremu, łącznie z lejcami w rękach polityków, którzy te pieniądze będą przydzielać...
Telewizja "biedna", telewizja "ma straty". To przyjrzeć by się może, ale tak dokładnie, tej telewizji. Na pierwszy rzut oka – czyli na jej imponujące bunkry – to nie wygląda biednie. Analogia do pałaców ZUSu sama się nasuwa. Ile to programów TV naprawdę potrzeba? Ileż to już razy wszczynano na ten temat dyskusje, które jakoś milkły, bez odzewu. No to się podniesie krzyk, że wszystkie potrzebne plus jeszcze parę..
Ile to setek ludzi i na jakich warunkach trzeba zatrudniać, żeby je produkować?
Jakie są procedury produkcyjne? Którędy wyciekają pieniądze?
A potem już tylko skonstruować, na wzór starych demokracji (są gotowe modele), system nadzoru i weryfikacji wydawanych pieniędzy i realizacji "misji" i celów wyznaczanych przez niezależnie od polityki ukonstytuowaną radę programową, reprezentującą interes społeczny.