Allo! Młodzi, ambitni prawnicy! Widzieliście pewno w kinie te kariery młodych, ambitnych prawników, którzy wypłynęli na jakiejś poruszającej społeczeństwo sprawie. To temat dla was!
REKLAMA
Nie osławione "umowy śmieciowe", które dla wielu są dobrodziejstwem i jedynym sposobem na znalezienie dochodu, a dla pracodawców oddechem oddalającym widmo upadku w kryzysie, poza sezonem itp.
Problemem nie są "umowy śmieciowe". Problemem są darmowe staże. Jak to możliwe, że nie płaci się za pracę? Jak to możliwe, że to jest legalne? Przecież to jawna granda! Czy konstytucyjnie da się taki proceder wybronić? "Najmijmy stażystów, nic nie kosztują" - to tekst nie tylko naprawdę zasłyszany, to metoda!
Kiedyś były pozorowane "praktyki". Nie wiadomo było, co robić z tymi praktykantami – więc obijali się, nosili segregatory itp. Teraz np. wydawnictwa i inne media wykorzystują ich realną pracę i nie płacą. A to jednak realna praca. Ci odejdą, po paru miesiącach będą następni.
Posypały się struktury społecznej solidarności. Firmy i korporacje eksploatują bezkarnie stojących w kolejce po pracę, by obniżyć swoje koszty. A kto dał im takie prawo, by nie płacić za pracę? Prawnicy – do roboty! Organizacje społeczne – nic wam to nie wadzi? Związkowcy - tak już jesteście ogłupieni przez swoich upolitycznionych wodzów, że nie widzicie skandalu w jedynej domenie, w której naprawdę jesteście potrzebni?
