Moment, można powiedzieć – historyczny, niestety. Na naszych oczach rozpada się dotychczasowy system bankowy.
REKLAMA
Moment, można powiedzieć – historyczny, niestety. Na naszych oczach rozpada się system bankowy na świecie. Najpierw Amerykanie nie zdecydowali się ratować Lehman Bros, co uruchomiło efekt domina i rozpętało na dobre kryzys. W Europie, co pożar to inaczej gaszony (Islandia, Irlandia, Portugalia, Grecja, teraz Cypr). Do dziś nie powstał europejski fundusz ratunkowy, który by stosował jednolite i przejrzyste zasady postępowania pomocowego. Jednocześnie wychodzą na jaw oszustwa, matactwa i spekulacje wielkich banków i instytucji finansowych (oszustwa LIBOR, spekulacje z "grą na spadki" przez powszechny handel ubezpieczeniami kredytowymi; za pranie pieniędzy beknie nie tylko bank watykański ale i gigant HSBC(!); CitiBank właśnie płaci karę ponad 700 mln za spekulacje i fałszerstwa).
Teraz w przypadku Cypru zakwestionowano podstawowe i dotąd święte zasady. Bo zaproponowano publicznie opcję, od której, po zastanowieniu, włos się jeży. Delegecja MFW(!), Europejskiego Banku Centralnego(!) oraz Komisji Europejskiej wystąpiła z żądaniami obalającymi, i to obalającymi raz na zawsze, zaufanie do instytucji banku, a pośrednio także – pogłębiającymi nieufność do Państwa jako gwaranta. Fakty wszyscy z grubsza znają.
Gdyby cypryjski parlament się ugiął, to by była afera o trudnych do przewidzenia konsekwencjach (rozruchy, upadek rządu, Turcy tylko czekają - a to NATO; są tam też depozyty rosyjskie, na wyspie rezyduje kilkadziesiąt tysięcy Rosjan...). W czasie debaty, ktoś zaproponował nawet naruszenie państwowych obligacji!!! W tym "raju podatkowym" są duże pieniądze wielkich (choć czasem szemranych) tego świata. Nie wiem ilu zdążyło wycofać.
Gdyby wszyscy - to padło by tam sporo banków, resztę by zamknięto. Cypryjczycy straciliby wszystkie swoje depozyty i oszczędności. Całe!
Niemcy, jako największy płatnik "składek" ratunkowych, bronią swoich podatników. Bo dzisiaj płacą podatnicy. A powinny płacić banki, w odpowiedniej proporcji do skali programowo podejmowanego ryzyka (to tak bardzo ogólnie, bo nie ma tu miejsca na rozwinięcie, które i tak wymaga precyzji prawdziwych fachowców). Ale ci sami Niemcy odnoszą największe korzyści z faktu istnienia wspólnej waluty w krajach o różnej konkurencyjności gospodarki. I tak dalej.
Niemcy, jako największy płatnik "składek" ratunkowych, bronią swoich podatników. Bo dzisiaj płacą podatnicy. A powinny płacić banki, w odpowiedniej proporcji do skali programowo podejmowanego ryzyka (to tak bardzo ogólnie, bo nie ma tu miejsca na rozwinięcie, które i tak wymaga precyzji prawdziwych fachowców). Ale ci sami Niemcy odnoszą największe korzyści z faktu istnienia wspólnej waluty w krajach o różnej konkurencyjności gospodarki. I tak dalej.
I jeszcze jedno: po raz kolejny ujawnia się arogancja "świata silnych" nie wahających się upokorzyć potrzebującego, ewidentnie nie biorąc pod uwagę opinii i dobra ludzi tego kraju, podminowując przy tym fundamenty, na których ten ich (nasz?) świat stoi! Głupota? Potrafią w agencjach ratingowych przyznawać punkty wiarygodności krajom, mniej interesując się wiarygodnością instytucji finansowych, bo to własne gniazdo. Niech ich szlag trafi. Amen
