Zawsze byłem mniejszy od innych. Mniejszy, to nie tylko niższy, choć to oczywiście też. Mniejszy, to gorszy. Ten kompleks towarzyszył mi bardzo długo i choć wiedziałem, że intelektualnie jestem lepszy od niejednego wyrośniętego matoła, to strach przed tym matołem był na tyle silny, że i tak czułem się gorszy.

REKLAMA
Strach nie był nieuzasadniony. Już w podstawówce kiedy jakiś matoł chciał odreagować konsekwencje swojego matolstwa, czyli np. groźbę zostania na kolejny rok w tej samej klasie, znajdował sobie jakąś ofiarę i na niej wyładowywał swoją frustrację. Tak się jakoś składało, że najczęściej tą ofiarą byłem ja. Najmniejszy w całej szkole, słaby i bezbronny, (a na dodatek przemądrzały), czyli ktoś komu koniecznie trzeba było od czasu do czasu przypomnieć gdzie jest jego małego gnoma miejsce.
Łykając gorzkie łzy i rozcierając obolałe od bezlitosnych razów wątłe ciało przysięgałem sobie w duchu, że kiedyś się zemszczę. Wierzyłem, że nadejdzie czas kiedy, to ja będę wymierzał sprawiedliwość, a prawo nie będzie już prawem pięści, ani tym bardziej wzrostu. Ten czas w końcu nadszedł, ale na szczęście dwaj moi najokrutniejsi oprawcy poumierali na marskość wątroby i już nie musiałem się mścić. Z czasem moimi idolami stali się Napoleon i... Woody Allen. Obaj nikczemnej jak ja postury osiągnęli sporo sukcesów, choć w różnych branżach.
Małemu Cesarzowi prawie (gdyby nie jeszcze większa Rosja) udało się podbić wielką Europę, a Woody Allen potrafił (i nie ustaje w wysiłkach) ze swoich kompleksów zrobić niezły filmowy biznes. U Napoleona najbardziej podobało mi się jakże aktualne do dziś zdanie :”W Polsce zetknąłem się z piątym żywiołem ; błotem”, a Allena uwielbiam za; „Jeżeli chcesz rozśmieszyć Boga opowiedz mu o swoich planach na przyszłość”.
My mali ludzie powinniśmy się, jak każda mniejszość (nie wstydźmy się tego słowa) jakoś wspierać, a zamiast tego wolimy na przytwierdzonych do butów koturnach udawać, że jesteśmy wyżsi. I kiedy już jesteśmy tacy wysocy, to zaczynamy wierzyć, że automatycznie jesteśmy i wielcy i mądrzy. Wielcy jak Napoleon (zapominając o tym jak skończył) i mądrzy jak Woody Allen, choćby nasz plan bycia wielkimi jeszcze bardziej rozmieszał Pana Boga.
Ja na szczęście jestem tylko małym aktorem i o tym wiem.
Mali politycy najczęściej nie wiedzą (bo nie chcą wiedzieć) że, w rzeczywistości, są dużo mniejsi niż im się wydaje.
Artur Barciś.