Przeczytałem właśnie w naTemat.pl wpis na blogu Justyny Kowalczyk - „Zabawa w sport”, w którym odnosi się do „prawdziwości” sportu w kontekście popularności i sukcesu komercyjnego.

REKLAMA
Przypomniał mi się wywiad, w którym Robert Kubica stwierdził – „W Formułę 1 inwestowane są ogromne pieniądze i większość osób jest tu dlatego, że można zarobić, a nie z miłości do sportu. Ale najwięcej sportu było w kartingu. Tamte czasy wspominam najlepiej. Świetna atmosfera i najmniej układów. Nie narzekam na swoje osiągnięcia w F1, choć zawsze uważałem, że więcej zrobiłem w kartingu".
Najdroższy sport świata o oglądalności wyścigu przekraczającej 100 000 000 ludzi. Zarobkach zawodników przekraczających 100 000 000 PLN rocznie, może pozostawiać sportowy niedosyt u osoby, która całe życie pracowała żeby tam być, u człowieka, który dostał się do tej dyscypliny jako pierwszy i jak na razie, jedyny ze swojego kraju.
Okazuje się, że "prosty" i "tani" karting może dawać dużo więcej sportowej satysfakcji niż kosmicznie technologiczna i bardzo droga Formuła 1.
Możemy się o tym sami przekonać, rywalizując z innymi, podczas jazdy gokartem na najbliższym
torze:) Polecam.