www.facebook.com/RallyLanaStoricoERondeGomitoloDiLana

W ostatni weekend śledziłem wszystkie doniesienia z Włoch, gdzie po 20 miesiącach przerwy do aktywnego sportu powrócił Robert Kubica.

REKLAMA
Wygrał zawody z dużą przewagą. W wywiadach podkreśla, że za nim ciężki okres i nadal kręta droga do pełni zdrowia. Prawa ręka naszego zawodnika nadal pozostaje w ograniczonej sprawności, jednak jej stan pozwala już na jazdę wyczynowym samochodem.
Kubica doskonale wie jak smakuje zwycięstwo. Wygrywał wielokrotnie w różnych seriach wyścigowych. Pamiętamy wspaniałe zwycięstwo w Kanadzie, rok po wielkiej kraksie na tym samym torze.
Znamienne jest to, że po zakończeniu tego małego lokalnego rajdu, Robert Kubica wydawał się cieszyć z tego zwycięstwa, nie mniej jak z tego w Formule 1 w 2008 roku. Dla mnie jako zagorzałego fana F1 to „lokalne” wydarzenie było znacznie ważniejsze niż legendarne Grand Prix Włoch na torze w Monza, które odbywało się w tym samym czasie.

Przychodzi mi również na myśl zakończona Paraolimpiada, brak transmisji i głupie wypowiedzi niektórych osób. Mam wrażenie, że ci ludzie nadal nie mają pojęcia, jaki wymiar ma wygrana z samym sobą.