
Zarobieni po uszy, nie mają czasu na jedzenie i picie, ledwo znajdują czas na oddychanie. Wszędzie są niezbędni i prawie zawsze mają bardzo ważne spotkanie.
REKLAMA
Można odnieść wrażenie, że są pracoholikami, robią bardzo dużo szumu wokół siebie, poruszają się po biurze w charakterystyczny sposób. Głośno i szybko tuptają, koniecznie z dużym plikiem zapisanych kartek, folderów i segregatorów, jeżeli tylko zmieszczą się na rękach.
Bardzo dobrze jak ktoś w momencie przejścia, zadzwoni na ich telefon komórkowy, to potęguje efekt "zarobienia". Każdy musi zauważyć ich przejście.
Udzielają się bardzo, najczęściej podczas spotkań z zarządem, gdzie przedstawiają „swoje” przemyślenia, które „wypożyczyli” na ten czas od innych pracowników. Świetnie grają, a ich rola jest tak wiarygodna, jak najlepsze kreacje aktorskie Roberta De Niro.
Tymczasem na budowie…
"Facet pcha puste taczki w jedna i druga stronę...
Podchodzi do niego majster i pyta:
Czemu tak chodzisz z tymi pustymi taczkami ?
Pracownik na to:
Szefie, tu jest taki zap***dol, że nie ma czasu załadować!"
"Facet pcha puste taczki w jedna i druga stronę...
Podchodzi do niego majster i pyta:
Czemu tak chodzisz z tymi pustymi taczkami ?
Pracownik na to:
Szefie, tu jest taki zap***dol, że nie ma czasu załadować!"
Może jednak w dłużej perspektywie, warto znaleźć czas na załadowanie.
Bieganie z pustymi taczkami, również potrafi mocno zmęczyć :)
Blog autora: SzukamFajnejPracy.pl
