
Po bardzo słabym początku, obecnego sezonu Formuły 1 w Australii, ekipa Ferrari wysłała swoje dwa bolidy do fabryki w Maranello, aby uchronić się przed kompromitacją w Malezji.
REKLAMA
Do Włoch wrócił również szef zespołu Stefano Domenicali, a także dyrektor techniczny Pat Fry. Jest to działanie awaryjne, wcześniej nieplanowane. Inżynierowie będą pracować 24 godziny na dobę, aby bolidy prowadziły się stabilniej, dając kierowcom szansę na szybszą jazdę.
Włoska prasa po wyścigu w Australii opisywała sytuację, używając najczęściej słów katastrofa i koszmar. Ferrari dla Włochów to nie jest tylko marka samochodu, to niemal religia i narodowa świętość, czego miałem okazję doświadczyć na własne oczy i uszy. Tifosi, wiernie kibicują swojemu zespołowi, spod znaku wierzgającego rumaka, który darzą wielką miłością. Nie ma żadnego znaczenia fakt, że w obecnym sezonie pierwszy raz od 1970 roku, nie będzie ani jednego włoskiego kierowcy w F1.
Trzymam mocno kciuki za ten legendarny zespół oraz po cichu liczę, że już w przyszłym sezonie w ich bolidzie, zobaczę znajomy kask w biało-czerwonych barwach :)
Blog autora: SzukamFajnejPracy.pl
