Emocje powoli opadają. Choć przywykliśmy żyć marzeniami, każda porażka smakuje tak samo...
REKLAMA
Emocje powoli opadają. Choć przywykliśmy żyć marzeniami, każda porażka smakuje tak samo. Jeden z włoskich dziennikarzy zwrócił uwagę, że pokolenie Polaków urodzonych po 1989 roku nie zna radości piłkarskiego zwycięstwa. Szkoda, bo to piękna lekcja narodowej dumy w najlepszym jej znaczeniu. Dobrze mieć marzenia, ale błędem jest nie dostrzegać faktów. W ostatnim rankingu FIFA nasza reprezentacja zajmuje 65 pozycję. Poza Ukrainą (50) i Czechami (26) cała reszta drużyn to pierwsza dwudziestka...
Niedawno opublikowano też inny ranking (Euro Health Consumer Index 2012, http://www.healthpowerhouse.com/files/Report-EHCI-2012.pdf ) z którego wynika, że pod względem ochrony zdrowia jesteśmy w ogonie Europy. Chociaż jest przygnębiający obawiam się, że przejdzie bez echa. Może nie całkiem, ponieważ ktoś się nim oburzy, ktoś zdyskredytuje, opozycja wzniesie larum a specjaliści od marketingu wykorzystają go w projektach swoich kampanii. Innymi słowy reakcja ograniczy się do sfery werbalnej i wybrzmi dość szybko w harmidrze bieżących wydarzeń.
Podobne rankingi pojawiają się mniej więcej co dwa - trzy lata. Oprócz nich co roku różne międzynarodowe instytucje publikują statystyki porównujące efektywność opieki zdrowotnej w poszczególnych krajach. Wyniki są podobne, reakcje też. Od ładnych paru lat z każdej strony otrzymujemy konkretną, wymierną informację na temat naszych deficytów. Profilaktyka, dostępność do opieki, wyniki leczenia, polityka lekowa – w każdym z tych elementów wskazano po wielokroć, co należy poprawić. Tymczasem od publikacji ubiegłego rankingu w roku 2009, czyli w okresie systematycznego reformowania naszego systemu, Polska spadła o jedno miejsce, wyprzedziły nas za to Słowacja, Litwa i Malta. Optymista powie, że mogło być gorzej. Albania, Bułgaria, Łotwa i Rumunia są wciąż za nami, a więc... wszystko przed nami. Oczywiście to nie są zawody sportowe i rankingi mają wartość wyłącznie informacyjną. Ale bagatelizowanie tej informacji jest szkodliwe dla zdrowia. W dodatku publicznego.
Ta sytuacja przypomina znane przysłowie: „Jeżeli jedna osoba powie ci, że jesteś osłem, nie przejmuj się. Jeżeli dwie - spójrz w lustro. Jeżeli trzy, to kup sobie siodło." Ciągłe zaprzeczanie rzeczywistości nie jest przejawem rozsądku, a nawet wytrwałości w działaniu. Nie odmawiam nikomu dobrych intencji, ale jeśli zewnętrzna ocena naszych starań wypada coraz gorzej, to warto zastanowić się nad zmianą kierunku! Poruszająco brzmi komentarz doktora Adama Kozierkiewicza: „Dla rządu pacjenci nie są priorytetem i to jest główny problem. Jeśli rząd przejmuje się służbą zdrowia, kładzie nacisk na zaspokojenie potrzeb świadczeniodawców, czyli lekarzy i szpitali. Mniej liczą się potrzeby pacjenta.” Tymczasem prawda jest taka, że tylko nieliczni z nas są lub będą lekarzami, menadżerami czy urzędnikami. Natomiast pacjentami prędzej czy później będziemy wszyscy. Dlatego właśnie ta perspektywa jest każdemu z nas najbliższa, nawet jeśli jeszcze o tym nie wie...
