Jak prognozują eksperci rynku farmaceutycznego w następstwie wejścia w życie ustawy refundacyjnej Narodowy Fundusz Zdrowia w bieżącym roku zaoszczędzi na lekach około 1 mld PLN. Tylko czy o to chodziło?
REKLAMA
Pół roku obowiązywania ustawy refundacyjnej skłania do pierwszych podsumowań i refleksji. Biorąc pod uwagę, że była to najważniejsza i najbardziej kompleksowa zmiana prawna dotycząca rynku leków w ciągu ostatnich 10 lat, kluczowe staje się pytanie o skutki. Jak można było przeczytać w uzasadnieniu, celem ustawodawcy było „takie przekształcenie systemu refundacji, by w ramach dostępnych, publicznych środków finansowych odpowiadał w możliwie najwyższym stopniu zapotrzebowaniu społecznemu w zakresie zaopatrzenia w leki...”. Innymi słowy zakładano zwiększenie dostępności leków dla pacjenta poprzez obniżenie ich cen oraz wprowadzenie przejrzystych procedur ubiegania się o refundację. W jakim stopniu to się udało?
Pierwszym widocznym skutkiem ustawy jest bez wątpienia spadek wydatków na leki refundowane. Plan finansowy NFZ przewiduje, że dzięki zapisanym w ustawie instrumentom prawnym, koszty refundacji zmaleją. W efekcie zaplanowano je na poziomie o 516 mln PLN niższym niż w roku 2011. Rzeczywistość przekroczyła jednak najśmielsze oczekiwania płatnika. Z danych Funduszu wynika, że już w pierwszym kwartale bieżącego roku koszt refundacji leków jest niższy w stosunku do roku ubiegłego o ponad 450 mln. Gdyby taka tendencja została utrzymana na koniec roku wydatki na leki zostałyby zredukowane o ponad 1,5 mld PLN. Zakładając, że w pierwszych miesiącach roku większość przewlekle chorych wykorzystywała poczynione z konieczności „zapasy”, co stanowi pewien artefakt, można przyjąć za ekspertami rynku farmaceutycznego, że w następstwie wejścia w życie ustawy płatnik publiczny w bieżącym roku zaoszczędzi na lekach około 1 mld PLN. Tylko czy o to właśnie chodziło?
Wg opublikowanego pod koniec ubiegłego roku raportu IMS Health w naszym kraju wydajemy na leki (Rx, OTC oraz szpitalne) rocznie 114 EUR na jednego mieszkańca, podczas gdy średni wydatek na głowę jednego Europejczyka wynosi 218 EUR, czyli blisko dwa razy więcej. Przyczyna tego stanu z pewnością nie wynika z faktu, że jesteśmy dwukrotnie zdrowsi od przeciętnego mieszkańca starego kontynentu! Rodzima konsumpcja leków, której systematycznie domalowuje się „gębę” potwora, w rzeczywistości bardziej przypomina mysz. Czy zatem polityka oszczędności na lekach aby na pewno „odpowiada zapotrzebowaniu społecznemu”? Czy ktokolwiek z nas może mieć pewność, że ograniczenie wydatków na leki wynika li tylko z obniżki cen? Wbrew obiegowej opinii ceny leków w Polsce od dawna należą do najniższych w Europie (wg cytowanego powyżej raportu przeciętnie 3,6 EUR za opakowanie, średnia europejska 8,2 EUR), przy jednocześnie wysokich dopłatach pacjenta. Analiza kolejnych list refundacyjnych pokazuje, że dopłaty nie maleją. Może więc pod rządami restrykcyjnej ustawy stało się tak, że większa niż dotąd liczba chorych po prostu nie otrzymuje leków? Sceptycy będą powtarzać, że recepty są i tak generowane w nadmiarze, choć dane z raportu tego nie potwierdzają. Jedno jest pewne – od pół roku stosujemy mniej leków, zatem dostęp do nich wydaje się być gorszy niż dotychczas. Jakie będą tego skutki – zarówno medyczne jak i finansowe - okaże się w niedalekiej przyszłości. Podobnie jak odpowiedź na pytanie, czy zaoszczędzony miliard aby na pewno można zapisać w rozumie?
