O autorze
Od 20 lat korzystam z szansy eksplorowania przestrzeni ochrony zdrowia z różnych perspektyw. Zajmowałem się leczeniem, urzędowaniem, zarządzaniem, poznałem specyfikę medycyny w wydaniu publicznym i prywatnym. Od trzech lat obserwuję ten świat z pozycji menadżera w firmie Roche Polska. Wiem z doświadczenia, że problemy są wszędzie podobne, ale warunkiem znalezienia skutecznego rozwiązania jest próba zobaczenia ich oczami „drugiej strony”...

Idzie nowe?

Nikt rozsądny nie kwestionuje dziś korzyści płynących z upowszechniania leków generycznych wszędzie tam, gdzie to możliwe. Podobnie jak nikt rozsądny nie jest w stanie zaprzeczyć, że wciąż wiele chorób czeka na nowe rozwiązania...


Jedną z głównych korzyści zmiany zasad refundacji leków miało być – jak można było przeczytać w uzasadnieniu – „stworzenie możliwości zwiększenia dostępności do nowych terapii lekowych”. Po pierwszych 9 miesiącach osławionej ustawy możliwości jak dotąd nam się nie urodziły. Poza długodziałającymi analogami insulin, których kręta droga do finansowania stała się kanwą medialnej powieści – rzeki, na listy refundacyjne nie trafił w tym roku żaden innowacyjny lek...


Tłuste lata innowacji należą być może do historii. W latach 90 – tych ubiegłego wieku na całym świecie opracowywano rocznie ponad 40 nowych cząsteczek. W kolejnych dekadach liczba ta zmalała o połowę. Przyczyna wydaje się złożona. Z jednej strony jest nią niewątpliwie kryzys innowacyjności rozumianej jako poszukiwanie skutecznych i bezpiecznych leków do stosowania w skali masowej. Z drugiej wynika ona ze zmiany strategii przemysłu. Nowe technologie coraz rzadziej rodzą się za murami korporacji. Coraz częściej natomiast powstają klastry skupiające środowiska biznesowe, akademickie i kliniczne, „skazane na współpracę” w szukaniu nowych metod leczenia. W efekcie proces jest pod większą kontrolą, unika się dublowania pracy oraz optymalizuje koszty. Wprowadzenie nowego leku to jednak wciąż miliardy dolarów. Mimo ciągłego postępu na 1000 badanych cząsteczek jedynie 10 rozpoczyna badania kliniczne, z nich zaś tylko 1 ma szansę trafić do pacjenta. Porażki są nieuniknione, ale to one generują najwięcej kosztów...


Rozwój medycyny opartej na dowodach oraz farmakoekonomii wymusił zmianę podejścia biznesowego. Kończy się era tzw. blockbusterów czyli leków stosowanych na wszystko i u wszystkich. Przedmiotem oferty nie jest już pigułka szczęścia, ale efekt zdrowotny. Miarą wartości terapii stała się zdolność przedłużania ludzkiego życia lub poprawy jego jakości. Można to osiągnąć wyłącznie dzięki rozwadze w doborze leczenia. Służą temu metody diagnostyczne pozwalające dopasować lek do profilu chorego. W ten sposób narodziła się koncepcja medycyny personalizowanej. Od tradycyjnego podejścia do leczenia różni się tym, czym okulary kupione w supermarkecie różnią się od tych dobranych przez optyka. Przykłady z dziedziny onkologii, która od lat wyznacza trendy w naukach medycznych wskazują kierunek, którym prawdopodobnie będzie podążać przemysł innowacyjny. Tym niemniej lek, nawet dopasowany niczym klucz do zamka, jest tylko jednym z elementów postępowania. Stawką jest efekt. Do jego uzyskania potrzebna jest zmiana sposobu myślenia, stylu życia, edukacja oraz profilaktyka. Świadomość tego faktu jest kolejnym przyczynkiem do porzucenia tradycyjnego patrzenia na politykę lekową w kategoriach samych tylko kosztów. Nowy lek musi przynosić wymierną korzyść. To za nią płaci publiczny płatnik, a pośrednio każdy z nas.


Trudno powiedzieć co miał na myśli ustawodawca pisząc o możliwościach zwiększenia dostępności do nowych terapii. Ufam jednak, że docenia znaczenie innowacji we współczesnej medycynie. Nikt rozsądny nie kwestionuje dziś korzyści płynących z upowszechniania leków generycznych wszędzie tam, gdzie to możliwe. Podobnie jak nikt rozsądny nie jest w stanie zaprzeczyć, że wciąż wiele chorób czeka na nowe rozwiązania. Mamy narzędzia, dzięki którym potrafimy zmierzyć kliniczną i ekonomiczną wartość terapii. Tym samym potrafimy wybierać te, które wymagają refundacji. Trudno uwierzyć, że od początku roku żaden nowy lek na nią nie zasłużył...