REKLAMA
Jeśli wierzyć raportom firmy IMS Health (wszakże to jedna z bardziej wiarygodnych firm analitycznych) ostatnia w tym roku lista refundacyjna podtrzymuje tendencje z poprzednich miesięcy. Oznacza to, że do skutków ustawy trzeba zaliczyć przede wszystkim zmniejszenie wydatków NFZ, wzrost współpłacenia ze strony pacjentów i ograniczenia w dostępie do leków. Spadek wartości rynku leków refundowanych o prawie 19% wynika przede wszystkim z obniżenia ich konsumpcji. Wskutek tego, że kupujemy o 14,5% mniej leków, wydatki NFZ będą – wg prognoz – o blisko 2 mld niższe w porównaniu do roku ubiegłego. Wydatki pacjentów także ulegną zmniejszeniu (o 409 mln) i również będzie to konsekwencją przede wszystkim mniejszego zużycia.
Jednocześnie odpłatność pacjenta wyraźnie rośnie. W roku 2011 pacjenci mieli dostęp do 4400 leków refundowanych, zaś poziom współpłacenia wynosił 34%. Obecna lista refundacyjna zawiera 3061 leków (ponad 2800 z nich było refundowanych w roku ubiegłym), dla których poziom współpłacenia wynosi blisko 35%. Dodając do tego 1600 leków, które wypadły z listy oraz te, które z takich czy innych względów są - pomimo ich statusu refundacyjnego - przepisywane za pełną odpłatnością (np. w obawie, że recepta zostanie zakwestionowana przez kontrolera), poziom współpłacenia wynosi obecnie 37,9% i jest najwyższy w UE...
Zanim ustawa weszła w życie, przemysł farmaceutyczny reprezentowany przez Związek Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych Infarma, Polski Związek Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego, Związek Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych, Izbę Gospodarczą „Farmacja Polska”, Business Centre Club oraz Pracodawców RP wydał w dniu 16 marca 2011 wspólne stanowisko, w którym można było przeczytać m.in. „Zdaniem przedstawicieli rynku farmaceutycznego nowa ustawa refundacyjna grozi wzrostem obciążeń pacjentów i rynku. Jej skutki bedą odwrotne od zakładanych przez autorów ustawy. Zgodnie z opinią niezależnych ekspertów ustawa spowoduje zwiekszenie współpłacenia za leki refundowane przez pacjentów i ograniczy dostęp do nowoczesnych terapii.”
„Będę robić wszystko, żeby osiągnąć jeden główny cel: polski pacjent ma mieć tańsze leki, ma do nich mniej dopłacać. Jeśli dzisiaj ktokolwiek, używając argumentów koncernów farmaceutycznych, będzie próbował mnie z tej ścieżki sprowadzić, to dam się pociąć na kawałki, a nie pozwolę tego zrobić!” - odpowiadała Minister Zdrowia w Sejmie podczas debaty nad ustawą w dniu 17 marca 2011 r. Dzisiaj zamiast „argumentów koncernów farmaceutycznych” mamy twarde dane...
Jeszcze jeden przykład. Wg tej samej firmy analitycznej lawinowo narasta tzw. eksport równoległy leków z Polski. W roku 2008 jego wartość wynosiła 300 mln, w 2010 już 800 mln, zaś na rok 2012 prognozuje się, że osiągnie 1,5 – 2 mld. Mówiąc kolokwialnie tańsze leki w majestacie prawa masowo wyjeżdżają z Polski i są sprzedawane w UE po wyższych cenach, podczas gdy w kraju pacjent ma dostęp tylko do tych droższych.
„W lutym 2011 roku grecki odpowiednik Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego czasowo zabronił handlu równoległego wybranymi preparatami. Na skutek zmian w systemie refundacyjnym doszło tam bowiem do drastycznego zwiększenia zjawiska eksportu równoległego. Przy ogromnej dysproporcji cen miedzy rynkiem polskim a europejskimi oraz ograniczeniu przychodów z rynku polskiego, dla hurtowni opłacalne będzie przekierowanie swojej działalności w większym stopniu na eksport równoległy” – czytamy w stanowisku Infarmy z dnia 15 kwietnia 2011.
W reakcji na interpelację poselską wiceminister zdrowia odpowiedzialny za politykę lekową odpowiada dzisiaj „Wspólnie z firmami farmaceutycznymi podjęliśmy prace legislacyjne, by wyeliminować zaburzenia dystrybucji leków na rynek polski” Czy na ten wniosek trzeba było czekać prawie 2 lata?
Drodzy Czytelnicy i Komentatorzy! Każdy ma święte prawo do krytykowania przemysłu farmaceutycznego, wielu z tego prawa korzysta. Być może nawet w tej chwili ktoś z Państwa sięga do klawiatury, aby napisać, że „koncerny są złe”. Z całą pewnością grzechów im nie brakuje. Warto jednak pamiętać, że świat nie rządzi się logiką „zero – jedynkową”. Dlatego dobrze czasem posłuchać, co ma do powiedzenia druga strona. Nawet, a może szczególnie wtedy, kiedy ma inne zdanie...
