O autorze
Artur Ligęska, Prekursor polskiego fitnessu. Autor książek „Zmień Swoje Ciało” i „ Inna Miłość Szejka”, która powstała na podstawie doświadczeń z emirackiego więzienia, gdzie był więziony przez 13 miesięcy.

Byłem skazany na dożywocie w więzieniu Emiratów Arabskich. Wróciłem i spróbuję opisać to piekło

Artur Ligęska, w maju wrócił z Dubaju, gdzie spędził 13 miesięcy w wiezieniu niesłusznie oskarżony o posiadanie narkotyków. Skazany na dożywocie
Artur Ligęska, w maju wrócił z Dubaju, gdzie spędził 13 miesięcy w wiezieniu niesłusznie oskarżony o posiadanie narkotyków. Skazany na dożywocie
9 maja 2019 roku narodziłem się po raz drugi. Śmiem napisać, że zmartwychwstałem. Decyzją władz najwyższych Zjednoczonych Emiratów Arabskich zostałem uniewinniony. W pięciominutowym procesie skazano mnie na dożywocie, za posiadanie narkotyków, których nigdy nie miałem.


Pisanie w piekle było antidotum by je przetrwać. Obok modlitwy i sportu pisałem, aby nie zwariować. Pisałem, kiedy czułem się źle, kiedy byłem smutny, kiedy bałem się. Pisanie sprawiło, że na tych kilka chwil stawałem się wolnym człowiekiem. Pisałem też, by zapamiętać to, co było miłego, dobrego. Wspominałem, rozliczałem dotychczasowe życie. Z 13 miesięcy spędzonych w więzieniu przez osiem zamknięty byłem w celi – lochu o powierzchni 4m2. Bez ludzi, bez łóżka, bez prysznica, często bez wody, z dziurą w betonie będącą moim osobistym WC.
Zamknięto mnie, odbierając praktycznie wszystko, łącznie ze słońcem czy światłem dziennym. Starano się sprawić, bym nie wytrzymał fizycznie lub po prostu bym zwariował. Sytuacja, w której się znalazłem, przypomina scenariusz thrillera. Po dziewięciu miesiącach aresztu i po jednej trwającej kilka minut rozprawie przed Federalnym Sądem w Abu Zabi, bez dowodów, bez świadków, bez przesłuchań policji, oficerów, którzy mnie aresztowali, zostałem skazany na dożywocie w izolacji. Po ogłoszeniu wyroku założono mi kajdanki na ręce, łańcuch na nogi i wtrącono do celi-izolatki. Bez możliwości rozmowy z rodziną, z adwokatem, z przedstawicielami ambasady...


I wydawać by się mogło, że życie wtedy skończyło się. Podobnie jak wtedy, kiedy zdałem sobie sprawę, że nie walczę w sprawie o narkotyki, których nigdy nie znaleziono przy mnie, których nie miałem też w organizmie. Nigdy nie byłem święty. Robiłem wiele głupich rzeczy, próbowałem tego, co zakazane, często byłem nieodpowiedzialny i łatwowierny, W tej konkretnej sprawie chodziło o coś innego. O nieodwzajemnione uczucie członka rodziny królewskiej. Obsesyjna, psychopatyczna miłość człowieka, którego przewrotnie nazywano "Aniołem" sprawiła, że nie wyobrażał on sobie życia beze mnie, nie chciał zatem dopuścić, bym choć na chwilę z Emiratów wyjechał.

Zablokowanie możliwości wylotu do Europy, cofnięcie z lotniska w Dubaju i zaaresztowanie przed wejściem do budynku, w którym mieszkałem, odmieniły moje życie na zawsze. Horror, którego stałem się bohaterem. Cierpienie głodu, odmówienie ważnych dla mojego zdrowia leków, utrudnianie kontaktu z rodziną, zakaz odwiedzin czy zablokowanie telefonów do ambasady, ale także tortury, tłuczenie więźniów na kwaśne jabłko, gwałty, czy rozstrzelanie mojego sąsiada z izolatki obok to nie mój wymysł. Tego doświadczyłem na własnej skórze i, co ważne, to wszystko przetrwałem. Starałem się wykorzystać każdą możliwą okazję by walczyć o prawdę.

Tkwiłem w sytuacji beznadziejnej. Wręcz niewyobrażalnie, piekielnie trudnej. Po siedmiu miesiącach przetrzymywania mnie przekupiłem strażnika by pozwolił mi zadzwonić. Miałem 2 minuty. Wykonałem telefon do mamy i za pośrednictwem przyjaciółki przekazałem apel do mediów. Było to 16 listopada 2018 roku. Wiedziałem, że ryzykuję bardzo dużo. Wiedziałem, że mogę zostać otruty, zabity, spalony. Wierzyłem jednak, że jestem niewinny, że muszę zrobić wszystko by ocalić siebie. Im było ciemniej na horyzoncie, tym ja miałem więcej sił. Niosła mnie energia, którą, śmiem twierdzić, że otrzymałem od Boga...


Uzyskałem niezwykłe wsparcie od zespółu Ambasady Polskiej w Abu Zabi. Panowie Konsulowie stali się moją rodziną. Cotygodniowe odwiedziny w więzieniu polskich dyplomatów sprawiały, że mogłem czuć się jak człowiek przez tych kilkanaście minut w ciągu tygodnia. Polscy dyplomaci okazali też niesamowitą mądrość, znajomość tamtejszej obyczajowości, a ich regularne odwiedziny budziły i mnożyły niezliczone pytania o stan faktyczny mojego uwięzienia, skazania i przetrzymywania w izolatce. Zdecydowałem się na publikację moich przeżyć, by uświadomić światu, jak wiele jest do zrobienia w materii praworządności, w materii praw człowieka w krajach, które pretendują do miana krajów nowoczesnych. Zdecydowałem się na tę publikację, gdyż chcę wykrzyczeć swój sprzeciw wobec procesów nietransparentnych, procesów bez faktycznego prawa do obrony, procesów, które z praworządnością w pojęciu standardów międzynarodowych nie mają nic wspólnego.Zdecydowałem się na tę publikację, by walczyć o opiekę medyczną i leki dla aresztowanych i więźniów, chorych przewlekle czy śmiertelnie. HIV, HCV, nowotwór, nadciśnienie czy cukrzyca nie powinny być wyrokiem śmierci jeszcze przed zakończeniem procesu sądowego.

Zdecydowałem się na tę publikację, by wyrazić swój sprzeciw wobec kary śmierci, którą w Emiratach WYKONUJE się i którą widziałem.Zdecydowałem się na podzielenie swoim doświadczeniem, by uświadomić ludziom na całym świecie, że Bliski Wschód jest jednym z najpiękniejszych rejonów świata, pełnym możliwości na karierę, na zarobienie pieniędzy. Należy jednak mieć wiedzę o różnicach, o kompletnie innej kulturze, mentalności. Tę europejską najlepiej zostawić przed wejściem do samolotu.

Widziałem okrucieństwo, przetrwałem i jestem silny jak nigdy wcześniej. Do Emiratów wyleciałem po tym, jak w Polsce dokonało się we mnie bankructwo totalne. Utrata zdrowia, firmy, długi, nałóg, rozwalony związek, wypalenie i zatracenie siebie... To wszystko jest z dzisiejszej perspektywy niczym w porównaniu z doświadczeniem piekła. Więzienie kompletnie zweryfikowało mnie, mój potencjał i tych, którzy są Przyjaciółmi. Wiem też jedno. Bóg istnieje, mam rewelacyjną Rodzinę, a ja w końcu kocham siebie.

Pragnę dzielić się ze światem swoim doświadczeniem. Przygotowuję się w chwili obecnej do wykładów, na których spróbuję udowodnić, że posiadamy siłę, dzięki której jesteśmy w stanie znieść bardzo wiele, wskażę metody znalezienia szacunku do siebie samego, techniki odbudowy poprzez kryzys, wiarę w to, że nie ma rzeczy niemożliwych, istotę pokory i wdzięczność za to, co mamy. Będę podejmował zagadnienia wypalenia zawodowego, bankructwa totalnego (zdrowie, relacje z ludźmi, biznes, finanse, autorytet), zarządzania kryzysem oraz testosteronu jako kluczowego hormonu w poprawnym funkcjonowaniu dorosłego mężczyzny.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

POLECAMY

FELIETON 0 0Ilu ludzi ma jeszcze zginąć na pasach? Posłowie, przestańcie się bać kierowców!
0 0Kaju Godek, zamilcz. Naprawdę wolałabym nie usłyszeć tych słów o miesiączce
X-lander 0 0Złożysz go jedną ręką. Mamy cenią go za wielofunkcyjne zastosowanie
PSSB 0 0Konsultanci sprzedaży bezpośredniej. Kim są osoby działające w tej rozwijającej się branży?
POLECAMY 0 0Tak Kaczyński traci władzę. Po wyborach dostał dwa potężne ciosy
DADHERO 0 085 procent kierowców w Warszawie chce mnie zabić. I mam tego dosyć!