W 2013 r. w czytelni przy ul. Młynarskiej w Warszawie gościł Tomasz Bochiński. Było to jedno ze spotkań w ramach cyklu „WAva – Stolica Wyobraźni”, przy którym trochę dłubałem. Zależało nam, żeby nie robić typowych spotkań literackich z klasyczną serią pytań o inspiracje, o plany na przyszłość i inne tego rodzaju banały, które po fefnastym spotkaniu są dla autorów po prostu męczące. Mam sugestię – jeżeli zapraszacie pisarza, który już trochę na rynku istnieje, zaproponujcie mu raczej prelekcję, nie spotkanie.

REKLAMA
Ale do tematu. Tomasz Bochiński opowiedział uczestnikom spotkania o Klubie Tfurców – grupie literackiej, z której wywodzi się praktycznie całe pokolenie polskich fantastów, jak Grzędowicz, Piekara, Ziemkiewicz, Komuda, Pilipiuk i wielu innych. Fajnie było posłuchać o tych wszystkich obecnie znanych, popularnych, nagradzanych pisarzach, na których się wychowaliśmy, z którymi dorastaliśmy, a którzy spotykali się i wzajemnie redagowali teksty, ćwiczyli.
Teraz też są takie grupy, ale najczęściej wirtualne. To se ne vrati – pomyślałem z pewnym smutkiem. Chociaż? Dziś rusza fanpejdż powoli integrującego się środowiska miłośników grozy, czyli „grozaików”.
Środowiska młodego, prężnego i obiecującego. Pierwszy kontakt z młodymi autorami, blogerami i działaczami nawiązałem przez osmozę z fantastyką, tzn. przez owe spotkania, które odbywały się w ramach wspomnianej na początku WAvy. Tak się złożyło (szczęśliwie), że koordynatorka zapraszająca prelegentów do czytelni lubi ten gatunek, dlatego miałem okazję poznać kilku twórców i znawców horroru, który od zawsze lubiłem, ale zaniedbałem na rzecz fantastyki. A potem wkręcałem się coraz bardziej. Kilka następnych osób poznałem (elektronicznie lub osobiście) przy tworzeniu antologii Zombiefilia, potem przy okazji Polconu 2013, piskiego Dzikonu, Wrocławskich Dni Fantastyki, a dalej poszło z górki.
W tym roku odbyła się druga edycja Krakowskiego Festiwalu Amatorów Strachu, Obrzydzenia i Niepokoju, czyli KFASON-u, gdzie po raz pierwszy wręczono Nagrodę Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego; powstał serwis polskagroza.pl, na razie trochę pustawy, ale jest zapał, żeby go zapełniać treścią. Powstają i znikają ziny, wychodzą powieści i zbiory opowiadań. Ba, nawet nasz GOREktyw wypełzł z konwentowych sal i pojawił się najpierw w Planetarium Kopernika przy CNK, a w ten weekend będzie w stołecznej Progresji (niech ktoś to nagra, bo raczej nie dotrę).
I tak sobie myślę, że może kiedyś ktoś zaprosi osoby zebrane wokół pierwszych KFASON-ów, żeby powspominały początki polskiego fandomu grozy. Bo ten, o zgrozo, właśnie się rodzi.