Byłem na studiach, których nie skończyłem, w mieście, którego nienawidziłem; na dworcu śmierdzącym z widokiem na fundamenty Złotych Tarasów. Polska nie była w Unii, Miller był premierem; Oleksy został marszałkiem, a Rywin skazany.
REKLAMA
Noc z piątku. Jeździły Ikarusy klekoczące szybami. Wracałem na odległy Tarchomin, na sam jego koniec. Dalej tylko las i Wisła. Miasto i "nocny" wymierały z każdym zatrzymaniem. Przy Starzyńskiego zaczerpnąłem powietrza, przy Myśliborskiej usiadłem. Dobrze, bo rajdowe zapędy kierowcy utrudniały drzemanie na stojąco z dłonią w pętli bezpieczeństwa. Ostatnie trzy przystanki byliśmy tylko ja, mężczyzna, który widział we mnie Jezusa i śmierć grająca na akordeonie.
Chwilę wcześniej nie miałem biletu. Dane podałem, mandat przyjąłem, przysnąłem ponownie.
***
Wkrótce Zbawicielowi włożą cierniową koronę, później zmartwychwstanie. Ludzie ślą sobie życzenia, szukają baranków wypartych z rynku przez modniejsze kurczaki i króliczki.
Ja nie dostałem życzeń. Dostałem wezwanie, że mandatu nie zapłaciłem za tamtą przejażdżkę w 2004 r.
Zarządzie Transportu Miejskiego od wesołego kierowcy i śmiesznej windykacji, możecie mnie cmoknąć w trąbkę.
A, nie. Wdzięczny jestem za tę podróż sentymentalną. Możecie mnie cmoknąć w wentyl.
Chwilę wcześniej nie miałem biletu. Dane podałem, mandat przyjąłem, przysnąłem ponownie.
***
Wkrótce Zbawicielowi włożą cierniową koronę, później zmartwychwstanie. Ludzie ślą sobie życzenia, szukają baranków wypartych z rynku przez modniejsze kurczaki i króliczki.
Ja nie dostałem życzeń. Dostałem wezwanie, że mandatu nie zapłaciłem za tamtą przejażdżkę w 2004 r.
Zarządzie Transportu Miejskiego od wesołego kierowcy i śmiesznej windykacji, możecie mnie cmoknąć w trąbkę.
A, nie. Wdzięczny jestem za tę podróż sentymentalną. Możecie mnie cmoknąć w wentyl.
