Luba mnie przywraca światu, pompując serialami. Wybiera „kompromisowe”: nie procedurale i inne kryminalne, którymi się brzydzę; nie zgadza się na proponowane przeze mnie sf-y. Wylądowaliśmy w horrorach.

REKLAMA
Liczba mnoga, bo znieść nie mogła moich uwag na temat głupoty American Horror Story – Freak Show, ja nie mogłem znieść owej głupoty.
Przeszliśmy do brytyjskiego being human z perspektywą oglądnięcia przynajmniej jednego odcinka amerykańskiej wersji, gdy już oryginalnych braknie. Czekam na tę chwilę jak na ścięcie poprzedzone łamaniem kołem lub darciem pasów – do wyboru w drodze losowania.
Coś się zepsuło wśród tamtejszych scenarzystów. Inteligentne i sprytne historie zniknęły. Można wyłowić pojedyncze perełki, ale na przetrząsanie amerykańskiego rynku seriali szkoda czasu, bo maleje szansa trafienia na scenariusz, który nie obraża inteligencji i na bohaterów, którzy nie kłamią.
Co ciekawe, tę niszę jakże udatnie zapełnili Brytyjczycy. Stworzyli postaci, które są realne, a przez to zrozumiałe. Zbudowali scenografię, która nie ocieka lukrem, opowiedzieli historie, które są naturalną konsekwencją konstrukcji bohaterów i świata przedstawionego. A przy tym są strasznie dołujące. Fin de siècle im się opóźnił?
Na tym tle wspomniany being human nie wypada jeszcze najgorzej – daleko mu do Misfits, lata świetlne do Black Mirror. Narzekacie na Martina, że krzywdę czyni bohaterom GoT? Banał, szczególnie gdy wziąć pod uwagę średniowieczną scenerię, wojny, przepychanki rodów i frakcji. Trudno. Żyją w ciekawych czasach.
W wymienionych wyżej serialach bohaterowie po prostu żyją i od tego życia codziennie zbierają po tyłku. A nawet jeżeli trafi im się szansa na zmianę (na lepsze), nawet gdy zyskują nadludzkie zdolności, to i tak wciąż nie wychodzą poza spiralę, wciąż wracają do robót publicznych. Drą się z rodzicami, nie mają gdzie spać, brakuje im na czynsz.
Są momenty, w których motywacje bohaterów są niejasne, gdzie widać scenarzystę ciągnącego za sznurki, żeby pokierować akcję w stronę zamierzonego wcześniej finału, ale nadal nie jest to kretyński przygotowany przez księgowego zlepek elementów, które się sprzedają i które jakoś trzeba zebrać w jedną całość, która nie trzyma się kupy. Mimo tego pociągania ogląda się z zainteresowaniem ze względu na opowiedziany świat, bo (ewenement) rotacja w obsadzie jest nieprawdopodobna! Jak to możliwe, że w Misfits i being human wymieniono całą lub prawie całą obsadę, a mimo to czuje się ciągłość? To jest prawdziwa sztuka, więc szapoba dla scenarzystów.
„Najpierw cały zespół Łepkowskiej musi wymrzeć” – zgodziliśmy się w rozmowie pt.: a co by było, gdyby tak nad Wisłą? Tak dla odmiany serial obyczajowy, ale nie landrynkowy, w którym największą tragedią jest kraksa z kartonami, gdzie sztucznie nadymane są nierzeczywiste konflikty wewnętrzne, gdzie postaci pierdzielą o niczym przez całe dni, bo co mają robić, skoro nie pracują, nie sprzątają, nie czytają i nie stoją w korkach? Nie siedzą też z krwawiącą ręką w szpitalu, zabijając nudę liczeniem karaluchów; nie szykują się same do szkoły, bo rodzice zapili; nie rozdają ulotek, bo uczelnia znowu się spóźnia z socjalem; nie obcują z kulturą z puszką taniego piwa na plaży nad Wisłą, sępiąc fajki.
I ja doskonale rozumiem, skąd taka dominanta. Przecież w kapitalizmie wszyscy możemy! Wszystkim może się udać, tylko trzeba się uczyć, pracować, łapać życie za nogi! Margines i patologię trzeba tępić - praca jest, tylko trzeba po nią sięgnąć! Ruszcie, Polacy, dupy i biegnijcie zawojować świat! Gadającym głowom w programach gospodarczych się udało, udało się specjalistom od Lewiatana, a wy przecież nie jesteście gorsi! Podglądajcie, uczcie się, inspirujcie! Każdy może być Pretty Woman, nawet jeżeli zaczyna pod latarnią. Każdy może wydostać się z Wygwizdowa Dolnego i zamieszkać Lemingradzie.
A ja bardzo bym chciał, żeby TVPubliczna wzięła na siebie misję opowiedzenia prawdopodobnej historii, a przynajmniej obdzierania ze złudzeń, choćby przez seriale. Nie, drodzy widzowie, nie uda się. Możecie się zarzynać, ale i tak większość z was wyleci przy pierwszej redukcji etatów, o ile macie etaty. Przy odrobinie szczęścia do emerytury spłacicie hipotekę za 45 m^2. Przy odrobinie szczęścia coś tam w życiu osiągnięcie i ktoś będzie o was pamiętał. Ale wiedzcie, że im trudniej na starcie, tym mniejsza szansa. Dlatego dzisiejszy odcinek o MOPS-ie, jutrzejszy o zaleganiu z rachunkami, w przyszłym tygodniu Szlachetna Paczka i dopalacze. Łapówka w stacji kontroli pojazdów, bo to taniej niż amortyzatory, córka macana w szkole przez rówieśników, chwilówka na zakupy w dyskoncie, grzyb na ścianie zasłonięty telewizorem 3D i dekoderem, trzy pokolenia w dwóch pokojach, kurwy latające co drugie zdanie, na klatce schodowej mocz na podłodze, „white power” na ścianie i aloesy na parapetach.
A bohaterowie mogą mieć sobie nawet supermoce, mogą być wampirami, wilkołakami czy demonami. To nieistotne – i tak im w życiu nie wyjdzie.