O autorze
Od lat słyszę, że fantastyka jest o człowieku współczesnym, o jego problemach i stojących przed nim wyzwaniach. Groza chyba nawet bardziej. A bizarro to już w ogóle. O człowieku współczesnym z punktu widzenia grozaika.

Katecheza przez dekapitację

Jest dobrze. Jednocześnie jest niedobrze. Księża katecheci promują gore (chwalebne!), ale jako środek propagandowy. Ponadto korzystają z tego środka źle.


Literatury gore nie będę dotykał – jest zbyt zróżnicowana. Poza tym jej odbiór jest zbyt zróżnicowany z powodu różnej wrażliwości czytelników. Autorzy malują słowami, a to pozostawia zbyt duże pole do interpretacji. Tekstów, które uważałem za łagodne i akceptowalne estetycznie, czytelnicy nie byli w stanie skończyć. Z drugiej strony mainstreamowe gore jest dla mnie często nudne i wtórne, bo przecież wachlarz sposobów znęcania się nad bliźnimi jest ograniczony. Z trzeciej teksty zupełnie pozbawione makabry potrafiły oddziaływać znacznie mocniej niż rzeź, krew, flaki i mózgi.


Dlatego skupię się na obrazie, tj. filmie
Gore można zastosować na kilka sposobów. Może być groteskowe i zabawne, może być wstrząsające, może też być obrzydliwe. We wszystkich tych przypadkach działa tylko wtedy, gdy widz będzie potrafił utożsamić się z oprawcą lub ofiarą. I od tego należy zacząć!

Przykład pierwszy
Martwica mózgu Petera Jacksona jako zabawne gore. Film jest romantyczną historią mezaliansu z zombie w tle. Są też znający sztuki walki pastor, uwiązane na pępowinie niemowlę, pielęgniarka z aniołkiem w czole i z głową odchylającą się przy każdej okazji, jest ropa w budyniu, jest „pan flaczek”, czyli wnętrzności Voida, które żyją własnym życiem, jest nazista-weterynarz. Ale historia odbierana jest jako komedia z powodu pierwszych scen, które nadają TON! Przedstawienie bohaterów w ekspozycji nastraja widza na romantyczną komedię.



Po pierwsze, nie wierzę w szczerość takiego tłumaczenia. Po drugie, jest ono głupie i kupy się nie trzyma. Po trzecie, katecheta, który dekapitacją ilustruje męczeństwo, też jest głupi.
Męczennikiem jest ktoś, kto dobrowolnie poświęca życie w imię jakiejś idei. Dobrowolnie - podkreślam. Powiązany jeniec męczennikiem nie jest, bo raczej nie za bardzo ma wybór, dlatego ilustracja była nietrafiona. A może jednak była? Bo przecież to islamiści mordują chrześcijan. Patrzcie, dzieci, jakie zwierzęta! Pamiętajcie o tym, gdy będziecie najeżdżać na tę pokojową organizację, bo zawsze możecie gorzej trafić. Macie ich nienawidzić w imię chrześcijańskiej miłości. Módlmy się (za dusze męczenników).

Odniosę się jeszcze do religijnego snuff movie, czyli „Pasji” i porównania jej z filmem z egzekucji. Nie, księże Superlak. To porównanie wynika z niezrozumienia różnicy pomiędzy beletrystyką a reportażem, fikcją a faktem (tak po prawdzie, to cyniczne zagranie, ale odpuśćmy). W przypadku filmu na podstawie scenariusza mającego dwa tysiące lat dystans psychologiczny jest tak ogromny, że film może co najwyżej docenić za efekty specjalne i makeup. Gdy ogląda się relację z egzekucji, katastrofy, to jest on znacznie mniejszy, bo nawet średnio rozgarnięty dyrektor wydziału wychowania katolickiego zda sobie momentalnie sprawę, że na filmie są prawdziwi ludzie, którzy naprawdę nie żyją, a ich bliscy naprawdę cierpią. I nie zobaczymy już wywiadu z nimi, nie przeczytamy, że za rolę zarobili miliony zielonych i nie dowiemy się, że jednak wystąpią w sequelu.

Dlatego tak widzami wstrząsnął film „Pola śmierci” i podobne, bo był oparty na faktach. Te kości, te egzekucje, te szwadrony śmierci dowodzone przez dzieci były, i owszem, fikcyjne, ale kiedyś istniały naprawdę.

Tak sobie gdybam, czy dałoby się jednak wykorzystać nagranie ISIS na lekcji religii? Z pożytkiem?

Nie na katolickiej, bo dogmatyka i nauka o grzechu ma zasadniczy błąd, tzn. założenie, że człowiek z natury jest dobry, tylko kuszony do złego.

No, dobra. Konspekt lekcji
1. Wprowadzenie: eksperyment więzienny Zimbardo, czyli jak pękają ograniczenia etyczne i wyłazi wrodzony sadyzm.
2. „Władca much” Goldinga.
3. Film z egzekucji.
4. Notujemy: w określonych okolicznościach byłbym takim katem, bo należę do gatunku, który jest zakałą tej planety.
5. Praca domowa: co nas trzyma za mordę?

To wszystko, do widzenia, z Bogiem. Widzimy się w piątek.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta
0 0Przekop Mierzei przyciąga turystów. Nie wszyscy się cieszą
0 0Będzie nowy serial w świecie "Star Wars". Jest mroczny zwiastun