
Dyskusji z Panem Ryszardem Kaliszem i Panem Krzysztofem Kwiatkowskim o polskim prawie ciąg dalszy: Panowie Ministrowie: jaki jest mechanizm wyboru prawników do pracy w Ministerstwach? Co zawiaduje decyzją o zewnętrznej współpracy? Jakie kryteria rządzą wyborami? Kto i na jakiej podstawie ustala, ile i komu zapłacić z wolnej ręki? Jak ta sytuacja wyglądała za Panów ministrowania? Kto zarządzał tymi procesami? Kto zrządzał zmianą? Kto ustalał i weryfikował kryteria? Czy była jakaś centralna procedura lub system? Kto przeprowadzał audyty?
REKLAMA
W firmach prywatnych wszystko jest jasne: biznesmen szuka kancelarii o konkretnej specjalizacji. Jeżeli chce zatrudnić superspecjalistę za superstawkę - zatrudnia. Jeżeli chce zatrudnić krewnego królika – też zatrudnia. Jego decyzje. Jego pieniądze. Jego fanaberie i czasami jego opłakane konsekwencje. Najczęściej jednak (cieszę się z progresu) to przemyślany proces wyboru i coraz większa świadomość specjalizacji. Plus optymalizacja procesowa i kosztowa.
Jak to wygląda w Ministerstwach?
Administrację rządową stanowi dzisiaj 18 Ministerstw plus Kancelaria Premiera. Zatrudniają łącznie prawie 14 tysięcy urzędników. Nie ma pełnych danych ilu z nich to prawnicy. Miesięczne pensje dla wszystkich, to koszt dla budżetu blisko 76 milionów złotych. Nie ma oficjalnych danych, ile z tej kwoty to wynagrodzenia prawników.
Niezależnie od liczby zatrudnionych przez Ministerstwa wewnętrznych prawników, podmioty te korzystają z obcych porad prawnych. Rzadko spotyka się przetargi na takie usługi. Z reguły to wybory z wolnej ręki. Czyli ktoś kogoś zna i powierza mu konkretną sprawę. Zna z sali sądowej? Zna z wybitnej specjalizacji? Zna z relacji towarzyskiej? Zna, bo znać musi? W grudniu 2008 roku Ministerstwo Gospodarki postanowiło zapłacić jednej z warszawskich kancelarii kwotę miliona osiemdziesięciu tysięcy za doradztwo prawne dla Wicepremiera Waldemara Pawlaka. Kancelarię wybrano bez przetargu. Tak jak w przypadku setek innych prawniczych zakupów. Każdego roku. To nie najwyższe z ujawnionych wynagrodzeń. Choć jedno z głośniejszych.
Doradzam na co dzień przy wyborach kancelarii. Rekomenduję je szeroko pojętemu biznesowi. Milion wynagrodzenia dla prawnika to nie szczególna rzadkość. Ale też nie chleb powszedni. Rozumiem fuzje, międzynarodowe transakcje. Rozumiem wrogie przejęcia i inne to be or not to be - tam się tyle płaci. W każdym jednak przypadku prawnik musi się napracować. Solidnie. Lub mocniej. Chciałbym mieć pewność, że w przypadku Ministerstwa – jednego czy osiemnastu – pracują tak samo mocno. Lub mocniej: milion przed opodatkowaniem ma inną wartość niż milion z podatków.
