Zasoby Fundacji Cud In Vitro

Na tyle powinna zostać skazana łącznie Anna Pszczoła, prezes Fundacji Cud In Vitro, gdyby w życie weszły proponowane przez PIS projekty ustawy o in vitro zawierające propozycję dwóch lat wiezienia za stosowanie tej metody. Anna Pszczoła pomaga w finansowaniu in vitro parom mającym problemy z płodnością. Do jej fundacji zwróciło się 276 par z terenu całej Polski z prośbami o pomoc - głównie finansową. W sierpniu przyjdzie na świat w Łodzi pierwsze dziecko, którego zabieg został w całości sfinansowany przez Fundację.

REKLAMA
Dwa lata temu Ania Pszczoła usłyszała od prowadzącego lekarza, że ona i jej partner nie mogą mieć dzieci. Kilkanaście miesięcy starań i kilka kolejnych spędzonych na badaniach. Wynik brzmiący dla wielu jak wyrok. Nie dla niej. Prężna biznesowo trzydziestolatka założyła fundację w którą przelała całą swoją wiedzę z zakresu e-commerce i marketingu. Po kilku miesiącach oczekiwania na zarejestrowanie podmiotu o prowokacyjnej dla niektórych nazwie, Fundacja Cud In Vitro zaczęła działać. Po dwóch miesiącach jej fanpage na Facebooku "Jestem za in vitro" stał się największym na świecie poświęconym tej tematyce. Po kilku kolejnych miesiącach Fundacja podjęła z Kliniką Invicta kierowaną przez Doktora Krzysztofa Łukaszuka pierwszą próbę in vitro dla jednej ze swoich par. Ania i Przemek z Wrocławia stali się twarzami Fundacji. Szczere wywiady z nimi w Dzień Dobry TVN spowodowały ośmielenie kolejnych dziesiątek zgłoszeń zainteresowanych finansową pomocą. Niestety, ciąży w wyniku próby podjętej w Klinice Invicta nie udało się utrzymać.
Fundacja działa w prostym modelu: zgłoś się do nas, prześlij z uznanej kliniki rekomendację do wykonania zabiegu in vitro, doślij swój PIT, a zrobimy wszystko by ci pomóc. Proste? Tak, pod warunkiem, że jest się organem państwowym z gwarantowanym budżetem. Dla zwykłej fundacji jednak to ogromne wyzwanie. Spotkania z klinikami, donatorami, sponsorami. Do tego kłody rzucane pod nogi przez przeciwników i … również środowisko zwolenników in vitro. Fundacja Cud In Vitro stała się niewygodnym dla niektórych podmiotem. Bo jak teraz innym organizacjom pójść do jednej czy drugiej kliniki i poprosić o pieniądze na baner czy książkę skoro gdzieś obok jest inny podmiot - również działający non profit - który tym samym klinikom daje biznes? Pojawiła się zazdrość o sympatię. I pewno pomysł. Kliniki dają znaczny rabat na swoje usługi a Cud In Vitro opłaca w nich zabiegi. Fundacja stała się świetnym klientem. Pszczołę spotkały więc próby szkalowania. Po klinikach rozsyłano listy i manifesty "by…" - no właśnie - trudno nawet napisać "co".
Fundacja zainicjowała kilka akcji. Pokazała się w telewizji, prasie. Absolutnym centrum aktywności stał się Facebook z (w chwili pisania tego postu) osiemnaście tysięcy czterema "będącymi za in vitro". Do Fundacji zwróciły się dwie partie z propozycjami nawiązania współpracy. Pszczoła odmówiła budowania prostych konotacji, bo plemniki nie mają przekonań politycznych. Żadną z tych partii nie było PO.
W sierpniu pod okiem Doktora Pawła Radwana w Klinice Gameta w Łodzi przyjdzie na świat Wojtuś. Jego rodzice mieli poniżej 20% szans na zajście w ciążę i 80% za mało środków by samemu opłacić zabieg. Wzięli udział w jednej z akcji organizowanych przez Cud In Vitro promujących tę metodę i wygrali możliwość wskazania pary, której fundacja pokryje wszystkie koszty in vitro. Wskazali siebie - mieli do tego prawo, taką możliwość przewidywał regulamin akcji. Ich pomysłem na promocję metody, która od czasu pierwszego zabiegu w 1978 dała życie czterem milionom ludzi było nagranie piosenki. Dla kogoś to nic nie znaczący utwór, dla nich i setek innych par w Polsce - symbol życia. Ważniejszego niż ich własne.
Każdego dnia do fundacji przychodzą dziesiątki maili. W dowolnym zdaniu każdego z nich jest więcej emocji i prawdy o życiu niż we wszystkich projektach i ustawach sejmowych razem wziętych. Możemy tu czy gdziekolwiek pisać o innych krajach, wytycznych Brukseli, albo możemy przeczytać jedną historię. Prawdziwą. Pary która chce mieć dziecko. Historię dziejącą się obok. Za ścianą lub dwa biurka dalej. Według badań co piąta para na świecie ma problem z płodnością. Wystarczy się rozejrzeć i policzyć do pięciu. Może wypaść na kogoś bliskiego, albo nas samych. A wtedy coś, co jest suchym zapisem w dzienniku ustaw - lub jego brakiem - urasta do rangi najbardziej osobistego problemu jaki można sobie wyobrazić: jestem bezpłodny lub ona jest bezpłodna, nie mamy pieniędzy na zabieg i żyjemy w kraju w którym za marzenie o dziecku planuje się wsadzić nas do więzienia...
Mówienie o in vitro w Polsce można zobrazować sinusoidą w stałym cyklu: jedna oś jest wyskalowana jednostkami czasu, druga - pętami kiełbasy wyborczej. Politycy zapominają i przypominają sobie o in vitro falami. Teraz jesteśmy niesieni falą niemocy. Za kilkanaście miesięcy ci, którzy dzisiaj nie mogą, będą bardzo chcieć móc. Jedyne na jest constans to postawa PIS. Ale to już temat dla innych klinik.
[/youtube]