
Wiosną zmieniałem koła na letnie. Mieszkam na Saskiej Kępie kilkaset metrów od serwisu marki, którą jeżdzę. Komplet zimowych felg z oponami nie wchodzi jednocześnie do bagażnika mojego auta. Ponieważ staram sie ruszać (w miarę możliwości biegam co rano) wymyśliłem sobie, że w ramach porannego rozruchu, przetoczę po chodniku dla zdrowia jedno koło co rano do domu. Czwartego dnia zatrzymała mnie straż miejska. Ktoś zadzwonił do nich, bo z okna widział jak od kilku dni zaraz po siódmej łysy facet w dresie wytacza z salonu Jaguara koło i oddala się w pośpiechu...
