zasoby własne

Wiosną zmieniałem koła na letnie. Mieszkam na Saskiej Kępie kilkaset metrów od serwisu marki, którą jeżdzę. Komplet zimowych felg z oponami nie wchodzi jednocześnie do bagażnika mojego auta. Ponieważ staram sie ruszać (w miarę możliwości biegam co rano) wymyśliłem sobie, że w ramach porannego rozruchu, przetoczę po chodniku dla zdrowia jedno koło co rano do domu. Czwartego dnia zatrzymała mnie straż miejska. Ktoś zadzwonił do nich, bo z okna widział jak od kilku dni zaraz po siódmej łysy facet w dresie wytacza z salonu Jaguara koło i oddala się w pośpiechu...

REKLAMA
Nie jesteśmy tolerancyjnym narodem. Teoretycznie potrafimy cenić to, co modne i stylowe – praktycznie jednak to co trochę inne budzi często negatywne reakcje. Do tego hołdujemy stereotypom: łysy w dresie – złodziej; kolorowy i zadbany – gej, logowany i w złocie – wieśniak… Przykłady można mnożyć. Multiplikować i miksować.
Ryszard Kalisz w okularach Fendi na ulicach Londynu, Mediolanu, Nowego Jorku czy Paryża nie wzbudziłby żadnej ekscytacji. Zniknąłby w tłumie. Tam jest inaczej. Ludzie w kolorowych ubraniach i z ciekawymi dodatkami nie wzbudzają sensacji. Kobieta w biurowym komplecie i na rolkach jest po prostu kobietą w drodze do pracy. Nikt się za nią nie ogląda, nie śmieje. Mężczyzna w pikowanej kamizelce pod marynarką i w muszce nie "jest przeziębiony" tylko prezentuje ostatni trend tej jesieni. Jeżeli ktoś go zaczepi to raczej by powiedzieć “hej, fajny masz styl – gdzie to kupiłeś”. Na polskiej ulicy usłyszałby raczej za plecami “ciota” albo “goguś”.
Nie pamiętam kiedy założyłem ostatni raz marynarkę bez poszetki albo do garnituru gładkie skarpetki. Dla mnie muszą być w paski lub romby. Do tego wyprasowane! Mimo wszystko jednak sam zaliczam się do grupy modowo klasycznych. Niekoniecznie założyłbym takie okulary jak Pan Ryszard na ślub Oli Kwaśniewskiej, ale też z pewnością nie pokazywałbym faceta z nimi na twarzy palcami. Nie piętnujmy czegoś co nie mieści się w naszej estetyce. Każdy ma prawo do autonomi, a my może czasami po prostu czegoś nie rozumiemy..? Niekoniecznie trendu – często cudzej potrzeby. Jakąkolwiek by ona nie była.
Jutro niedziela - święto miejskiej melancholii. Ubarwijcie sobą ulice. Jesień to królowa dodatków. Pozwala na wiecej niż zima. Fantazyjnie wiązane męskie szaliki i kobiece grube podkolanówki. Sznurowane trzewiki i rękawiczki. Te ostatnie choćby wystające z kieszeni płaszcza zamiast poszetki. Polecam naTematowy blog Wojciecha Szarskiego - Macaroni Tomato. To kwintesencja języka stylu i stylu języka. Trafna. Nieprzekombinowana. Użytkowa. Czytuję i korzystam.
Moja historia z kołami zakończyła się ubawem po pachy Panów Serwisantów. Potwierdzili Panom Strażnikom mój status właściela koła. Ci profesjonalnie odnotowali zdarzenie w notesie. Nie mam pretensji do czujnego obywatela z okna, wręcz uważam, że to budujaca postawa. Jednego jednak jestem prawie pewien: gdybym miał włosy na głowie nikt nigdzie by nie zadzwonił. Gdybym pchał to koło w garniturze – szybciej wygenerowałbym złośliwe zadowolenie części postronnych obserwatorów niż pytanie o pomoc...