shutterstock.com

Z punktu widzenia emocji to najbezpieczniejsza inwestycja – tej branży się ufa. Z punktu widzenia cyfr to również uzasadnione działanie - według szacunków polski rynek jest wart około 2,3 miliarda złotych.

REKLAMA
Przychodzi do inwestora startupowiec. Ma pomysł. Energię. Przekonuje, że to coś o czym opowiada z rozpalonymi policzkami i błyszczącymi oczami to niezły biznes. Inwestor rozważa. Za i przeciw. Pyta swojego prawnika jak zminimalizować ryzyko. Swoje. Zabezpiecza się: umowy, przewłaszczenia, weksle, opcje, transze, wyjścia, zebrania, odkupy, audyty. Mimo to ponosi ryzyko. Inwestycyjne. Często nie zna branży. Produktu. Jest przecież inwestorem finansowym. Ryzyko, które akceptuje wynika z jego profilu, przyzwyczajeń, koniunktury. Często chwilowej: hotelarstwo, IT, monety, łupki, social media. Zna się na tym sam lub korzysta z kupionej wiedzy. Jeżeli kupuje - prawnik pilnuje transakcji. I późniejszej inwestycji. Ufa prawnikowi. Temu. Lub tym. Dlaczego zatem nie inwestuje w ... niego? Lub nich?
Z punktu widzenia emocji to najbezpieczniejsza inwestycja – przedstawicielom tej branży przecież ufa. To bezpiecznik dla wszystkich biznesowych operacji. Nie tylko jego. Z punktu widzenia cyfr to też uzasadnione działanie - według szacunków Law&Partners Foundation polski rynek usług prawniczych jest wart około 2,3 miliarda złotych.
Dream Team. Wyselekcjonowani specjaliści różnych dziedzin prawa u spotkania których leżała analiza rynku. Głęboka. Jakie dziedziny prawa są na wznoszącej, kto jest liderem, kto ma relacje, jaki produkt z tego zrobić? Bo prawo to produkt. To optyka różniąca prawnika od inwestora. Ten pierwszy dla niego żyje. Oddycha nim od pierwszego roku studiów, rozmawia o nim przy świątecznym stole, chce jego ewolucji. Czasami rewolucji. Myśli o nim. Czuje go. Ten drugi - chce na nim zarobić. Po prostu. To wszystko. Tyle i aż.
Prawo to produkt. Prawnik to narzędzie. Inwestycja to środek do wsparcia narzędzia w rozwijanie produktu. Ktoś przygotuje strategię, drugi wspomoże technologią, inny zapewni klientów. Ktoś inny zadba o biurową codzienność. Czy rynek to kupi? Ja bym kupił. Jeżeli ktoś ma szukać określonego specjalisty to znajdzie go w Dream Teamie. Powinien. Jak wyjść z takiej inwestycji? To też się wydaje proste. Lejb Fogelman, prawniczy Cesarz Relacji swoje kancelarie sprzedawał cztery razy. Jeżeli na polskim rynku chce pojawić się duży światowy brand nie buduje kancelarii od zera – kupuje istotnego gracza.
Czego trzeba do inwestycji w prawników? Jak wyruszyć na podbój inwestycyjnej ziemi niczyjej? Co zrobić by z obecnego inwestora stać się pionierskim traperem? Jak zostać startaperem? Kiedy?
Inwestowanie w branżę prawną to nie future. To dzieje się już i tutaj. Polski rynek usług prawnych dojrzał. Do inwestycji. Wiem o tym. Realizuję pierwszą z nich.
(materiał ukazał się w listopadowym Magazynie Sukces, w którym autor publikuje felietony na temat prawa, biznesu i życia codziennego)