Trojmiasto.pl

Czy Ministerstwo Skarbu i Zarząd PLL LOT mają realny scenariusz, który pomoże wyjść firmie z zapaści? Wszelkie znaki na niebie i ziemi pokazują, że nie. Turbulencje spółki są wynikiem błędów w pilotażu. Podnoszą się też głosy, że obecna sytuacja to przepis na przekręt doskonały.

REKLAMA
Kryzys w PLL LOT nie ma nic wspólnego z kryzysem finansowym na świecie czy sytuacją linii lotniczych po zamachach na World Trade Center. Kłopoty polskiego przewoźnika są wynikiem, tylko i wyłącznie błędów w zarządzaniu. Kilka dni temu przygotowałem do najbliższego numeru Miesięcznika Sukces felieton właśnie o kryzysie zarządzania. Globalny rynek finansowy i gospodarka od pięciu lat odmieniają to słowo przez wszystkie przypadki. Jedni kryzysem tłumaczą kiepskie wyniki finansowe, spadki efektywności i rentowności, inni powtarzają za prezesem sieci Wal-Mart słynne zdanie kryzys? słyszałem o tym zjawisku, ale postanowiłem się nie przyłączać i świetnie radzą sobie korzystając z powstałej koniunktury. LOT? Niezmiennie od lat robi nad naszymi głowami beczkę. Śmiechu.
Kryzys sam w sobie nie istnieje. Jest pochodną zmian, które mogą być powodowane różnymi działaniami lub – co niestety najczęstsze - ich zaniechaniem. Co tak naprawdę dzieje się z naszym narodowym przewoźnikiem? Kto jest winien obecnej sytuacji w spółce? Największym problemem PLL LOT jest to, że jest spółką Skarbu Państwa. Przez lata traktowano ją jak klejnot w koronie. Politycy odsuwali od niej reformy “bo to świętość” i kolejnych prezesów nominowali z klucza politycznego. Niestety, polityka i merytoryka to nie to samo. Tak jak diament naturalny i syntetyczny.
Zarządy LOT zmieniały się w ostatnim dziesięcioleciu częściej niż kalendarz. Być może dlatego nie miały czasu i okazji zauważyć jakie trendy panują na europejskim rynku lotniczym. W Unii Europejskiej pojęcie narodowego przewoźnika przeszło do historii. Z punktu widzenia biznesu to pusty symbol, który nie ma żadnego znaczenia. Na rynku lotniczym dominuje od lat trend konsolidacyjny. W Europie szanse biznesowego funkcjonowania mają tylko wielkie grupy lotnicze: Lufthansa, British Airways-KLM i Iberia. Pozostali muszą się łączyć w mniejsze lub przyłączać do jednej z tych trzech. Tej wiedzy nie posiadł jeszcze Janusz Piechociński, nowy Minister Gospodarki, który w komentarzu do sytuacji LOT też mówi o spółce jako "marce narodowej".
Sam LOT? Od kilku lat ślini/sili się na prywatyzację. Spółka funkcjonuje w trybie ustawy, według której Skarb Państwa musi mieć w niej nie mniej niż 51 procent udziałów. Przez wzgląd na to z punktu widzenia poszukiwania inwestora to dyskwalifikująca okoliczność.
Ministerstwo Skarbu Państwa? Na początku tego roku ogłosiło kilka scenariuszy dla przewoźnika: „wybór inwestora strategicznego, prywatyzacja przez giełdę, inwestor w postaci funduszu inwestycyjnego”. O realizacji każdego z nich wiemy to samo: nic się nie dzieje.
To co wiemy?
Ministerstwo Skarbu Państwa zapowiedziało złożenie wniosku do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o zgodę na udzielenie pomocy PLL LOT pomocy publicznej w kwocie 400 mln złotych. Cztery dni temu rzecznik prasowy UOKiK potwierdził wpłynięcie wniosku na 1 miliard złotych pożyczki dla LOT. Minister Rostowski przed kamerami pogroził palcem i wezwał Zarząd spółki by wziął się do roboty oraz do szybkich i zdecydowanych działań restrukturyzacyjnych. W przypadku spółki z osiemdziesięcioletnią historią i stratą ciągnioną od lat to nieme wezwanie. Tylko w dwóch ostatnich latach LOT zanotował 308 milionów straty. W tym deklarował zysk w wysokości 52,5 miliona złotych. Według wstępnych szacunków wynikiem znowu będzie strata – tym razem jednoroczna prognozowana w okolicy 280 milionów złotych. Czyli ktoś się pomylił o 330 milionów.
Rada Nadzorcza PLL LOT odwołując ostatniego Prezesa Zarządu wyraziła optymistyczne przekonanie, że “plan restrukturyzacji Spółki, który ma zostać niezwłocznie wdrożony, spowoduje uzyskanie rentowności w maksymalnie krótkim czasie i pozwoli na ustabilizowanie sytuacji PLL LOT S.A. Pomoc udzielona Spółce przez Skarb Państwa gwarantuje sprawne funkcjonowanie Spółki, a tym samym niezakłócone wykonywanie operacji bez uszczerbku dla pasażerów i kontrahentów".
Co na to eksperci?
Polskie Linie Lotnicze LOT powinny jak najszybciej ogłosić upadłość. Czas powiedzieć głośno, że nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzy dzisiaj w jakikolwiek plan ratowania firmy, która od lat przynosi same straty. Ba! Nie wierzy w to nawet przewodniczący związków zawodowych samego przewoźnika. Plan naprawczy? Nie pokazano niczego poza kolejnym zadłużeniem - tym razem na zakup Dreamlinera, który staje się symbolem życzeniowego sposobu prowadzenia biznesu. Prawdziwym Liniowcem Marzeń. Jesteśmy pierwszym w Europie krajem, którego linia lotnicza posiada Boeinga 787 i którego jednocześnie nie ma za co utrzymać.
Adrian Furgalski w Polskim Radiu przytoczył ostatnio historię upadku Pan American w Stanach Zjednoczonych. Mimo likwidacji tej amerykańskiego ikony rynek lotniczy w USA nie przeżył załamania, a gospodarka nie ucierpiała w żaden szczególny sposób.
Robert Gwiazdowski na swoim blogu pyta ”może więc powinniśmy jako podatnicy poprosić Komisję Europejską, żeby jednak się nie zgodziła na wyciągnięcie od nas pieniędzy na ratowanie tego (Nie)LOTa?”
Facebook też już postuje “Pozwólcie PLL LOT spokojnie zbankrutować”.
Po co więc to wszystko? Czy to tylko biznesowa niemoc, lot we mgle czy wybrakowany autopilot? Czy LOT, Ministerstwo Skarbu Państwa i Ministerstwo Finansów mają inną ocenę rynku i ryzyka? Czy korzystają z ekspertów, którzy mają szerszą wiedzę od funkcjonujących na komercyjnym rynku? Po co chcą dofinansowywać spółkę, która jest nierynkowa, nierentowna, nierozwojowa? Na jakiej podstawie wierzą, że coś co się nie zadziało przez ostatnie dziesięciolecia zadzieje się dzisiaj?
Upadłość LOT będzie okazją do głębokiej restrukturyzacji i wreszcie zmian. W budżecie zostanie miliard złotych, a na niebie pojawi się inny przewoźnik. Jaki? Z pewnością lotniejszy.
Dwanaście lat temu część LOT została sprzedana Swissair za 130 milionów złotych. Dwa lata po tej transakcji rząd musiał dofinansować przewoźnika 400 milionami złotych. Prokuratura do dziś prowadzi śledztwo w tej sprawie.
OLT Express zostało skasowane w ciągu miesiąca, bo było finansowane przez kogoś, kto miał pieniadze ze źródła, z którego mieć ich nie powinien. LOT radośnie zamiast do swojej kasy sięga od lat do państwowej po publiczne miliardy i zamierza trwać. Chyba, że to element szerszego planu, którego jeszcze nie dostrzegamy, a który jest obliczony na dofinansowanie spółki w celu późniejszej sprzedaży? W kategorii "biznes" byłby to bezsens całkowity, w kategorii “inne” - przekręt doskonały.
Decydentom w tej sprawie polecam zapoznanie się z definicją greckiego słowa euthanasia oznaczającego "dobrą śmierć". Eutanazja to przyspieszenie lub niezapobieganie śmierci w celu skrócenia cierpień chorego. Jest z nią tylko jeden problem: to działanie występujące zawsze za zgodą umierającego. W tym przypadku ten uśmiecha się szeroko pokazując garnitur popsutych lekami zębów i zaprzecza jakoby cokolwiek mu się złego działo…