
"Najserdeczniejsze życzenia noworoczne z pokładu katamaranu GEMINI 3 czytelnikom naTemat.pl przesyła Roman Paszke"
REKLAMA
Cztery dni temu - 27 grudnia roku o godzinie 17:06:27 czasu polskiego Roman Paszke na super-katamaranie GEMINI 3 rozpoczął samotny rejs non-stop dookoła świata tzw. drogą pod wiatr. Sześć godzin później w odległości około 110 mil morskich od Las Palmas i 50 od wybrzeży Sahary Zachodniej najnowocześniejszy żaglowy polski wielo-kadłubowiec zderzył się z nieustalonym obiektem, w wyniku czego uszkodzeniu uległa płetwa sterowa prawego kadłuba. W momencie zderzenia Paszke żeglował z prędkością 23 węzłów (ponad 42 km/h). Kapitan zawrócił i dobę później zacumował ponownie w porcie w Las Palmas. Pierwsze oględziny kadłuba katamaranu pozwoliły odetchnąć - na szczęście nie jest uszkodzony. Awarii uległ ster, który został wyrwany z jarzma. Natychmiast wysłano ze Szwecji części konieczne do usunięcia usterki.
Paszke z ponowną próbą bicia rekordu musi wstrzymać się do momentu naprawy steru. Potrwa to jeszcze dzień lub dwa. Start i powrót do portu z jedną płetwą sterową żartobliwie traktuje jako trening.
Całe zdarzenie póki co okazuje się mimo wszystko szczęśliwym. Po pierwsze miało miejsce zaraz po starcie - powrót i naprawa nie zajmą stosunkowo dużo czasu i pozwolą zmieścić się w tym samym oknie pogodowym w którym GEMINI 3 startował 27 grudnia. Po drugie regulamin World Sailing Speed Record Council International Sailing Federation regulujący próbę bicia rekordu dopuszcza sytuację zawinięcia do portu i naprawę jachtu. Warunek jest jeden, Paszke chcąc, by próba i rekord zostały uznane, musi dokonać usunięcia usterki samodzielnie. Każda asysta ekipy brzegowej zdyskwalifikuje żeglarza.
Dotychczasowy rekord w samotnej żegludze dookoła kuli ziemskiej ze wschodu na zachód należy do Jeana Luca Van Den Heede. Od listopada 2003 do marca 2004 roku na jachcie Adrien przepłynął trasę w czasie 122 dni, 14 godzin 3 minut i 49 sekund. By rekord został uznany jacht musi wystartować i ukończyć próbę w tym samym miejscu, przeciąć równik i wszystkie południki oraz pokonać drogę nie krótszą niż 40.000 kilometrów (21.600 mil morskich). Trasa Paszke wiedzie z Gran Canarii na Wyspach Kanaryjskich przez równik do Przylądka Horn, potem na zachód przez południowy Pacyfik do Wyspy Raoul leżącej na północ od Nowej Zelandii w archipelagu Wysp Kermadec i następnie przez Morze Tasmana, południowy Pacyfik i Ocean Indyjski do Przylądka Dobrej Nadziei w Afryce Południowej - stamtąd przez równik z powrotem na metę na Gran Canarii. Do tej pory taką drogę pokonało jedynie sześciu żeglarzy.
Paszke jest optymistą: Z moich kolegów żeglujących wyczynowo po oceanach kilku miało dużo większe problemy. Bouwe Bekking podczas Volvo Ocean Race uderzył w kontener i rozpruł poszycie jachtu, Enza New Zealand podobnie, prawie utopili pływak podczas bicia rekordu dookoła świata. Podczas tegorocznej edycji Vendee Globe, Marc Guillemot uderzyl chwilę po starcie w niezidentyfikowany obiekt. Efekt, wyrwany miecz - wycofał się z regat. Takich przypadków jest dużo, dużo więcej. Przy prędkości 25-27 kt wystarczy niewielki przedmiot, np. drewniana paleta, deska, cokolwiek. Sposób na uniknięcie złamania płetwy zadziałał, ale jeszcze nie wymyślono sposobu by ją na powrót umieścić w jarzmie podczas ruchu jednostki.
Seneka Młodszy powiedział: "jeżeli nie wiesz do jakiego portu płyniesz, żaden wiatr nie będzie właściwy". Paszke wie dokąd płynie. W rejsach oceanicznych w ciągu 40 lat pokonał ponad 90 tysięcy mil. Pływa by wygrywać. Na tym polega według Niego sport. Wiele razy był Mistrzem Polski w klasach morskich. Samotnie przebył Atlantyk trasą z Cadiz do Nowego Jorku. Najważniejsze jednak są jego sukcesy międzynarodowe: pierwsze miejsce w słynnych Regatach Admirals Cup, Kieler Woche, Channel Race, Maior Regata. W 2000 roku zajął czwarte miejsce w spektakularnych regatach na powitanie trzeciego tysiąclecia - The Race. Dzięki tym i innym sukcesom jest członkiem prestiżowego Royal Ocean Racing Club w Londynie.
Znam Romana od lat. Byłem na chrzcie tego katamaranu. Zapraszał mnie na przelot nim na Gran Canarię. Wiem, jak jest uparty. Wiem, jak ważne jest dla Niego pobicie tego rekordu. Wiem ile razy próbował i wierzę - tak samo jak On - że to zrobi. W odpowiedzi na przesłane Czytelnikom naTemat życzenia: Kapitanie, stopy wody pod kilem, dobrych wiatrów i rekordu. Ludzie odnoszą sukcesy gdy wiedzą dokąd zmierzają. Ty wiesz :)
