
Co z tym kryzysem? Jest czy go nie ma? Kryzys sam w sobie nie istnieje, jest pochodną dookólnych zmian, które mogą być powodowane siłami przyrody, żywiołami, efektem działalności człowieka lub – co niestety najczęstsze - jego zaniechaniami...
REKLAMA
Zarządzanie to sztuka korzystania z zasobów do realizacji celów. Skuteczny menedżer organizuje pracę wykorzystując kluczowe kompetencje zespołu. Na wyniki zarządzania poza strategią, rynkiem i najbliższą konkurencją składa się wiele czynników, również te społeczne i polityczne. Od pięciu lat słowo kryzys odmieniane jest przez wszystkich i wszystkie przypadki. Ekonomiczny ujawnił problem systemu zarządzania Unią Europejską. Trudności finansowych wspólnoty pokazały, że nie jest w stanie skutecznie i szybko reagować na zagrożenia i wydajnie im zapobiegać. Przedsiębiorstwa z kolei liczą skrupulatnie wydatki. Optymalizują procesy, zmniejszają koszty. Najbogatsi natomiast … idą na zakupy. W ubiegłym roku Rolls-Royce sprzedał najwięcej aut w swojej 100 letniej historii osiągając 30% wzrost sprzedaży w stosunku do roku poprzedzającego. Wzrosty, choć już nie tak spektakularne, zanotowały również Jaguar i Land Rover oraz pierwsza dwudziestka najbardziej znanych firm z sektora dóbr luksusowych. Według szacunków Ernst&Young do końca 2014 roku sektor ten będzie rozwijał się w tempie do 7% rocznie, by sięgnąć w 2014 roku rynkowej wartości 220 miliardów euro.
Co więc z tym kryzysem? Jest czy go nie ma? Globalny rynek finansowy i rozwijająca się gospodarka twierdzą, że jest. Zgadzam się, ale dodaję "zarządzania". Kryzys sam w sobie nie istnieje, jest pochodną dookólnych zmian, które mogą być powodować siłami przyrody, żywiołami, efektem działalności człowieka lub – co niestety najczęstsze - jego zaniechaniami. Kryzys stał się dyżurnym tłumaczeniem dla kiepskich wyników finansowych, spadków efektywności, rentowności sprzedaży. Są też tacy, którzy dostrzegli w nim szansę i powtarzając za prezesem sieci Wal-Mart słynne zdanie kryzys? słyszałem o tym zjawisku, ale postanowiłem sie nie przyłączać świetnie sobie radzą korzystając z nagłej koniunktury.
Prawnicy? Problemy w gospodarce nie przyniosły zmniejszenia popytu na ich pracę. Nie spowodowały też wykwitu zleceń. Lansowana zasada, że to co zabija gospodarkę, wzmacnia kancelarie jest mitem takim samym jak to, że silikonowe piersi eksplodują w samolotach. Na miliony ich posiadaczek i kilka razy większą liczbę rejsów zdarzyło się to kilka razy i wynikało jedynie z błędów medycznych. Kancelarie nie eksplodują. Rynek prawniczy jest przewidywalny. Rosnące oczekiwania klientów wynikają poniekąd z kryzysu zarządzania. Prawnik musi być dzisiaj częściej doradczą. Sprawnym. Musi – tak prozaicznie – umieć powiedzieć "nie" swojemu zleceniodawcy, by ten nie kupił kolejnego samochodu czy nowej łódki i tym samym nie stał się uczestnikiem rosnącego rynku dóbr luksusowych w procencie zarezerwowanym dla tych, którzy stali się nimi jedynie w wyniku własnych błędów w zarządzaniu.
(materiał ukazał się w ostatnim numerze Magazynu Sukces, w którym autor publikuje felietony na temat prawa, biznesu i życia codziennego)
