
Najdłuższy konflikt w historii polskiej piłki nożnej przechodzi do historii. Kibice na forach piszą: "Oto jest dzień, który dał Nam Pan, weselmy się i radujmy się nim!". Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa i grupy kibicowskie poinformowały: "nowe spojrzenie prezesa Bogusława Leśnodorskiego na funkcjonowanie klubu w oparciu o współpracę z kibicami przyczyniło się do decyzji o powrocie na trybuny w rundzie wiosennej i do zawarcia porozumienia w duchu niezmiennie wyznawanych przez kibiców zasad."
REKLAMA
Podłoże trawającego od lat sporu kibiców Legii Warszawa z właścicielską Grupą ITI dawno już zniknęło w mrokach pamięci. Przez długi czas klub wraz z wojewodą prezentowali stanowiska odmienne od oczekiwań kibiców. Doprowadziło to do kuriozalnej sytuacji w której kilka tysięcy najbardziej zagożałych fanów bojkotowało mecze swojej ukochanej drużyny chcąc doprowadzić jej biznesową strukturę do upadłości. Domagali się wśród wielu innych rzeczy zaprzestania przez władze i właściciela traktowania klubu jak „dojnej krowy”, wyjaśnienia podłoża zadłużenia w stosunku do ITI, prezentacji planowanych działań na rzecz zmiany aktualnego stanu oraz publicznej i pełnej informacji na ten temat.
W połowie grudnia, kilka dni po objęciu funkcji Prezesa, Leśnodorski podczas pierwszej konferencji prasowej powiedział: “Jestem warszawiakiem, jako student chodziłem na Żyletę. Od właścicieli z ITI dostałem wolną rękę. Zależy mi na tym, by stadion znowu się zapełnił. Chcę, by na Żylecie znowu było głośno i kolorowo, ale tego musi chcieć również druga strona. Doping to jedna z największych wartości klubu. Jeśli kibice chcą stać w przejściach, niech stoją. Race? OK, ale nie wyobrażam sobie, by rzucali je w pole karne albo odpalali na boisku petardy hukowe. Będę chciał się spotkać i porozmawiać.”
Prezes dotrzymał słowa. Siadł z kibicami do stołu. Potraktował ich jak partnerów biznesowych i z należnym szacunkiem oraz atencją wysłuchał postulatów. Z długiej listy skupił się na ostatnim: "prawdziwym wykorzystaniu ogromnego potencjału miasta, tak aby funkcjonowanie klubu było na miarę historii, tradycji i możliwości jakie daje Legia Warszawa". Reszta okazała się pochodną dobrych chęci.
W ostatnim numerze miesięcznika Sukces w materiale o inwestowaniu w piłkę nożną pisałem: "Kilka tygodni temu poproszono mnie o omówienie podczas jednej z prawniczych gal tzw. trendu "superprawników". To jedno z kilkunastu pojęć, które światowy rynek prawniczy wskazuje jako w najwyższym stopniu pożądane przez klientów zjawisko. Superprawnik to ktoś, kto posiada zespół cech pozwalających być szczególnym doradcą strategicznym. To ktoś, kto od podszewki zna biznes klienta i minimalizuje rynkowe ryzyka interdyscyplinarną wiedzą i rzeczową oceną. Jeden z takich polskich superprawników – Mecenas Bogusław Leśnodorski - został Prezesem Legii Warszawa. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji na Uniwersytecie Warszawskim oraz Advanced Management Program w University of Nawarra w Barcelonie, członek Polskiej Rady Biznesu i wysoko ceniony specjalista w dziedzinie fuzji i przejęć oraz obsługi dużych projektów inwestycyjnych, który przeprowadził szereg transakcji z pierwszych stron gazet staje przed superwyzwaniem. Legia na GPW? Legia Mistrzem? Legia Investments? Też. Przede wszystkim jednak Legia to pierwszy polski klub, który korzysta z prawnika nie po to by coś egzekwować od właściciela. Ma być normalnym, zdrowym biznesem. Nie kosztownym hobby właściciela. Nie skopanym. Kopanym."
Trzy pierwsze miesiące prezesury Leśnodorskiego pokazują, że tak się może zadziać. Trzymam kciuki!
