http://www.shutterstock.com/

Miliony ekscytują. Szczególnie cudze. Gdy mówimy o pieniądzach merytoryka często umyka, a na plan pierwszy trafiają emocje. A te powodowane bywają zazdrością. Zwykłą zawiścią. Każdy z nas ma możliwość zarobienia milionów. Niewielu jednak to robi. Zdecydowana większość naTemat się jednak wypowiada. Często tak autorytatywnie jakby pierwsze z nich miała już zarobione i wydane.

REKLAMA
Premie Zarządu Spółki PL.2012 trafiając na pierwsze strony tabloidów i żółte paski programów informacyjnych wywołały lawinę komentarzy. Zbulwersowani politycy natychmiast zaczęli nimi rozgrywać swoje szachy. Populistycznie. Dariusz Joński z SLD całą sprawę nazwał skandalem i szybko wyliczył, że przeciętny Polak na taki bonus jaki otrzyma szef spółki PL.2012 Marcin Herra lub jego zastępca Andrzej Bogucki musiałby pracować 36 lat. Poseł Marcin Mastalerek z Prawa i Sprawiedliwości domagał się, by panowie przekazali całe kwoty na cele charytatywne. Jan Rulewski, senator PO we wczorajszym porannym TVN24 mocnymi słowami domagał się działań prokuratury.
Blisko sześć lat temu z przedstawicielami zarządu Spółki zawarto umowy, które gwarantowały im - po realizacji określonych celów - konkretne benefity. Rokrocznie pracę całej spółki poddawano audytom. Czynniki, od których uzależnione były składowe premii były wielopłaszczyznowe. Kluczowe kryteria uwzględniały sprawną koordynację przygotowań i wykonania przedsięwzięć Euro2012 oraz innych przygotowań do turnieju, uzyskiwanie oszczędności w ramach operacyjnego budżetu spółki, efektywne zarządzanie systemem Project Portfolio Management (system wykorzystywany przez podmioty zaangażowane w przygotowaniach do Euro), pozyskiwanie i wydatkowanie celowych funduszy unijnych, kontrola przygotowywania i etapowe wykonania przedsięwzięć, monitoring i weryfikacja kluczowych inwestycji, koordynowanie współpracy Polsko-Ukraińskiej w zakresie wspólnych przygotowań do turnieju. Całość zadań musiała okresowo uzyskiwać pozytywne oceny biegłych rewidentów oraz akcept Najwyższej Izby Kontroli.
Rok po Euro 2012 po podsumowaniu i zamknięciu projektu przyszedł czas na rozliczenia. Też finansowe. Zarządowi zgodnie z umową należą się ustalone kwoty. Ich "ekscytujące" wartości są sumą tzw. "premii za sukces" i skumulowanych miesięcznych "premii za postęp". Herra i Bogucki nie pobierali ich w czasie swojej pracy przez całe pięć lat.
Pięć miesięcy temu podałem informację, że Financial Times w rankingu “Most innovative European in-house legal teams 2012” niezwykle wysoko ocenił zespół Tomasza Zahorskiego - Koordynatora krajowego do spraw realizacji gwarancji prawnych w Spółce PL.2012 i umieścił go jako jedynego przedstawiciela polskiej firmy w swoim zestawieniu. Dział prawny Spółki z dwudziestoma siedmioma punktami znalazł się na szóstym miejscu (punktowano cztery kluczowe obszary: Originality, Business Alignment, Value Creation, Impact). Przed przedstawicielami PL.2012 nalazły się takie światowe giganty jak Travelex, Vodafone, Shell, HSBC, Jardine Lloyd Thompson Group, Asda (część z nich ex aequo). Za teamem Zahorskiego uplasowały się nie mniejsze Goldman Sachs Derivatives EMEA, Royal London Group, Solvay. W uzasadnieniu Financial Times podkreślił przygotowanie rozwiązań prawnych turnieju Euro2012 oraz jednoczesne stworzenie szablonu działań dla przyszłych wydarzeń sportowych w Polsce. Wysoko oceniono fakt, że od momentu powołania spółki PL.2012 do chwili obecnej, nie została wniesiona przez nią lub przeciwko niej żadna sprawa sądowa. Przy tak dużej skali organizacji i wielu wymiarach przedsięwzięcia to niezwykłe osiągnięcie i rzadki przypadek. Kilka tygodni później prawnicy PL.2012 podczas konferencji Future of Law zostali wyróżnieni Liderem Zaufania.
Nie lubię liczyć cudzych pieniędzy. Lubię analizować cudze sukcesy. To najkrótsza droga do pieniędzy. Własnych. Podnoszenie głosów, że kwestia premii powinna skończyć się w sądzie jest godna uwagi? Nie. Jest godna politowania.