www.shutterstock.com

Żyjemy w czasach prawa. Często niewydolnego. Prawo nie jest złe, złe jest podejście do jego tworzenia. Jak mają się obecne regulacje do nowych modeli biznesowych?

REKLAMA
W 1854 roku, George H. Bissel założył w New Haven spółkę Pennsylvanian Rock Oil Company. Jej model biznesowy opierał się na sprzedaży wydobytego z ziemi surowca jako paliwa, smaru i materiału oświetleniowego. Mimo, że przedsięwzięcie okazało się nieudaną inwestycją, uważa się, że wyznacza ono początek na osi czasu przemysłu naftowego.
Żyjemy w czasach prawa. Często niewydolnego. Prawo nie jest złe, złe jest podejście do jego tworzenia. Kiedyś zmiany otaczającej rzeczywistości zamykały się epokami, a prawo raz ustanowione było aktualne przez stulecia. Świat przyspieszył wraz z koleją i żeglugą parową, by 200 lat późnej Ziemia okazała się za małą, a światłowody za wolne. Dzisiaj praktycznie każdego dnia powstają nowe modele biznesowe. Poza pomysłami na same biznesy cały czas ewoluuje podejście do kanałów sprzedaży, sposobów dystrybucji, metod promocji.
Czy regulacje prawne nadążają? Dotyczące zakresu własności intelektualnej z pewnością nie. Ubiegłoroczne tornado o imieniu ACTA odsłoniło skalę problemu. Pokazało, że piractwo stało się jednym z nowych modeli biznesowych. Redefiniujemy więc pojęcia "dozwolonego użytku" oraz dyskutujemy nad filozofiami Copyright i Copyleft. Każdego dnia mniej lub bardziej świadomie dotykamy wielu z tych pojęć. Rozgrywa się wyścig prawa i biznesu, też mniej lub bardziej świadomie. Jedno wyznacza ramy drugiemu. Drugie pokazuje jak nie przystają one do rzeczywistego obrazu. Parafrazując: spieszmy się przestrzegać prawa, tak szybko się dezaktualizuje.
Często doradzam firmom z obszaru nowych technologii. Potrzebują prawników o kompetencji szacowania ryzyka, kogoś kto powie, czy to co planują np. w zakresie serwisów telemedycyny czy kampanii reklamowych w social media jest powiązane z ryzykiem. Jak je kalkulować. Kogoś kto przyjmie na siebie ryzyko oceny "płacimy 500 tysięcy kary, zarobimy 2 miliony". To dzisiejsze oczekiwanie dla tego segmentu. E-commerce nie jest nastawiony na łamanie prawa i nie szuka w nim dziur do zarobku. To prawo, które zawiaduje tym obszarem jest archaiczne. Z punktu widzenia biznesu nowych technologii powstawało w epoce lodowcowej.
Najczęściej najlepszym regulatorem jest sam rynek. Poluźnienie gorsetu prawa? Skoro nie potrafimy uszyć go by był pasującym za dziesięć lat, to może być rozwiązanie. Kontent jest dzisiaj królem, a prawa autorskie stają się ropą XXI wieku.
Pierwszy szyb naftowy był prymitywną konstrukcją z drewna z wiertłem napędzanym parą. Dzisiaj powstawałby latami, by w końcu okazało się, że ktoś inny opatentował coś podobnego. Rozwiązanie? Zarabiać! Na "wydobyciu" lub prawie do niego.

Felieton ukazał się w ostatnim numerze Miesięcznika Sukces, w którym autor publikuje stałe materiały poświęcone prawu w biznesie.