www.ottawalife.com

Prezydent Komorowski narzeka na jakość stanowionego prawa nie zostawiając suchej nitki na projekcie ustawy mającej przywrócić sądy zlikwidowane przez ministra Gowina, Michał Żebrowski prowadząc swój teatr chadza na kompromisy wybierając między scenariuszami, a środkami na realizacje, sądy stają się miejscami w których straże miejskie toczą spory z rowerzystami przekraczającymi prędkość na rowerach...

REKLAMA
Rozglądam się po Polsce i najczęściej widzę potwierdzenie teorii światów równoległych. Biznes. Prawo. Sztuka. Kultura. W naszym kraju to niestety zupełnie odrębne byty. Biznes skupiony jest na robieniu biznesu. Prawo strzeże prawa. Sztuka uczy sztuki - głównie przeżycia. Kultura? Kulturą jest obserwowanie tych podziałów i nie wymawianie cisnących się na usta inwektyw.
W pierwszych latach XX wieku Hans Vaihinger publikując swoją pracę „Die Philosophie des Als Ob”, wprowadził do literatury pojęcie „fikcjonalizmu”. Według niego fikcja to pojęcia, teorie i plany, które nie odpowiadają rzeczywistości, a mimo to są użyteczne. Fikcją jest większość pojęć i teorii naukowych, znaczna część filozofii i prawa. Fikcje bywają niezbędne, ale podlegają też zmianom i są zastępowane przez ... nowe i bardziej użyteczne fikcje.
Co by było, gdyby wprowadzić na giełdę Muzeum Narodowe? Zoptymalizować i zrestrukturyzować. Finalnie, oddać społeczeństwu to, co do niego należy. Jakie prezenty dostawałyby dzieci? Po latach ojcowie by mówili: „Kupiłem ci te akcje, zaraz po urodzeniu, te kupiłem, gdy poszedłeś do szkoły, a te po maturze. Przekaż je kiedyś swojemu dziecku, nie sprzedawaj, to kawałek Matejki”. Ja bym nie sprzedał. To mój fikcjonalizm.
Mamy jednak przaśną rzeczywistość. Praktycznie zamknięty przybytek kultury i niewiele powodów, by odwiedzić go ponownie. Dwa lata temu odniosłem się krytycznie do pomysłu prywatyzacji spółki Polskie Nagrania. Zainicjowałem rozmowy z ministerstwami Skarbu Państwa oraz Kultury i Dziedzictwa Narodowego podczas których zaproponowałem powołanie konsorcjum restrukturyzacyjnego, które bazując na partnerstwie publiczno-prywatnym postawiłoby spółkę na nogi. Polskie Nagrania mają w swoim katalogu niemal wszystko, co powstało w Polsce od wojny do końca ubiegłego wieku. Muzyka, bajki, słuchowiska. Fizyczne nośniki i szereg praw z tego wynikających. To cenny kontent. Niezwykle. Słuchały go pokolenia. Kolejne będą miały z tym problem, spółka jest już w upadłości likwidacyjnej.
Potykamy się w Polsce o byty równoległe. Odrębne światy. Biznes. Prawo. Sztuka. Kultura. Żyjemy w wieku narzędzi - mamy najlepiej zdefiniowane w historii instrumenty dedykowane budowaniu biznesu, konstytuowaniu prawa, tworzeniu sztuki, krzewieniu kultury. Co nas powstrzymuje przed wejściem do tego warsztatu, by korzystając z jego dóbr, połączyć wszystkie byty w jeden? W wydajne, użytkowe prawo służące sprawnemu robieniu dobrego biznesu?
Teoria głosi, że gdyby prawo było dobre, nie byłoby dobrych prawników. Według mnie odwrotnie: gdyby prawo było dobre, nie byłoby kiepskich.
Felieton ukazał się w ostatnim numerze Miesięcznika Sukces, w którym autor publikuje stałe materiały poświęcone prawu w biznesie.