Kanonizacja Jana Pawła II ma być przeżyciem duchowym. To wydarzenie jest jednak raczej spektaklem, tak potrzebnym Kościołowi katolickiemu, Watykanowi, który jest wstrząsany od lat aferami pedofilskimi i atakowany zarówno przez tradycjonalistów, jak i niezależnych, liberalnych teologów, przypominających, że kościół praktycznie odszedł od nauk II Soboru Watykańskiego.

REKLAMA
Sam przyznam, że po śmierci Jana Pawła II naszła mnie myśl, że może jeżeli bym go uważniej słuchał i czytał – byłby lepszym człowiekiem – ale przekazy telewizyjne i interpretatorzy myśli i czynów papieża, jacy byli przez ten kwietniowy tydzień 2005 roku, obecni na ekranach telewizorów skutecznie mnie z tego wyleczyli. To wtedy właśnie z Jana Pawła II zaczęto robić już nie tylko gwiazdę, ale mega-gwiazdę i symbol kultu. Kultu, który rozwinął się w Polsce – i upadł – bez przeszkód. Dla niektórych Jan Paweł II wraca w myślach pod postacią kremówek i świętej wody z fontanny w Wadowicach, zasilanej z miejskiego wodociągu. Dla polskiego Kościoła katolcickiego jest tylko formalnym bohaterem i składnikiem gry.
Co nam, Polakom, także hierarchom Kościoła katolickiego, zostało z myśli i sugestii Jana Pawła II? Odpowiedź jest dość prosta – i skomplikowana – wiele i nic. Dużo w sferze otoczki, mało w sferze ducha i wartości. Od dawna nie mówi się o pokoleniu JP II. To sformułowanie, określenie, które miało generalizować pewne postawy życiowe, społeczne, intelektualne całej generacji ludzi młodych – odeszło w niebyt. Nie ma czegoś takiego, jak wspólna grupa ludzi młodych, która aksjologicznie odwołuje się myśli i pism Jana Pawła II. Przyswojenie jego spuścizny, czyli głównie encyklik – a nie wygodnych i z manipulowanych, wyrywkowych cytatów – przekracza chęci i zdolności intelektualne większości „wyznawców” Jana Pawła II. Choć wbrew panującym opiniom – nie są one takie trudne i hermetyczne, niektóre wprawdzie straciły mocno na aktualności (jak Sollicitudo Rei Socialis), inne są poświęcone sprawom czysto religijnym i skierowane wewnątrz Kościoła (Ecclesia de Eucharistia), ale są warte przeczytania.
W Polsce nie ma już kultu Jana Pawła II. Myśl o nim dziś, dzięki polskim hierarchom kościelnym, nie ma wiele wspólnego z religią i duchowością. Polski papież przestał być wartością ducha, a stał się bardziej artefaktem i elementem popkultury. Kościół katolicki w Polsce praktycznie nie panuje nad tym kultem i nad nadużywaniem postaci Jana Pawła II. Podejrzewam nawet, że ten stan jest mu w jakiś sposób na rękę, że cała ta otoczka jest dla niego pewną protezą, przez którą wiąże ludzi z Kościołem. Polski katolicyzm miał zawsze oblicze ludowe, świątkowe i ikonograficzne. Teraz, po kanonizacji, zostanie to uzupełnione o nowe figury i obrazy w kościołach.
Pontyfikat Jana Pawła II miał swoje wartości społeczne, jego wkład w obalenie komunizmu jest nie do przecenienia. Inni wskazują jego dokonania ekumeniczne (pierwsza wizyta głowy Kościoła katolickiego w synagodze, dyskusje z judaizmem i innymi religiami monoteistycznymi, wspólne modlitwy w Adyżu), czy działania papieża na rzecz pokoju. Dużą wątpliwość budziło jednak zachowanie JP II wobec informacji i pladze pedofilii w Kościele, czego przykładem było jego postępowanie wobec informacji o pedofilskich czynach Marciala Maciela Degollado, założyciela „Legionu Chrystusa”. Stanowisko Jana Pawła II wobec pedofilii, a także antykoncepcji, w obliczu milionów ofiar epidemii AIDS, szczególnie w Afryce – to czarna strona jego ponad dwudziestopięcioletniego panowania na Piotrowym tronie.
Dzisiejsza uroczystość, medialna, telewizyjna, z niedużą ilością pielgrzymów w Rzymie, pokazuje, że dziewięć lat po śmierci Jana Pawła II Polacy bardzo daleko odeszli od jego myśli, poglądów i nauk.
Azrael