Już od niedzieli tego miesiąca Donald Tusk ma odejść z realnej polityki polskiej, na stanowisko szefa Rady Europejskiej, do Brukseli. Czy to nastąpi na pewno – czekamy 48 godzin... a może krócej, a może dłużej... Jeżeli to nastąpi, a przede wszystkim będzie klepnięcie zgody na jego pracę, przez wielu szefów rządów UE, to w Polsce... będzie lepiej? To także ważna, ale jednak odrębna dyskusja. Przypomnijmy - kadencja szefa RE rozpoczyna się 1 grudnia.
REKLAMA
Pierwsze pytania polskich obserwatorów, dziennikarzy, są krajowe; Kto zajmie stanowisko premiera rządu polskiego? Pojawiają się w kuluarach trzy nazwiska – Ewa Kopacz, Elżbieta Bieńkowska, Tomasz Siemoniak. Ale, ale... nie oznacza to wcale, że Donald Tusk nie pozostaje szefem Platformy Obywatelskiej i nie prowadzi nadzoru partii. A kiedy jego pięcioletnia kadencja się by zakończyła... może kandydować znów w Polsce – na miejsce Bronisława Komorowskiego – na stanowisko prezydenta RP. Prezydenta III RP – jeżeli to by jednak nie zagrało, może wrócić do władzy, za rok, Jarosław Kaczyński. Do realnej polityki rządowej.
Zostawmy teorię polityczną, wirtualną, wygranej Jarosława Kaczyńskiego. Zajmijmy się się znów Donaldem Tuskiem
Tusk stosuje, od wielu lat, bardzo stonowaną, miękką retorykę wypowiedzi. Od dawna – od czasu kiedy znów został premierem, po drugich zwycięskich wyborach do polskiego parlamentu. Unika oficjalnie konfliktów, unika dyskusji ideologicznych, unika zwarcia. Czy to jednak w wielowarstwowej polityce Unii Europejskiej, w relacjach nie tylko wewnętrznych, ale w tych miesiącach również z Rosją Władimira Putina, jest rozwiązaniem dobrym? Niestety, nie. To, że na dziś Donalda Tuska – jeszcze teoretycznie – popierają tacy politycy, jak Brytyjczyk David Cameron, kanclerz Niemiec, Angela Merkel i szef Francji, jej prezydent, Francois Hollande, nie oznacza tego, że powinien być od nich zależny...
Donald Tusk będzie musiał stworzyć swój własny, nowy paradygmat funkcjonowania politycznego, którego założeniem powinno być, że nie stoi w miejscu, dalej rozwija się i uczy – i że zmiany zaszły wewnątrz Polski, szeroki kontakt obywateli Polski z otoczeniem – wymagają dostosowania polityki jego w całej Unii Europejskiej. Nowy układ rządzącego całą Unią Europejską powinien traktować ją jako spójność – nie powinno być podziału na naszych, Polaków – i tamtych „innych”. I powinien się starać zasypywać rowy pomiędzy wszystkim krajami Unii – a teraz także Rosją.
Premier Tusk już w trakcie pierwszej kadencji Polski w UE miał dobre działania. To jego dobre uśmiechy, doskonałe działania PR, świetne, szybkie decyzje w sprawach politycznych, które wzmocniły Polskę na arenie międzynarodowej. Ale obok narastające konflikty i problemy wewnątrz kraju. Przypomnę – w roku 2008 jego politykę, działania, ten polityczny PR Polacy oceniali pozytywnie ,w wartości 72%. Dziś jego osiągnięcia, oceny, spadły poniżej 30%... Odnosi się wrażenie, że to co miało być jego siłą – czyli precyzja i spójność działań, idei i pewna standaryzacja postępowania i procedur, która miała wyeliminować rywalizuję i usprawnić komunikację wewnętrzną – przestała działać. Wygląda też, niestety, na to, że sam Donald Tusk i jego zaplecze, wywodzące się ze słynnej „familii” Tuska – nie daje sobie rady. Powodem tego są jego decyzje personalne. To ważne, tu wewnątrz kraju, w momencie kiedy by odleciał praktycznie na stałe do Brukseli.
Kiedy Donald Tusk zostałby szefem Radu Europejskiej, największym problemem, na początku, będzie oczywiście sprawa konfliktu Rosja – Ukraina, Rosja – Unia Europejska i Rosja – USA Baracka Obamy. Ten temat, te działania Rosjan, są dziś najpoważniejszym problemem całej UE. Rosną, za wynik decyzji Putina, w skali dotąd nieprzewidywalnej. Być może nawet do konfliktu militarnego – całej UE. Problemem jednak jest to, że słynne NATO, ale przede wszystkim decyzje calej UE są praktycznie w defensywie – brak zdolności podejmowania szybkich decyzji. Barack Obama w tym czasie może grozić poważniejszymi restrykcjami. Tylko, że również spóźnionymi...
I jeszcze jeden problem. Kiedy Donald Tusk zostałby szefem Unii Europejskiej, powinien na nowo zdefiniować po swojemu, funkcje i wartości rządzenia. I musiałby to jasno i precyzyjnie przedstawiać. Filozofia rządzenia w UE jest całkowicie wykrystalizowana, ale czy nie powinna się zmieniać, fluktuować? Donald Tusk powinien oprzeć siłę swoich nowych rządów na wzajemnym zaufaniu polityków UE, ale nie na funkcji im pełnej podległości.
Polacy chcą odzyskać i jeszcze zwiększyć poczucie siły kraju. I optymizmu, tak ostatnio negowanego przez oportunistów Donalda Tuska..
Azrael Kubacki
