Nie wierzę, że list Zbigniewa Ziobro do Jarosława Kaczyńskiego to zaproszenie do dyskursu - to raczej epistolograficzny rewanż za sobotnią klęskę.

REKLAMA
Cios, jaki otrzymał Zbigniew Ziobro od Jarosława Kaczyńskiego w trakcie sobotniego marszu licami Warszawy, pod auspicjami o. Tadeusza Rydzyka, zakończył się ciężkim nokautem.
Jacek Kurski przez kilka dni musiał tłumaczyć, dlaczego jego zawodnik padł na deski, tłumaczył się też też sam szef Solidarnej Polski. A to nagłośnienie i scena nie były takie same, a to głos wiecowy Ziobry akurat osłabł, nawet buty posłanki Beaty Kempy, które jakoby mieli zrzucić jej ochroniarze Jarosława Kaczyńskiego, stały się argumentem. Nic jednak nie przesłoni faktu, że proponowane przez Ziobrę prawybory w wyścigu do urzędu prezydenta na prawicy wygrał Jarosław Kaczyński. Jednym ciosem, w kilkuminutowym przemówieniu, gdzie słowa "Zbyszku, wracaj" można odczytać jako - "Zbyszku - spadaj"...
Niektórzy twierdzili, że secesja Ziobry, Kurskiego, Tadeusza Cymańskiego, Beaty Kempy i innych polityków osłabi PiS i przywództwo Jarosława Kaczyńskiego. Nic się takiego nie stało - PiS ma notowania stabilne, czasem wykazują trend ku górze, kosztem niemrawej Platformy Obywatelskiej. Notowania Solidarnej Polski oscylują wokół 3 procent poparcia, czyli tak naprawdę błędu statystycznego wyborów. Wydarzenia z marszu Telewizji Trwam w Warszawie pokazuję, że inny scenariusz, że SP powróci do PiS, jak silna frakcja, a Ziobro zajmie miejsce "po prawicy" Jarosława Kaczyńskiego też są mało realne. Nie ma również szans, aby PiS i SP działały na zasadzie równoprawnym podmiotów polityki. Siły nierównoważne, a poza tym ego obu polityków zostało podrażnione. No i Jarosław Kaczyński nie przebacza - chyba, że ktoś się ukorzy, jak zrobiła to polityczna kanapa Kazimierza M. Ujazdowskiego, Polska XXI.
Rojenia o wielkości i jedności prawicy, jakie Zbigniew Ziobro i Jacek Kurski snują, dziś przyniosły efekt w postaci listu tego pierwszego do Jarosława Kaczyńskiego. Listu zdumiewającego, w którym Ziobro zwraca się do szefa PiS po imieniu (Jarek, Ty zacząłeś...), co jeszcze można zrozumieć, ale również pisze do niego, jak do kogoś równego wartością polityczną (Jarek, to ja, drugie płuco prawicy...). List jest jednak kuriozalny i mam wrażenie, że adres do Kaczyńskiego został specjalnie napisany, aby go obrazić i zamknąć drogę do współpracy. Być może chodzi również o zamknięcie drogi powrotu tym z Solidarnej Polski, którzy się nad tym zastanawiają.
Po pierwsze, Ziobro przypomina, że to Kaczyński wyrzucił jego i innych z PiS. "Zdajesz sobie jednak sprawę, że wezwanie to kierujesz do ludzi, których ze swojej partii uroczyście wyrzuciłeś. Twoje wezwanie [do powrotu] miałoby o wiele większą polityczną siłę, gdyby złączone było z uchwałą Rady Politycznej PiS uznającą za niesprawiedliwe i błędne, podjęte na Twój wniosek, decyzje Komitetu Politycznego o wyrzuceniu nas z PiS". Policzek - raz! Po drugie, twierdzi, że jego formacja ma duży potencjał prawicowych wyborców (czemu przeczą sondaże) i dlatego koncepcja „dwóch płuc prawicy” obowiązuje nadal. Policzek - dwa... Ziobro dalej uznaje, że wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego z dnia 21 kwietnia było publicznym przyznaniem się do błędu. Czy ktoś widział, aby Kaczyński przyznał się do błędów i przeprosił?! Policzek - trzy...
Dalej jest jeszcze lepiej - szef Solidarnej Polski poucza, strofuje i stawia warunki Kaczyńskiemu. Zarzuca mu, że ten odszedł od programu Solidarnego Państwa na rzecz zgniłego liberalizmu Zyty Gilowskiej. Wypomina podpisanie Traktatu Lizbońskiego (czego dokonał tak naprawdę Lech Kaczyński, co musi Jarosława Kaczyńskiego dotknąć jeszcze bardziej...), który pociągnął za sobą między innymi pakt fiskalny, czyli dyktat Niemiec i Francji w Europie. Przypomina o pakiecie klimatycznym (też podpisanym przecież wstępnie przez Lecha Kaczyńskiego). Dalej Ziobro gani Kaczyńskiego za język wojenny w sprawie wyjaśnienia okoliczności katastrofy smoleńskiej.
Ale ostatni punkt listu dla Jarosława Kaczyńskiego musiał zabrzmieć jak trzask bicza - pisze Ziobro - "nasz powrót musiałby wiązać się z demokratyzacją PiS, nowymi demokratycznymi wyborami we wszystkich okręgach, które właśnie dopiero co zakończyłeś wg formuły osobistego wskazania oraz praktyką przeprowadzania prawyborów wewnątrz partii na ważne funkcje państwowe i samorządowe" . Ex-delfin PiS domaga się podzielenia władzą i oddania jej dużej części... Ziobro domaga się od wodza demokracji...
Powtórzę, nie bardzo wierzę, że list ten powstał w intencji dyskursu - to raczej epistolograficzny rewanż duetu Ziobro - Kurski za sobotnią porażkę i próba wypowiedzenia wojny. Ale niestety, wydźwięk tego jest po prostu... szczeniacki.
I znów słowa - "prawica razem" wywołują tylko sardoniczny śmiech...

Azrael