Hasło "etyka zawodu dziennikarza" to czas przeszły...
REKLAMA
To będzie dość osobista refleksja o mediach.
Trudno mnie nazwać w pełni dziennikarzem, czy publicystą, choć jestem członkiem Towarzystwa Dziennikarskiego, nowej organizacji dziennikarskiej, zesztą jako jedyny wśród założycieli, którego aktywność przejawia się głównie w internecie. Może właśnie dlatego pewne rzeczy widzę inaczej i upadek etosu zawodu dziennikarza nie jest dla mnie niczym zaskakującym.
Od czasu do czasu zerkam na znany Kodeks Etyki Dziennikarskiej, wiszący na stronach Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Traktuję go trochę jako dokument archiwalny, jednak przypominanie zapisów o wolności słowa i wypowiedzi, odpowiedzialność za publikacje, dobru czytelników, czy oddzielaniu informacji od opinii i komentarzy, zawsze jest cenne. Tylko, że w większości naszych mediów - także tych nowych, internetowych - są to zapisy martwe.
Sytuacja w niedzielnym programie "Loża prasowa" w TVN24, kiedy program publicystyczny został przerwany konferencją prasową Krzysztofa Rutkowskiego została przez media przemaglowana we wszystkie strony. Szczególnie zachowanie i postawę samych uczestników "Loży...", z Igorem Janke na czele, którzy skrytykowali zachowanie wydawców programu. — Dla mnie to świadczy o upadku mediów - powiedział Janke na wizji, odnosząc się do eksploatowania tematu śmierci małej dziewczynki z Sosnowca, znanym teraz powszechnie jako "Projekt Madzia".
Igor Janke twierdzi, jak najbardziej słusznie, że media przekroczyły granice etyczne, pokazując i eksploatując do granic możliwości wszystkie sprawy kontrowersyjne, patologiczne. To co się dzieje wokół sprawy śmierci dziecka z Sosnowca, jego rodziny i Krzysztofa Rutkowskiego, zbliża media do poziomu zabaw nekrofilskich. Problem nie w tym, że media pewne rzeczy pokazują, lecz je kreują, jak było w przypadku Madzi i Krzysztofa Rutkowskiego. Konferencje prasowe, nagrania, modelowanie przekazu - tym się przez ostanie pół roku zajmowały tabloidy i telewizje newsowe, z TVN24 na czele. Bo to przynosi wzrost oglądalności i czytelnictwa, co przekłada się wprost na przychody reklamowe.
Lekiem na ten upadek mediów ma być niezależne dziennikarstwo, dziennikarstwo obywatelskie, zaangażowane, zupełnie pozbawione nacisków, wpływów. Dziennikarstwo bez dziennikarzy - a więc również bez kontroli. Skrajnym tego przykładem może być wydawany w Ameryce Południowej papierowy tygodnik, do którego teksty pisane są przez amatorów, a cały materiał ma być wybierany w głosowaniu internautów. Nie bardzo wierzę w powodzenie tego projektu, a przede wszystkim w jego bezstronności i rzetelność.
Jednym z piewców niezależnego, obywatelskiego dziennikarstwa jest sam Igor Janke, który jest właścicielem blogowej platformy Salon24. Sam kiedyś prowadziłem tam blog, uważając to za cenne miejsce wymiany opinii. Do czasu, kiedy nie zrozumiałem, że ten projekt, szczycący się winietą "Niezależnego forum publicystów" podlega tym samym prawom rynku, kosztów i dochodów, jak wszystkie przedsięwzięcia komercyjne. A po katastrofie smoleńskiej to Salon24 stał się miejscem, gdzie rozwinęły się, znalazły pożywkę wszystkie teorie zamachów, maskirowki, spisków. Teorie, które były eksploatowane i promowane przez właściciela Salonu24 - Igora Janke. W imię zwiększenia oglądalności, klikalności - czyli większych wpływów reklamowych...
I mamy paradoks - z jednej strony Igor Janke biada nad upadkiem mediów - z drugiej natomiast przykłada rękę do degeneracji innej ich części - mediów niezależnych. Dwoistość myślenia i działania. To tylko potwierdza moją wcześniejszą konstatację, że etyka zawodu dziennikarza to czas przeszły...
Azrael
